
dziewczyna, paroksetyna i atomoksetyna to kombinacja zbyt piękna, by była prawdziwa. i zbyt niebezpieczna, by była możliwa. zostaje mi tylko paroksetyna z metylfenidatem. oraz siła pozytywnego myślenia. czarodziejska różdżka, która rozpieprzyłaby moje cukrowe chmurki, sprowadzając mnie w końcu na ziemię, pozostaje w sferze niespełnionych marzeń. mój psychiatra pozbawił mnie złudzeń:…

oto bardzo dobra piosenka i bardzo zły, kiczowaty i pretensjonalny teledysk w żenującej estetyce wczesnych lat 90. cały ten entourage prowincjonalnej artystki miejscowego domu kultury włazi mi pod paznokcie i straszy żałobą. przed wielu laty znajoma nazwała mnie – w kontekście mojego bloga – “ukraińską gwiazdą disco”. trochę się na…

czasem, kiedy zaplączę się tak mocno, że już sama nie wiem, gdzie jestem, co robię i dlaczego, oraz o co w tym wszystkim chodzi; kiedy jest mnie tak mało, że coraz trudniej werbalizować mi cokolwiek na jakikolwiek temat – próbuje dotrzeć do siebie przez muzykę. i czasem się to udaje.…

żeby w miarę sprawnie funkcjonować potrzebuję codziennej rutyny, regularności, stałych ram czasowych, nieprzekraczalnych granic oraz miękkiej bandy, od której mogłabym się łagodnie acz zdecydowanie odbijać za każdym razem, kiedy próbuję się wyłamać. czyli właściwie co chwilę. niestety wolność, dowolność, swoboda i freelance są tak naprawdę budujące tylko i wyłącznie dla…

tak jak bloga z dnia na dzień porzuciłam, tak niniejszym – z dnia na dzień, jak gdyby nigdy nic – wracam do niego. a przynajmniej taki mam zamiar. przez ten czas, kiedy mnie tu nie było, usiłowałam bezskutecznie okiełznać rzeczywistość. to trudne. ale przynajmniej próbuję. pojawił się cień szansy na…

ostatnio nie pisałam, więc się nazbierało. już mi lepiej, więc słowa wylewają się ze mnie strumieniowo, wielokanałowo i trochę bez sensu. ale nie zamierzam ich porządkować, nie chce mi się ciosać zgrabnych notek. chce mi się być głupią i nieprzemyślaną. lepsze to niż zawstydzone trzymanie języka za zębami, żeby się…

poniżej wklejam Wam – na początek – artykuł jasno i przystępnie opisujący problem ADD. autorką poniższego tekstu jest psycholożka i terapeutka – AGATA MAJDA – założycielka Polskiego Towarzystwa ADHD od siebie: podkreśliłam, pogrubiłam i zakolorowałam te fragmenty, które według mnie są szczególnie ważne – choć tak naprawdę cały ten tekst jest o mnie. niestety…

napiszę to najprościej jak się da, bez zbędnych ozdobników, bo nie o fajną notkę tutaj chodzi, tylko o mnie. jestem to winna tym wszystkim czytelnikom bloga, którzy do mnie piszą, pytając, co się dzieje i dlaczego. powiem wam szczerze – jestem zmęczona. jestem zmęczona fchuj. jestem zmęczona sobą. nie rzeczywistością,…

wszyscy mówią: kocham cię. no dobra, może nie do końca, że kocham, bo wszyscy mówią: pisz! a ja im mówię, że nie mogę i tłumaczę, że nie umiem. przecież piszesz bloga! – mówią, a ja im na to, że blog to nie jest pisanie. blog to są odpadki rzeczywistości, to jest…

ileż razy można sobie powtarzać, przekonywać się, wpychając palec w ziejącą ogniem ranę? otóż wiele, wiele razy. i z każdym kolejnym przyjmować to do wiadomości jeszcze głębiej, godząc się pokornie na istniejące status quo – coraz mocniej uświadamiając sobie, że nic oraz nigdy. dobra, w porządku. nie szkodzi, nic się nie stało.…

Pewien angielski piłkarz wypowiedział zdanie, które bardzo mi się podoba: “Strzelanie goli to moja praca”. Podoba mi się ono z wielu względów. Jest w nim radość z gry w piłkę i stwierdzenie, że futbol to praca jak każda inna, ale też radość z pracy. A pisanie to z kolei…

okazuje się, że kwestia odchudzania i moje beznadziejne ciuchy to dopiero początek. aby życie ze mną było możliwe i nie groziło załamaniem nerwowym tudzież innymi obrażeniami psychofizycznymi, muszę jeszcze zmienić w sobie pierdyliard rzeczy, począwszy od sposobu, w jaki wstaję z łóżka. na nie wiem czym skończywszy. póki co –…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek