
„Małe, beżowe figurki, siedzące w pozie tłustego Buddy i patrzące na nas – ludzi – ciemnymi, skrzącymi się oczkami, kręcąc przy tym łebkami i robiąc przedziwne miny, sprawiaja wrażenie, że o czymś myślą. Jeżeli tak, to o czym? Jeśli o nas, to może lepiej nie pytać…”
[S.Kuchlewski, Mops]
masłokurczak na wzmocnienie, doktor house na niemyślenie, gorąca herbata z miodem na wewnętrzne ciepło, my – na dobre i na złe. i zwinięty w krewetkę mały gruby pies śpiący na kolanach, który budzi się na dźwięk migawki aparatu i siada na baczność – wdzięcząc się do obiektywu.

to chyba jakiś żart. to niemożliwe. absurdalne i niedorzeczne. przecież wczoraj była wiosna, sama widziałam! jak mam rozumieć to białe gówno, które dokumentnie oblepiło cała rzeczywistość? spóźniony kontyngent śniegu 2009/2010 nie będzie przecież czekał do następnej gwiazdki. na gwiazdkę mamy w kraju zwykle +7*C i szare popłuczyny. – Kumok, widzisz…

2010-03-13 na okoliczność pierwszego słońca idziemy z Kumusiem szukać wiosny: miały być świeżuchne źdźbła trawy, biedroneczki i wonne kwiecie, a jest… no wiecie: i na nic się zdają matczyne napomnienia: dziecko okazuje się istotą krnąbrną i upartą: nawet psie ciasteczko nie koi skołatanych nerwów emo-mopsa: obraza majestatu i wypieranie relacji…

2010-03-13 poranek z małą kluseczką, która kolebie się po mieszkaniu na zaspanych jeszcze nóżkach… piszczenie w tonie „daj jeść… daj jeść… chies ma pusty brzuszek…” mina numer 5 – „bardzo biedny, mały i niekochany chies” teraz już obie leżymy na podłodze… moja mała pomarszczona i włochata buzia :* chies psi……
zeszłej nocy przyśniło mi się, że Kumok jest obojnakiem i na zawsze pozostanie małym, mopsim dzieckiem. po południu ze zdumieniem stwierdziłam, że własnie dostała swojej pierwszej w zyciu cieczki. więc przeżywamy. teraz się zacznie. mamo, czy mogę iść sama na podwórko. mamo, dzisiaj nocuję u perełki spod szóstki. mamo, nie…
sobotnie zawieje i zamiecie śnieżne. niesiemy opatulone maleństwo do weta a potem zakopujemy się autem na parkingu i nie możemy ruszyc z miejsca. nie da się ukryc, że mamy zimę. komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl
nie idzie mi nic. nie mogę się skupic. nie umiem nie myslec. kumok choruje. tygodniami ciągnące się przeziębienia. skutek zbyt długiego podniebieniae miękkiego. u mopsów typowe. kłopoty z oddychaniem. krótki pyszczek i mikro nosek. niewydolnosc oddechowa prowadząca do arytmii serca. konieczna jest operacja. nie umiem o tym pisac. brakuje mi…
pierwszy noworoczny poranek w życiu Kumoka: – no i o co to wielkie halo? btw – ten pies nigdy nie przestanie nas zaskakiwac… naczytawszy się w internecie mrożących krew w zyłach historii o sylwestrowych petardach, huku wystrzałów i błysku fajerwerków, o psach dostających histerii i z obłędem w oczach wyskakujących…
najpierw miało byc pięknie i śnieżnie. tyle że na drugim końcu galaktyki. szykowałyśmy już sanki, ciepłe majtki i gry planszowe z grzanym winem. okazało się jednak, że nadmiar kilometrów i lodu na drogach przycmił nieco widmo obiecanego piękna. więc jednak nie tym razem. ale nic to. jeden telefon i już…
późną nocą – spracowane praniem i cerowaniem – dłonie młodej matki wprawnymi ruchami kroją podłą materię starego polaru i ortalionowej siatki na zakupy. kilka ściegów, zaszewek, karczków, zapinek i podwiązek… i voila! tak oto następnego ranka żwawe dziecię przeistacza się w osiedlowego demotywatora – Kapitana Biedronę i dalej hadziaaa! szczac…
– słuchaj, Kumok… jest taka sprawa… Fotki z gumowym klapkiem i skarpetą w zębach są po prostu niesmaczne… Musimy trzymac tu pewien poziom, wypracowac wspólnie jakiś pułap estetyczny, poniżej którego nie będziemy schodzic w szeroko rozumianym naszym wspólnym interesie. Przygotowałysnmy więc dla ciebie pewna propozycję stylistyczną… – ciooociaaa… ciooociaaa… a…
jako mopsia mama przeżywam permenentny wyrzut sumienia. nic nadzwyczajnego, skoro jakieś sześcset dwadzieścia siedem razy dziennie nasza mała podopieczna serwuje nam taki oto wyraz twarzy: zdjęcie pt. „oprócz frilansu trudnimy się także przewozem nieszczęśliwych zwierząt”. komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek