
no i mamy spokój. oraz wniosek: jednak wcale nie chcę mieć poczytnego blogusia z niepoczytalnymi trollami w komplecie. wolę niszę i ciszę. żołądek nieco się uspokoił, ale póki co nie będę go doświadczać dietami. muszę to jeszcze przemyśleć. jak wszystko inne. tymczasem projekt wyprzedaży książek nieco się rozrósł i wychodzi…

idealne połączenie wysublimowanej metaforyki i konkretnego symbolu w postaci dumnego pawia królowej, który nawiedził mnie dzisiejszego poranka – najwierniej oddaje moje mentalne samopoczucie dni ostatnich. inna sprawa, że coś mi po prostu mogło zaszkodzić, ale wtedy nie byłoby metafory, a szkoda. idealnie oczyszczona, choć z potwornym bólem głowy, skłaniam się…

strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu pochodzę z domu, w którym synonimem do słowa pies było: „problemy, odpowiedzialność, obowiązek, kłopot w czasie wakacji, my nie mamy ogródka” – generalnie: pies jako przerażająca wizja zniewolenia, usidlenia, galopującej alergii z astmą i kłopotów życiowych. what a crap! mamo,…

nie sądzicie chyba, że mnie – osobę piszącą otwarcie na blogu o swoim wielkim tyłku, wiecznym odchudzaniu, zmaganiach z ADHD, życiu z kobietą i byciu lesbijką, obsesyjnej miłości do mopsów oraz bawieniu się laleczkami i innymi durnotami – uda wam się zranić czy dotknąć kilkoma wyzwiskami w stylu: gruba brzydka…

napiszę krótko: link do notki o paradzie równości zamieszczony u Aśki (www.chustka.blogspot.com) sprawił, że na moim blogu zaroiło się od nowych lub przypadkowych Czytelników. większość z nich okazała się fajnymi tolerancyjnymi ludźmi. jednak kilka internetowych trolli urządziło sobie w komentarzach pod moją notką akcję palenia czarownic. nie będę nikomu tłumaczyć,…

Drodzy Czytelnicy! przywracam widoczność tej notki – wprowadziłam jednak kilka „korekt”, gdyż – jak się okazuje – ::::::::: NIE WOLNO KOMENTOWAĆ W INTERNECIE ZACHOWANIA PRZECIWNIKÓW PARADY RÓWNOŚCI ::::::::::::::::: :::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::POD GROŹBĄ ZGŁOSZENIA SPRAWY ORGANOM ŚCIGANIA:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::: o czym mieliście okazję się przekonać po ostatniej jatce w komentarzach. dlatego proszę o zachowanie stoickiego spokoju.…

rzadko narzekam na samopoczucie fizyczne, gdyż z definicji jestem zdrowa jak kuń. albo przynajmniej nie zwracam uwagi, kiedy coś we mnie telepie, skrzypi czy furkocze. ale dzisiaj – powiem wam szczerze – czuję się wyjątkowo chujowo, słabo i bezwładnie. oczywiście, że to wina ciśnienia. dziury ozonowej. albo jakiejś nerwicy epizodycznej.…

znajoma psycholożka raczyła mnie kiedyś teoriami o czystych piaskownicach dobrze odżywionych lalusiów z dwojgiem szanowanych rodziców i brudnych piaskownicach dzieci samotnych matek wyrzuconych poza nawias. och, jakiż świat byłby prosty, jasny i cudowny, gdyby o szczęściu rodzinnym, zdrowiu psychicznym i moralności opiekunów świadczyła ilość odżywek, antybiotyków i kuracji homeopatycznych wpakowanych…

nieszczęścia chodzą parami – jak ślepy z głuchym i kulawy z garbatym. stracić pracę to za mało. do pełni szczęścia potrzeba jeszcze spektakularnej awarii hardware’u. niniejszym dysk Sydowego iMaca 24” wraz z zasilaczem poszły się gonić. ot, narzędzie pracy. podczas gdy Syd usiłowała reanimować pacjenta, ja zadałam na fejsbuczku dyskretne…

nie mam czasu. nie nadążam. miotam się. frustruję. zdjęcia czekają na obróbkę. setki zdjęć, notki, zabawki. wszystko czeka. w zawieszeniu. na lepsze czasy. Syd straciła pracę. tak ot, po prostu. z dnia na dzień. wraz z wypłatą, rzecz jasna. tymczasem mamy kredyt na 30 lat z ratą wysoką fchuj, mieszkamy…

wychodzę z cienia i spaceruję słoneczną stroną ulicy. na przekór wszystkiemu. nie boję się. czuję, że będzie dobrze. wiem. że wszystko. będzie dobrze. jesteś. jesteś. jesteś. nawet bez pracy jesteś dla mnie najbardziej cacy :* dąb. brzoza. lipa.

tak na szybko melduję, że jesteśmy, żyjemy i mamy się świetnie. było cudownie, bosko i rodzinnie, zdjęć mam pierdyliard i ciut ciut ale nieustający sajgon warszawskiej rzeczywistości porwał nas z miejsca i kręci młynkiem niczym powietrzna trąba. więc na fotorelację i opisy wszelkich wiechlickich przygód mopsich oraz radości międzyludzkich trzeba jeszcze chwilę…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek