no i proszę, mamy już grudzień. rolnicy zaorali pola broną. kosą. czymśtam. imieniny mariana. ziemniaki zebrane. mewy po sezonie. lodziarz widmo sunie linią horyzontu. fale tłuką o wydmy. irena santor przeszła pustą plażą. i chuj. ponieważ teoretycznie mamy do czynienia z zimą, staram się więc ubierac cieplo, tym samym wystrychując…
usiłując byc fair, razem z kilkoma ostatnimi naiwnymi – postanowwiłam na prośbę zarządu zostac w Naszej Sielskiej Krainie Fantazji, Literatury i Sztuki jeszcze cirka about dwa tygodnie. czyli do połowy grudnia. gdyz wypadałoby jednak zakończyc to i owo. azaliż. kontenci na okolicznośc własnej szlachetności zdziwilismy się dziś zdziebko, zaledwie ociupinke,…
od kiedy Zarząd Naszej Sielskiej Krainy Fantazji, Literatury i Sztuki w swej nieogarniętej (nie)mocy zalecił zespołowi kreatywnemu warowanie przy biurkach od godziny 9 rano, zaczęłam się programowo spóźniac. co oczywiście nie umknęło uwadze Czujnych Służb Monitorujących Jakośc i Entuzjazm Rzutu na Taśmę, które poczęły przywoływac mnie do porządku porannymi telefonami.…
Syd ma cały świat w tubkach. odkręca, wyciska i nagle się zjawia. kawałek po kawałku. cierpliwie. dokładnie. mieszając. tak poprostu. dla kogoś. w prezencie. z towarzyszeniem psa typu szczeniaczek. mogę tak patrzec i patrzec… o, na bogato. lakierowana święta. Syd i Grac w dziupli z ciepłego światła… w skupieniu. podotykane.…
kobiety na skraju są bardzo na serio. odwiedzają samotnie klubowe łazienki i czują się bardzo egzystencjalnie. dwa lustra staja się metaforą ich wewnętrznej dezintegracji. naczytawszy się i przemyslawszy to i owo, podejmują szereg życiowych decyzji, a po drugim piwie zwyczajowo zaczynają palic papierosy stwierdzają na bezdechu: oboże, boże, ale ja…
na debiutancki koncert najlepiej wybrac sobie klub o najbardziej odjechanej nazwie ever, które nikt nie jest w stanie zapamiętac w calosci. na mieście zaczynają wtedy mówic z lekką konspirą: „Rajstopy grają koncert… WIESZ GDZIE” ;> monumentalne praskie podwórko widziało juz niejedną burdę czy też inny happening artystyczny prastare praskie mury…
ej, pamiętacie je? beztalentne lachony w studiu nagraniowym z płyty paździerzowej [klik!] marzące o dziwkach, kokainie i glamurze [klik!] w komisach meblowych udających 'abbey road studios’ [klik!] to właśnie one – kobiety w średnim wieku, cholernie serio [klik!] NIE POTRAFIĄ GRAC, NIE POTRAFIĄ…
to nie był mój dzień. to nie byłam ja. a jesli już, to tylko częściowo. bo byłam tam tylko przypadkiem, mimochodem, jedną nogą out. dyskretnie starano się nie zauważac – mnie. subtelnie pomijano przy podziale obowiązków. łagodnie wykluczano i ostentacyjnie omiatano wzrokiem. skutek pieczołowicie złożonego wypowiedzenia. a raczej zdecydowanego odsunięcia…
czasem człowiek potrzebuje konkretu. pożywnej gutaperki i pakuł, drutu w izolacji, włochatego pędzla czy energetycznego zawijasa w żarówce. konkretu, który sprowadzi go na ziemię, przytrzaśnie palec drzwiami, a język ściśnie ożywczo kombinerkami. konkretu, który wybije mu z głowy sobotni marazm i zaprzęgnie do zajęc miłych, pożytecznych i długotrwałych. ostoją takiego…
na pytanie co u mnie – odpowiem zwięźle. co mnie nie zabije, to mnie kopnie w dupę. a konkretniej – to będzie krótka historia o tym, jak w ciągu kilku miesięcy paru specjalistów od siedmiu boleści zabija w ludziach entuzjazm i radosc tworzenia, sprowadzając ich do roli rzemieślników od czarnej…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek