mam obok siebie najfajniejszego koleżkę na świecie. i najmądrzejszego psa. miękko mi od środka i kolorowo. się ciesze i mi dobrze. mam dobrostan. błogostan. to tyle, się ciesz. bo pamiętaj, krowo – nie może być zbyt różowo. w pracy padaka. frustracja mi rozkwita. sama już nie wiem, czy stać czy…

tak, wiem. zwariowałam. rzuciło mi się na mózg. najchętniej całe dnie spędzałabym na podłodze, robiąc "a ciu ciu ciu" albo na kanapie, tarmosząc się z naszą piszczącą i posapującą białą kiełbasą. i pomyśleć, że jeszcze tydzień temu o ludziach śpiących ze swoimi psami myślałam wyłącznie kategoriach dewiacyjno-żenujących. teraz sama mam…

z jasnego nieba spadło na nas szczenię… cud. cudak. cudowność. piszczy, chrumka i posapuje. totalnie odpadłyśmy. oszalałyśmy. straciłyśmy głowę. – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –…

soczek soczkiem, ale impregnację piwem należy rozpocząć juz w szczenięctwie. potem leci już z górki – po krótkim okresie fascynacji Krtekiem przychodzi czas na zdobycze kultury Zachodu ;> kurt cobain i courtney love po latach. albo jim morrison i pamela. co tam chcecie…. w każdym razie – oni żyją! elvis…

wściekle różowe karlovarskie Mattoni Kofola. jak dla mnie bije na głowę coca-colę i pepsi razem wzięte. serio. no co tu duzo mówic – Gambrinus! :D społeczeństwo oddaje się autorekleksji nad piwnymi podkładkami. hranolky i smażeny syr brambory i smażeny hermelin

święte miasto. błogosławione. i niebo takie błękitne. z poświatą. wielkie wieko wielkiego puzderka. czyli wrota muzeum. miasto wykute w skale. obiekty świątobliwości na wzgórzu. baszta ja baszta. z masztem nadawczym telefonii komorkowej? ;> jak w legolandzie ;) ławeczka. albo trumienne mieszkanko skalnego wampira. unieś wieczko, dzieweczko ;> nadgryziona zębem czasu…

i mają za darmo. teoretycznie. o ile któryś z nich trafi do Mikulova ;> ale kto wie… kto wie… ;) cytat z menu w wolnym tłumaczeniu: nie spieszymy sie z przygotowywaniem potraw. jak chcecie zjeść coś na szybko, to się gońcie do makdonalda za rogiem. orewła. no to się pogoniliśmy.…

rok 1930. ołomuniecka gangsterka rosnie w siłę. Normal 0 21 czeska bonnie & i czeski clyde. czyli Normal 0 21 Ružena i Bedřich przed kolejną akcją Ružena ustala strategię i narzędzia zbrodni – armata czy otwieracz do konserw? w tym czasie Bedřich raczy towarzystwo gangsterskimi dykteryjkami… Normal 0 21 Dušan.…

szklarnie, oranżerie, zimowe ogrody i subtropikalne noce. żółwie i aligatory. z terrarium potwory. doktor botanicus na tle obiektów badań wszelakich. o, dziwne to. ugh… kaktusowe kłebowisko-żmijowisko. aż się proszą, żeby na nich…. usiąść ;> oddychamy chlorofilem ;) mogłabym tu napisac cos mądrego. jaki gatunek, albo coś. ale nie mam bladego…

zwarta grupą przemierzamy ołomunieckie uliczki. zakręcona wieża. pierdyliard stromych schodeczków. ja z dołu, syd z góry. zestaw polifonicznych dzwonków okolicznościowych. wyślij smsa premium pod numer… ufff… koniec schodów! dach nad miastem – raj dla akrofobików! ;) syd namierza najbliższą hospodę ze svetlym gambrinusem… zazie namierza zabytki. powiedzmy, że wszystko co…


kamienica honzy powala na kolana. zwłaszcza ostatnie piętro, na które wdrapujemy się z wywieszonymi jęzorami ;P taras na dachu z widokiem na miasto. kusi mnie, żeby pospacerowac po gzymsie ;> po drugiej stronie ulicy – szkoła i ogrody arcybiskupa. tradycja i nowoczesność. znów chcę być ksieżniczką z wieży ciśnień i…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek