
w drodze na poranny dyżur w redakcji. poniedziałek, godz. 6.20. bez sniadanie. bez czapki. bez photoshopa.
kendo z grabiami. zboczeniec kolejowy. reszta zdjęć mazurskich: TUTAJ
miss higieny dokonuje ablucji przed obiadem i niecierpliwie przebiera nóżkami – daaaj… – mina małego niedźwiadka. jak zwykle działa niezawodnie. polowanie na myszkę. i słodki czilaut na kolanach ciotki zaz. * * * a nocą Ryszarda liże mnie po szyi, mruczy jak mały motorowerek i pedałując łapkami, zaplata mi dredy.
mam konto na naszej klasie. chodziłam do szkoły. jak każdy. ale chyba coś jest ze mną nie tak. coś gdzieś przegapiłam, nie zdążyłam, stanęłam w złej kolejce, zaspałam, zapomniałam, spóźniłam się. jestem więc niedorozwinięta, niedojrzała, nieposkładana. walking disaster. człowiek demolka. głupi dzieciak. nie mam więc zdjęcia spod egipskich piramid. ani…

czarna kawa na pusty żołądek i dziwna poświata poranka, którą zauważasz, zapalając papierosa. autobusowe nie-przytomnienie, punkt dorabiania kluczy, mrożony szpinak w kostkach. twoje telefony idealnie wpasowane w kolejne interwały mojej popołudniowej senności. żywe czerwone mięso, które kupuję pierwszy raz w życiu i robię z niego befsztyk. chcę mieć kobiecą torebusię…

obecność obowiązkowa :) – weź mnie nie wnerwiaj, Lucy! najpierw igiełkę, potem „kropelkę”, a teraz jeszcze koraliki?! ale trzeba przyznać, że to COŚ wyglądające jak machina oblężnicza wyszło jej całkiem udanie i uadnie… Dud z kolei zaprezentowała kolekcję klasycznych ludków kasztanowych :) mrożące krew w żyłach historie Dud: – i…

czar studenckiego mieszkania. po mokrym bruku w jesienną noc. widzę cię przez szklaną taflę. jakby cię nigdy nie było. nieme ryby po dwóch stronach dźwiękoszczelnej szyby. dobra energia. ciepłe intencje. stałość uczuć. Trawo, trawo do kolan Podnieś mi się do czoła Żeby myślom nie było Ani mnie ani pola skupienie…
sezon letni w Sopocie zakończył się dokładnie 28 wrzesnia o godz. 20.00 właśnie wtedy Olley postanowiło pokazać mi ów słynny kurort nadmorski – o, pacz! tam daleko, światełka! – a tutaj masz zachód słońca. to znaczy zachód był jakąś godzine temu, ale trochę zostało… [zimno. ciemno. wieje. olley kupiło mi…

złota słupska jesień. radni gminy malowali po nocach korony drzew. w tym czasie w ramach oddolnej inicjatywy społecznej aktyw blokowy mazał po murach. słupsk to miasto szatanistów uprawiających kult koziołka. na pierwszym planie – umykający przed złem hoży baranek boży. na drugim planie – tuż za nim świnśkim truchtem popierdala…

Ziewacz Leśny Niepospolity las jaki jest – każdy widzi. drzewa, liście, takie tam różne… chujnia z grzybnią. albo na odwrót. jak kto woli. pajęczak z antypodów. – a może se poszukam tej jesieni…? – o, mam! jest! pacz, mama! jesień! – Lelo, chodź do ciotki! ciotka prosi ładnie! – no…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek