
najpierw wymyślić te wszystkie pizdryki, kabelki, kulki bawełny – a potem zablokować się na cacy, nie powiedzieć ani słowa, zacisnąć usta i krzyczeć wewnątrz własnej głowy. jest ze mną coraz kurva lepiej. może jeszcze zacznę się rumienić ze wstydu i zasłaniać twarz rozedrganymi kończynami. myślałam, że akcje z paraliżującą nieśmiałością zakończyłam…

dzisiaj myślę o sobie. co? ano to, że nie podołałabym nawet pracy na kasie w tesco. o zawodowym pisaniu na zadany temat nie wspominając. i oto przed nami podpunkt drugi: wrodzony ateizm i sceptycyzm poznawczy a wiara w siebie i swoje możliwości. chciałabym napisać cokolwiek więcej, ale rozdziera mnie na pół…

ślimak, ślimak, pokaż rogi! rzuć ostrym słowem, postaw się i obszczekaj, hop do przodu! wygrażaj pięścią i trzaskaj ostrogami! do boju, mały kozaku! ale niech no tylko ktoś spojrzy krzywo. niech no zahaczy groźnym okiem o ślimaczy czułeczek – ty już się kulisz, chowasz i wyślizgujesz. już cię nie ma.…

noc minęła mi upojnie, gdyż albowiem Miejskie Przedsiębiorstwo Chaosu i Robót Drogowych postanowiło wyremontować nawierzchnię ulicy przebiegającej pod naszym balkonem, a konkretniej – tuż obok sofy, na której spałam dziś z mopsami. jako że Syd wizytuje weekendowo miasto Breslau, ja oddaję się rozpuście łóżkowej z udziałem 2x czterech krzywych nóżek i dwóch…

piątek-piątek, festiwal mapeciątek. oto dobiega końca tydzień obfitujący w ciekawe zwroty akcji, przewroty i protuberancje, nowe twarze, mopsie historie, deszcze ze śniegiem i pierwsze wiosenne burze. niewątpliwie – zaliczyłam szalony bieg na wątpliwą orientację, pełen uników, zuchwałych skoków przez płot i przypadkowo rozprutych rękawów. siedzę oto sama w domu, mopsy pochrapują miarowo, gdzieś…

i tak oto dzień za dniem mija, w garze dochodzi kolejny beztłuszczowy i bezmięsny wywar z cebuli, selera, czosnku i szpinaku: Zazie otwiera przesyłkę z UK od Królowej: Królowa z UK przesyła mi dwie pary przesłodkich mopsomajteczek i wyraża nadzieję, że będą pasować :)))) Robakovska Krulovo, są przecudne! i boskie!…

strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu czyli: jak oddałam swój „rodowy przydomek”przecudnej mopsiczce w potrzebie, która pewnej kwietniowej nocy pojawiła się w naszym Salonie Ochockim. jest godzina 03.40 oto Czmuda i Quentin z trasy Warszawa-Katowice-Warszawa oraz nowa siostrzyczka dla Bułeczki: Syrenka urodziłą się z przepukliną…

nadal jestem wierna swojej surowej diecie warzywnej, ale dla równowagi postanowiłam być nieco mniej wierna internetowi. i tak: zamiast facebooka – sok z kiszonej kapusty. zamiast serwisów informacyjnych – przecierane brokuły gotowane bez soli. zamiast forów dyskusyjnych – wyciskany sok z grapefruita. dzisiaj w przypływie porannej desperacji zastanawiałam się nawet…

jestem Zazie, jestem z grzywką – na obiad warzywko jem. czyli pokrótce o tym, jak po 10 dniach Master Cleanse poszłam do sklepu ze zdrową żywnością i prawie rozpłakałam się ze wzruszenia, że oto od dzisiaj te wszystkie warzywne cudowności będą… MOJE! nie wiem, doprawdy, czy detox przeczyścił mi…

z okazji zakończenia moich zmagań syropem klonowo-palmowym znanym powszechnie w moim otoczeniu jako „wyciąg z papugi” – Krzysiaczek z threeofus.pl popełnił tę oto liryczną impresje z mikserem w roli głównej: …

czyli mój najpiękniejszy queer świata – Karis Wilde: jest boski. uwielbiam go. nie mogę się na niego napatrzeć!
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek