to przeraża bardziej niż rozpacz i tęsknota, które nagle przestają być moim małym końcem świata. żyję. żyjesz. i to jest w tym wszystkim najważniejsze. wszystko inne da się przeżyć.
to wszystko dzieje się już poza mną. twój świat toczy się beze mnie. twoi ludzie żyją beze mnie i ty też żyjesz beze mnie. więc czemu ja nadal mam żyć z tobą, przy tobie, dla ciebie? martwić się, rozmyślać i drżeć – wyczekiwać, nasłuchiwać, łaknąć. kołysać cię w myślach, otulać…
nic więcej nie mogę uczynić. moje miejsce przy tobie zajął ktoś inny. ja mogę tylko żyć na swoim kawałku czasoprzestrzeni. i zamierzam to robić najlepiej jak potrafię.
Bubu uważa, że obiektyw gryzie. scena rodzajowa z cukiernicą i gromnicą.
It was just my mistake Thinking you cared It was just my mistake Thinking you’d be there That you’d be by my side And that you wouldn’t lie My mistake idę przez wieczorne miasto. pośpiesznie. słucham. i niestety nie mogę nie przyznać racji… – macie może coś słodkiego…? w cudzym…
okupują osiedlowe ławki, jedzą garściami kolorowe cukierki i czytają o życiu muminków. buty drepczą chodnikami i niosą nas gdzie popadnie. na tym uroczym końcu świata zawracają ptaki, a psy szczekają wiadomo czym. prawie jak w krainie Oz.
warszawa, sam środek maja, skrzyżowanie marszałkowskiej i wilczej. ten czas miał wyglądać zupełnie inaczej. ale dziękuję, biorę to, co jest. a jest o wiele więcej niż mogłabym przypuszczać. są przyjaciele. jest morze czasu i mnóstwo słów. jest zupa grzybowa, którą ktoś wiezie dla mnie przez pół miasta i gorący rosół,…
zazie potrafi: – zapchać się muffinem, wybałuszyć oczyska, popić czaj-late i dostać czkawki. pieprzę głupoty, a astr. rozmyśla nad istotą rzeczy. zdejmuję z niej cyfrową podobiznę. ona zaś zdejmuje moją ze mnie. w centy-metrze. mały zielony ludzik.
to nie jest kwestia czerni i bieli, ale zasad – albo ich braku.
budzę się wcześnie rano i szeroko otwieram oczy. nie próbuję już niczego rozumieć. po prostu układam to w sobie. w końcu musi się zmieścić. zagnieździć się we mnie i zasklepić. czuję jak twardnieje mi skóra, spinają się mięśnie i prostuje kręgosłup. jak struna. do pionu.
jutro rano na wysokości iluśtam tysięcy metrów nad błękitną taflą morza północnego przeleci moje puste miejsce
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek