
Starzy w końcu się zebrali i na weekend pojechali na Bali ;) Klimat swojski, podwarszawski, bardzo mopsi i przyjacielsko-relaksujący. Czuczło zachwycone treningami sztuk walki, Misiu szczęśliwy, że Czuczło zajęte i nie skacze mu po głowie, a my rozbestwieni słodkim lenistwem… Takie życie to ja rozumiem! :))) …

Uwaga, disclaimer! Małpie susy Czuczu towarzyszyły nam jedynie podczas ruszania z parkingu, w momencie wjazdu na ulicę Czuczło zostało spacyfikowane, usadzone i poskromione. A teraz przed Państwem: szaleństwa i wybryki małej małpki Fiki-Miki!

Pełnia lata, popołudniowa sjesta w chłodnej bryzie klimatyzacji, miarowe pochrapywanie, dyskretne bączki i reszta mopsich wonności wyeksponowanych tak, by Matka Zazie mogła docenić najbardziej bogate bukiety olfaktoryczne z kolekcji lipiec’22…

Najpierw siedzą i się na nas gapią, następnie zaczynają się tłuc, potem idą razem spać jak gdyby nigdy nic, a na finał Misiu dostaje rozstroju nerwowego i domaga się zadośćuczynienia za szkody moralne powstałe w wyniku zabawy z Małym Karaluchem… …

Nacieszcie się widokiem spokojnego Misia Miszura w miłym otoczeniu na kilku poniższych zdjęciach, bo zaraz na scenę wjeżdża jak torpeda Małe Czuczu i daje osobliwy popis dzikich wygibasów z plastikową butelką…

Oto ten cudowny moment dnia – o poranku – gdy Misiu budzi się ze snu w całkiem dobrym nastroju, pełen ufności wobec świata, który jeszcze nie zdążył wkurwić Misia swoimi dziwnymi zasadami, których nie dość, że Misiu nie rozumie, to jeszcze ma je centralnie w swojej niedźwiedziej pupie… Oto ta…

Czuczu – jak większość małych istot – jest najgrzeczniejsze wtedy, kiedy śpi. I sprawdza się tutaj teoria, dlaczego małe istoty są takie słodkie, kochane, mięciutkie i bezbronne. Żeby człowiek, doprowadzony do stanu białej gorączki łobuzerstwem i awanturnictwem małej istoty, nadal kochał ja najmocniej na świecie… …

Kiedy tak patrzę na poniższe zdjęcie, to dochodzę do wniosku, że niby mamy w domu słodkiego zwinnego szczeniaczka, ale tak naprawdę, to spójrzcie – jaki to pokurcz! mały trol, psuj, niegrzecznik i awanturnik! Nieustannie nakurwia, pajacuje, szarpie, niszczy i rozpiernicza, a potem arogancko patrzy nam prosto w oczy, dając do…

[pdf-embedder url=”https://dev.zazie.com.pl/wp-content/uploads/2023/04/fib_oko_press.pdf”]

Kocham te szczeniaczkowe senne wygibasy naszego małego gumiaczka-ciągutka, to wyciąganie wonnych łapek, pokazywanie napęczniałego brzuszka, to nieustanne wicie się pośród kocyków i poduszek – takie ufne, bezbronne i niemowlęce…

Bardzo dbamy o święty spokój Misia Miszura, chroniąc go przed większością(!) zabawowych ataków Czuczełka, jej natarczywą miłością i nieumiejętnością respektowania cudzych granic. Ale od czasu do czasu… pozwalamy na trochę tych „silniejszych bodźców”, żeby się nam ten stary mopsi kocur nie zamknął do reszty w swojej tajemniczej bańce… …

Nie chwaląc się, jestem idealną mopsią matką: gruba, rozłożysta, miękka i ciepła! Można na mnie leżeć, można po mnie pełzać, wtulać się, nurkować i zasypiać w czułych objęciach. Czy mam jakieś inne zalety? Nie wiem :))
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek