
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie.
Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
Powstał w czasach, kiedy internet był jeszcze miejscem pisania i czytania, a nie performansu i lansowania chwilowych trendów.
Nigdy nie gromadził tłumów, nie zdobywał nagród, nie był projektem tworzonym pod zasięgi i popularność.
Przetrwał mody, social media i algorytmy. Może dlatego, że nigdy nie był od nich zależny.
Istnieje nadal, bo wciąż mam coś do powiedzenia – nie zawsze mądrze, niekoniecznie głośno, rzadko kiedy efektownie.
nie dość, że niedziela, to jeszcze wiosna i jasność zaokienna, która nie pozwala mi usiedzieć w miejscu. wyjść by się chciało i pohasać, ale przecież drugi etat się kłania i stosy białych kartek do zapisania treścią, która jeszcze nie powstała, a rodzi się dosyć opornie. nie potrafię tak szybko przestawić…
a jeśli chcesz wiedzieć, czemu tak trwam i trwam, i wcale nie mam zamiaru ruszać się z miejsca, by gonić za czymś nowym i wspaniałym, otwórz proszę baumana i przeczytaj. [„płynna nowoczesność” str. 248]
kompromisy nie są już możliwe. zabawa się skończyła. zostało nam tylko życie, które jest cholernie serio. i nie ma już czasu, by je przepierdalać, trwoniąc czas i energię na generowanie iluzji, która nie zaspokaja żadnego z naszych głodów.
dzizys, kurwa, przezabawne. o 3 nad ranem, jadąc taksówką z jednego końca miasta na drugi, słyszę w radiu piosenkę osieckiej i płaczę bezgłośnie w kołnierz kurtki. Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach, kropelka żalu, której winna jesteś ty, nieprawda, że tak miało być, że warto w byle pustkę iść, to…
no normalnie nie mogę no! to już lekka przesada, żeby przez pół nocy śnić o bohaterach serialu „Moda na sukces”, którego nie oglądam. zrozumiano? n i e o g l ą d a m !!! co – jak widać – nie przeszkadza mi gościć ich w marzeniach moich sennych.…
Napięcie związane z pracą zżera mnie od środka. Czuję się jak zombie. Chcę ucieć, ale nie mogę się ruszyć. Wczoraj, gdy uprzedziłam szefową, że na wieczór chcę wyłączyć służbowy telefon, była niemile zaskoczona. Nie mam juz własnego zycia. A jak mam, to jakies resztki, pobojowisko…
nosząc codziennie aparat w torebce, wcale nie robię zdjęć – odpowiadam, że zimno mi w ręce. zamiast po prostu przyznać się, że od kilku tygodni chodzę ze wzrokiem wbitym w ziemię.
przyrzekam, że od jutra przestanę być taka zajebiście zmęczona.
i pomyślę, że naprawdę mam depresję. jutro poniedziałek. wszystko od nowa. nie, ta praca nie daje mi satysfakcji. owszem, radzę sobie świetnie. eksperyment się udał. ale już dosyć, już nie chcę, starczy. chcę znów mieć spokój. proszę.
budzę się o godzinie 17.00 i chce mi się płakać. czuję się jak alicja, która zaplątała się gdzieś w czasoprzestrzeni i przez przypadek trafiła do kolejnego odcinka przygód trans-formersów.
ma oznaczać 12-godzinny dzień pracy i zwalanie się do domu o 21.00 li tylko w celu wyspania się przed kolejnym dniem w korporacji, to ja to – że tak powiem – pierdolę. mnie to nie bawi. mnie to mierzi. mnie to zniesmacza. dziękuję. wysiadam. dalej pojedziecie sobie beze mnie. adios!…
czasem zastanawiam się, po co ludzie czytają blogi w zasadzie obcych sobie ludzi? żeby ich poznać? z czystej, ludzkiej ciekawości? od niechcenia i z nudów? po co? chyba wciąż za mało wiem o tym wszystkim. albo czegoś nie potrafię zrozumieć. naiwnie, jak dziecko ciekawa jestem innych. lubię rozmawiać z ludźmi…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek