
pociemniało. za oknem błysnęło czymś na kształt momentalnej burzy. po raz pierwszy w tym roku poczułam zapach deszczu na rozgrzanym chodniku. czyli wiosna. prawie lato. jak dobrze. mam ochote wstać i wyjść. już. teraz. zostawić za sobą włączony komputer i niedosunięte krzesło. tak jakby wcale mnie tu nie było. albo…
letnie powietrze o poranku. mokre parujące trawniki. świergot ptactwa. masowe kwitnienie kwiecia. galopująca alergia i słońce w zenicie. kryzys. recesja. bessa. cięcia płac, redukcje etatów. prościej? grupowe zwolnienia. jesteście świetni, ale sami rozumiecie. no wiecie. bardzo nam przykro. padacie jak muchy, ale nie przestawajcie się uśmiechać. ejno, nie róbcie siary.…
panny z dobrych domów nie chadzają samopas parkowymi alejkami. bynajmniej. nie zapuszczają się w knieję pełną mgły i złych tajemnic. panny z dobrych domów piszą pamiętniki i podjadają ze spiżarni słodką konfiturę
wiadomo, że lubię dużo, dużo, dużo. ale pół litra latte na jeden raz, to nawe zazie nie wypije ;) rozmawiając, wymyślając, meblując ;) david lynch prezentuje – demoniczne kwiaty w dusznej klatce. sunshine in your eyes… PS. nie mogę się zdecydować, czy lepiej fotki kompaktować czy tez puszczac je samopas…
głowny arbiter dokonuje przeglądu wojsk – przegrupowuje szyki i ustala strategię ;> w kuluarach błotne nimfy wygrzewają w słońcu swoje pryszcze… tymczasem niezwyciężona drużyna eL rozgrzewa sie przed decydującym starciem. widzimy tutaj nowe techniki motywacyjne w postaci damskiego buta sportowego. pomocne bywają też asany jogi. tutaj zawodniczka emi prezentuje pozycję…
szczypią mnie oczy, łzawię i kicham. cierpię. wzdycham. przewracam oczami. wysuwam kciuki przez dziurki w rękawach twojej bluzy i macham nimi. sobie. w nocy śnią mi się kieszonkowe mopsy wielkości chomika. tu sie rymuje, że 'znika’. ale co? na przykład niepokój. bez rymu. dysonans. to ważne. więc dalej. najbardziej zakochana…
no wiosna, jak w mordę strzelił! alergenów ci u nas dostatek drzewa pokrywają się zielonymi filigranami a zdesperowane kobiety pozbywają się znoszonych butów na przystankach tramwajowych…
sezon na watę cukrową w ogrodzie saskim rozpoczęty! pani marzena pracowicie nawija białe chmurki na patyczki. mnie tu wcale nie ma! przeciez ja sie odchudzam! syd pożera białą mgłę. jadzia niesmiało wygląda zza chmury. a nastepnie z gracją skubie cumulusa. zazie doznaje cukrowego wniebowzięcia.
interaktywny plac zabaw w zachęcie. fajna idea. kiepska realizacja. coś na kształt wielkoformatowej ruchomej książeczki z lat 70-tych. faktury, kolory, żywioły. mało wyraziste. dzieci nie wykazywały zbytniego entuzjazmu. co innego syd ;> zawsze chciałysmy miec świetlne miecze z gwiezdnych wojen! i polecieć w kosmos. tymczasem zahaczyłyśmy o "inwazję dźwięku". panie…
niektórzy tak maja, że po prostu uwielbiaja, jak im pali rurę. dlatego tez od czasu do czasu przyrządzają sobie potrawę z piekła rodem – kimchi. potrawa ta skłąda się głownie z chili. i śmierdzi tak, że żaden normalny człowiek nie jest w stanie zblizyć sie na mniej niż 5 metrów.…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek