niby fajne miejsce, ale atmosfera raczej przypominała TO. odgrzewane kotlety, zimne frytki i skwaśniała surówka. po obejrzeniu kuriozalnego występu tańczących Gorgów, postanowiłysmy jednak zmienić lokal… the light of yoga – virabhadrasana I the light of yoga – trikonasana – zaprawdę powiadam wam: "laska maga ma na czubku gałkę"! – alleluja…
wielka chmura nad moim końcem świata. złowroga gęsta cisza. przed burzą. ściana wody. jak mleczna mgła.
kilka dni temu mój drewniany regał balkonowy – wypełniony po brzegi skrzynkami z kwieciem i kilogramami ziemi – zebrał się w sobie i postanowił chyba wyznać mi miłość, rzucając się w me ramiona i powalając mnie prawie na podłogę. nie tego się spodziewałam, doprawdy. ale generalnie luz. z kwiatami we…
– kieeedyyy raaanneee wstaaaają zoooorzeeeee…. [czyli: jak działa przesterowany głośnik pielgrzymkowy] – więc to jest tak: siedzisz i siorbiesz… – i nagle chwytasz koleżankę żelaznym ramieniem! – no. i tak to się własnie robi. – przepraszam was, moje drogie… znów się wzruszyłam… [smark smark] – powtórzę ci to ostatni raz:…

zupełnie niechcący przebrałam się za niebo. niby nie lubię, ale dzisiaj mam fazę błękitną, jasną i powietrzną. przemknęłam niepostrzeżenie przez rozgrzane ulice, chłodząc nagie plecy mokrymi włosami. w końcu schroniłam się za biurkiem, tuż pod nawiewem klimatyzacji. marzną mi teraz stopy. jestem głodna i dlatego z masochistyczną wręcz pasją wizualizuję…

rano poszłam na rozmowę o życiu. a potem na lody z Lucy. powiedziała mi, że mam radość w oczach i zapytała, co się stało. a ja jej na to, że może coś pyli i alergię mam. lipa jakaś albo coś. no bo przecież według wszelkich norm i definicji nadal powinnam…
energetyczni bębniarze na placu zamkowym. wszystko wokół dudni i wibruje. zasłuchanej Fen aż drgają filcowe kolczyki chwila ciszy i znów… bum! bum! bum! bum! malutcy podskakują na kolanach rodziców. pozdrowienia z odległej krainy – gdziekolwiek bądź :> grający z talerza błogosławiona Zoś na chwilę przed wniebowstąpieniem Fen przejawia wysoce indyferentny…

siedzę za biurkiem. w redakcji powoli pleni się letnie rozprzężenie. coraz wcześniej pustoszeją korytarze, ludzie pośpiesznie opuszczają gmaszysko. wylegają na zalane słońcem ulice – wtapiają się w miękki asfalt i rozpływają w nagrzanym powietrzu. spoglądam przez okno jak falują pośród zaparkowanych na chodniku samochodów – i znikają. mam pomysł na…
Fen rozpaliła ognisko siłą woli… i niezwłocznie przystąpiła do generowania idealnej meta-kieubaski praktyczne zastosowanie systemu zarządzania jakością ISO 9001 płonie. szumią knieje. i takie tam. ziemniaki dochodzą. Bianushca poważnie rozważa ugaszenie ogniska piwem pszenicznym. bo ją razi w oczy. matka boska piesza i asynchroniczna – patronka powrotów nocnymi autobusami
tarchomińska masa (bez)krytyczna.
odebrałam odruchowo, nie rozpoznając numeru. twój głos w słuchawce. doprawdy nie wiem, po co. gratuluję szczęścia. dziękuję, ja też mam się całkiem nieźle. przyzwyczaiłam się już do końców świata. zresztą to kwestia podejścia do tematu – przecież trzęsienie ziemi to w sumie niezły pretekst do remontu mieszkania, prawda? myślałam, że…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek