znam już sto jedenaście sposobów na powstrzymywanie łez i dwieście osiemdziesiąt trików na zduszenie w gardle krzyku. trenuję także połykanie tabletek i codzienne chodzenie do pracy. dziękuję, mam się nieźle.
nie potrafię napisać – jak bardzo. ani powiedzieć – jak mocno. mogę tylko czekać aż to wszystko pomieści się we mnie i przestanie rozrywać od środka. staram się oddychać głęboko.
nie ma co ukrywać – moja wiosna zaczęła się dosyć chujowo. no cóż, bywa. ale nie ma tego złego, co by na jeszcze lepsze nie wyszło. bo niby czemu nie. trochę posprzątałam sobie w życiu. wymiotłam emo-paprochy spod dywanu i łóżka. kwiatkom w sypialni poobrywałam uschnięte liście i poucinałam zgniłe…
dalej lecę sama. so cosy in the rocket…
to jednak ważne, by swój trafił na swego. by go rozpoznał i odbił się w nim jak w lustrze. by zobaczył 'znajome’ i upewnił się, że jego posegregowanej i hermetycznie zamkniętej pojedynczości nie grożą żadne zmiany, żadne naruszenia przestrzeni, żadna osmotyczna wymiana energii, ani emocjonalna fuzja odmiennych osobowości. inność przeraża…
dałam wszystko, co miałam. dostałam kopniaka w twarz. pół roku to wystarczająco dużo czasu żeby uwierzyć w twoją miłość. trzy dni to wystarczająco dużo czasu żeby przestać wierzyć w ciebie.
wierzę w to, co mówię i wierzę w to, co słyszę. używam najprostszych słów. „ja” to ja. „ty” to ty. „miłość” to miłość. „białe” jest białe, a „czarne” jest czarne. okazuje się, że nie dla wszystkich. 80% pań z mazowsza i śląska nie widzi różnicy.
rośnie pod jej kamienicą, a ona nie wie co to jest. skandal! duszę się w tym mieszkaniu. nadszedł czas, by rozwinąć skrzydła… czekam tu na ciebie, mięczaku. pokażę ci, co to znaczy prawdziwa miejska dżungla tymczasem iga kazała mi stanąć pod drzewkiem i udawać królewnę. – co proszę?! porucznik?! królewnę??!!…
założono nam różowe opaski na nadgarstki, więc bardzo się staramy nie wypaść z roli… trzymaj mnie, bo od nadmiaru lansu rozjeżdżają mi się nóżki! aaaarrrgh! a tak na serio – było fajowo. pudelki zmyły się szybko, więc parkiet został dla nas :D
wiosenna bujność traw liściaste, iglaste, kłębiaste… dwie ścieżki. to nic, najpierw zbadamy jedną, potem drugą. nad każdą z nich drzewa szumią tak samo. całkiem wysokie drzewa. popatrz w dół. badam strukturę ściółki leśnej. poczekaj na mnie w cieniu… zagajnik jaki jest – każdy widzi. urzęduje w puszczy. albo na mokradłach.…
nie trzeba było daleko szukać: wiosna ściele się nam u stóp… i zwisa z drzew hmm, wygląda całkiem smacznie… ;> am-am… jak cukierki wypiwszy dwa browczyki, zaz ruszyła dziarskim krokiem… witać się z drzewem aaaaaaaaaaaammmm!!!! ueeeeeee……. szukamy dziury w całym. o, jest! ruuuuuuuu-ra. po tamtej stronie. ser szwajcarski sprzed drugiej…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek