
noc. ciemno. leżymy. wiercę się i wzdycham. nie chcę spać, bo mnie nosi. mam nowe pomysły, chcę je rozrysować, już teraz, opowiadam je sydowi i instruuję, jak będzie wrzucać przez rurę ludzika do roztworu z soku malinowego, – a ja w tym czasie będę… och, syd, nie mogę spać! nie…

pamiętacie nasz klub książkowy założony przez Bianuszkę i Feniksu? ;) nieco się rozrósł i spoważniał. ba! stworzył nawet własną kampanię społeczną – inspirowaną kultowym cytatem z Johna Watersa: nasza promocja seksu i czytelnictwa przybrała nieco delikatniejszą formę. po prostu nie chodzimy do łózka z tymi, którzy/które nie czytają. dlaczego? dlatego,…

kiedy tylko poczuję, że zaczynam się osuwać i słabnąć, moją lewą dłonią – tą z podwójna linią życia – chwytam się mocno czegokolwiek i wciągam z powrotem na powierzchnię. na siłę, na przekór, na rozum, na zdrowie. badania naukowe dowodzą, że nawet uśmiechając się na siłę – odczuwasz śladowe ilości…

zastanawiam się, czy kiedykolwiek zacznę to odczuwać i przeżywać. czy w końcu poczuję ogrom tego lęku, przerażenia i obrzydzenia. czy wreszcie zacznę o tym mówić bez nawiasów z półusmiechów i cudzysłowów z ironii. czy kiedyś będę umiała nad tym zapłakać. wykrzyczeć to. wyrwać z siebie. nie czuję nic. nic nie…

muszę się do tego w końcu przyznać: nigdy nie byłam w Charlotte. no wiecie, nie mam się w co ubrać, jestem gruba, spodnie źle leżą, minus 10 do lansu ;) ale w Planie Be okruchy bagiety z Charlotte też smakują jako tako. albo nawet w domu, kiedy od Czmudy…
2 grudnia już chyba na zawsze pozostanie dla mnie datą newralgiczną, graniczną, paniczną. choć z roku na rok coraz mniej spinam ciało, coraz płycej wstrzymuję oddech, coraz słabiej zaciskam zęby. coraz mniej pamiętam. z roku na rok odcień tamtej krwi robi się coraz bledszy. jestem coraz dalej. coraz starsza. coraz…

nikt nie wie, kiedy dokładnie urodził się Quentin. aczkolwiek jego szlachetną genealogię można w prostej linii wyprowadzić od pewnego szacownego rodu… na tyle szacownego, by sekretów swego pochodzenia Quentin strzegł tyleż namiętnie, co zazdrośnie. nie dziwimy mu się. sami byśmy nie chcieli, by ktoś niepowołany grzebał w naszych gutaperkowatych genach.…

dobrze nam tutaj. mamy Ochotę na wszystko. na spacer też. najlepiej z sąsiadami: uśmiechnięci, dziarskim krokiem – idą i mrugają okiem ;P przed bramą Tarczyńskiej 11 czekają już czołowi spacerowicze ochoccy: Robert Biedroń, Wojtek Szot i Grzegorz Kubacki razem z klubem sąsiedzkim Tarczyńska 11 wyruszamy na spacer uliczkami…

od dziecka kocham jego głos miłością żarliwą, fanatyczną i wielką. tak jak freddiego. i teraz martwię się. bardzo. mam złe przeczucia.

blog mniej więcej w każdej przeglądarce powinien wyglądać tak jak poniższy printscreen: jeśli jednak widzicie u siebie coś zupełnie innego – typu slider, który wypada poza orbitę albo nie ładujące sie obrazki – to dajcie proszę znać w komentarzach: co i jak (z zaznaczeniem systemu oraz przeglądarki, z której korzystacie,…

większość funkcji bloga nie została jeszcze ukatywniona, ale w obliczu wczorajszego zawalenia się bazy danych i samowystrzelenia w kosmos CSSu – i tak jest cudownie. Syd i Ukasz walczą z kodem CSS oraz DNS’ami na serwerze latającego mopsa, ja piję sobie wino śliwkowe, trącam nogą mopsy i zastanawiam się, co…

Łukasz i Syd pracują dzielnie nad rozsypanym kodem, który wystrzelił sie w kosmos wczoraj wieczorem podczas podpinania nowego bloga pod domenę dev.zazie.com.pl. po tym wszystkim wybuduje im chyba pomnik w internecie. jako ktos, komu bliskie są spektakularne ‘wejścia smoka’ drzwiami lub oknem – powinnam byc teraz zadowolona. jest afera,…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek