2003-08-26 „Simulacrum – to ważne – nie udaje rzeczywistości. Ono zastępuje rzeczywistość. Żywi się zatartym wspomnieniem form i kształtów, w których miejsce weszło. Ale jego potęga zbudowana jest na zapomnieniu, na przeczuciu, że jeśli ono samo zniknie, to nic już nie pozostanie. Jest niebezpieczne, bo zmusza do tego, by traktować je…
2003-08-25 jak będę się czuła dzisiaj – nie uwierzyłabym. wczoraj wszystko było możliwe: poranne gadanie o literaturze, bieg z przeszkodami (komunikacyjnymi) do pracy, robienie pięciu rzeczy naraz + ukradkowe surfowanie po internecie przy biurku szefowej (sic!), telefonowanie w sprawie nowej pracy – do samego szefa (haha!), umawianie się z hr,…
2003-08-24 dla których nie mogę zmęczyć tej magisterki, jest jej zakres tematyczny. Obszerny, zbyt obszerny. Rozległy jak pole buraków, pojemny jak wór innych płodów rolnych (albo mój pokój, w którym panuje pierdolnik nie do opanowania). Nie zgodziłam się, gdy promotor radził, bym skoncentrowała się jedynie na fragmencie mojego projektu, a…
2003-08-23 nie było innego wyjścia – dwie godziny (bez przerwy) gadania o literaturze ożywiłyby nawet nieboszczkę, a co dopiero tak żywotną Zazie. moja korepetytobiorczyni zdaje w poniedziałek poprawkę matury z polskiego, a zgłosiła się do mnie trzy tygodnie temu „zielona” i wesoła. Ech, zazdroszczę ludziom tej beztroski! Za to ja…
2003-08-22 uczennicę gościłam u siebie bladym świtem (czyli o 9.00) bo potem do pracy biegłam, ochoczo rzecz jasna, wszak cosmo-harcerką być próbuję! Bleh. Obudzona przez natarczywe pikanie komórki, spłukana rześkimi strugami prysznicowymi, usiadłam sobie na brzegu łóżka i trzęsąc się z zimna, zastanawiałam się – co ja mam dzisiaj „przerabiać”…
2003-08-20 Zdolna jestem i spostrzegawcza, i poczytalna , i w ogóle. Przed wyjściem z pracy komórkę swoją na biurko rzuciłam, obok wywalonych wcześniej papierów, babskich gadżetów i kosmetyków (dwie szminki! bosz, przecież ja się w ogóle nie „szminkuję”!!?), podstawka na kadzidełka kupiona w lutym i resztka perfum, których ostatnio…
2003-08-13 czyli gotujemy obiad! Najpierw Lu starła ser żółty na tarce, bo to jej numer popisowy. W tym czasie Zaz odmierzała dwie porcje kaszy kuskus i zastanawiała się o ile kubek jest większy od szklanki. Potem dziewczęta nachyliły się razem nad zakupioną puszką groszku i po chwili głębokiej zadumy postanowiły…
2003-08-12 Pamiętacie taki czeski (kultowy dla mnie) filmik „Nikogo nie ma w domu” emitowany bodajże przez p.Zygmunta i Pankracego w każdy piątek? Niewielki chłopczyk – samopas puszczony w przestrzeń mieszkania, podczas gdy rodzice w pracy (ach, ta epoka socjalizmu z ludzką twarzą! ;p) – cuda i brewerie wyprawiał rozmaite, a…
2003-08-10 Lu „weszła w posiadanie” wakacyjnego delikwenta, którego naucza po anglijsku. Słomiany wdowiec, familię na wywczas wyekspediował i Lucynkę na swoich salonach (zapewne pośpiesznie zaaranżowanych na garsonierę) przyjmuje. Przed pierwszą wizytą u delikwenta obie zaliczyłyśmy paranoidalną jazdę: dostałam namiar na gościa (nazwisko, adres, telefon) i jeśli Lu nie zadzwoni po…
2003-08-09 Za oknem pełnia lata – zmysłowa noc sierpniowa – a ja sobie piję herbatkę owocową „Zimowa Baśń” (w rolach głównych: jabłko, głóg hibiscus, krążki cynamonu, goździki, wanilia), która wcale zimowo nie smakuje i słucham pani Jeretty Steele tęsknie śpiewającej „Calling You”… choć przecież mam Cię tak blisko. dzieli nas kilka…
2003-08-06 Pięknie! zalałam papiery kawa! Niby nic, gdyby nie to, że piszę [rysuję] piórem. Ekspresowo rzuciłam się do osuszania podmokłych kartek. Efekt? papier-mache z Bachelarda + brunatne zacieki na kremowym T-shircie, który – na swoje nieszczęście – był jedyną szmatą w pobliżu rozlewiska i został bezmyślnie pochwycony przez spanikowane dziewczę.
2003-08-05 Siedzę w łózku, przywalona książkami, papierami i flamastrami [sic!]. Rysuję wykresy, grafy i inne hieroglifo-piktogramy odzwierciedlające moją koncepcję teoretycznoliteracką. Bo nie z geometrii, ni architektury piszę pracę, lecz z poetyki i teorii literatury. A raczej – nie piszę, lecz (jak dotąd) rysuję, bo awersję mam do linearności i wolę…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek