
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie.
Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
Powstał w czasach, kiedy internet był jeszcze miejscem pisania i czytania, a nie performansu i lansowania chwilowych trendów.
Nigdy nie gromadził tłumów, nie zdobywał nagród, nie był projektem tworzonym pod zasięgi i popularność.
Przetrwał mody, social media i algorytmy. Może dlatego, że nigdy nie był od nich zależny.
Istnieje nadal, bo wciąż mam coś do powiedzenia – nie zawsze mądrze, niekoniecznie głośno, rzadko kiedy efektownie.
jest piąta rano. znów nie śpię. znów mną miota. dlaczego nad ranem przychodzą najlepsze pomysły, błyskotliwe porównania, dźwięczne rymy czy najcelniejsze riposty (przeterminowane zaledwie o 2 dni i kilka godzin)? no dlaczego, pytam się grzecznie? czasem mam wrażenie, że jestem niejako „przesunięta” o cały interwał czasu i gdyby tylko udało…
na pytanie, czy ludzie się zmieniają odpowiem ze smutkiem, że nie. przybierają jedynie mniej lub bardziej wyuzdane formy narcyzmu lub zakompleksienia.

religijna to ja nigdy raczej nie byłam, ale powiedzmy, że przy okazji wiosny weszła we mnie niepostrzeżenie ta rozbudowana metaforyka odrodzenia – ku nowemu, lepszemu, piękniejszemu. i w ogóle upgrade totalny.
mój organizm po raz kolejny dał mi bolesną nauczkę, przypominając tym samym, że wymaga specjalnego traktowania jak jakiś ratlerek francuski czy inny pudel salonowy. a może to ja przesadzam i wciąż nie chcę zrozumieć, że nie jestem czołgiem? bo może to logiczne, że po 20 miligramach lekarstwa-zwalającego-z-nóg nie powinno się…
czasem myślę sobie, że poruszanie się po drogach jednokierunkowych jest po prostu nieekonomiczne. podobnie jak granie w piłkę z betonową ścianą. „prawie jak…” robi jednak różnicę.
zamiast zapalić za Ciebie świeczkę w jakimś kościele, wolałabym napisać list, albo wysłać smsa gdzieś w przestrzeń. i powiedzieć Ci to wszystko, czego nie zdążyłam, myśląc, że kiedyś jeszcze się spotkamy, bo przecież emocje już opadły, a każde z nas ma własne życie. Twoja śmierć to jakiś makabryczny żart. podobnie…
kiedy latem zeszłego roku po raz pierwszy usłyszałam „man is the baby”, coś mnie w środku zabolało. i boli do dziś. cholera, nie wiem, na czym to polega, ale zawsze – ilekroć słucham pieśni (nie, nie piosenek, ale pieśni) antony’ego dławi mnie w gardle i chce mi się płakać. i…
w drodze do pracy czytam w tramwaju gazetę [jakiemuś kolesiowi przez ramię], nagle widzę tytuł: „Wenezuelska ropa dla Chińczyków” i – nie wiedzieć czemu – odżywają mi w pamięci te wszystkie międzykontynentalne bajki z dzieciństwa – te o sindbadzie żeglarzu, o ali babie i czterdziestu rozbójnikach, nawet o koziołku matołku…
[wszak nikt nie wyprostuje ich za mnie] dziś oficjalnie powiedziałam [komu trzeba], że korporacja to nie moja bajka. media – owszem, ale z zdecydowanie bliżej eteru niż wielkich interesów. pozbyłam się służbowej komórki, której smycz ostatnimi czasy coraz bardziej zaciskała mi się na szyi. byle wytrzymać do lipca, a wrócę…
naładowana zmysłową energią – nie mogłam spać, nie umiałam znaleźć sobie miejsca w łóżku, ani poza nim. może przez to hinduskie żarcie, a może przez wiosnę – budzą się we mnie dzikie zwierzęta.
wciąż tak złorzeczę i klnę, aż mi się te słowa wszystkie do cna zdewaluują, a wtedy już będę tylko milczeć. swoją drogą, to straszne, że przy byle okazji na usta cisną mi się najgorsze przekleństwa. czyżbym była aż tak wulgarna? a może po prostu nie mam juz siły szukać synonimów…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek