
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie.
Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
Powstał w czasach, kiedy internet był jeszcze miejscem pisania i czytania, a nie performansu i lansowania chwilowych trendów.
Nigdy nie gromadził tłumów, nie zdobywał nagród, nie był projektem tworzonym pod zasięgi i popularność.
Przetrwał mody, social media i algorytmy. Może dlatego, że nigdy nie był od nich zależny.
Istnieje nadal, bo wciąż mam coś do powiedzenia – nie zawsze mądrze, niekoniecznie głośno, rzadko kiedy efektownie.
2003-07-14 Założyłam sukienkę czerwoną i w kwiatki. Taką bardzo czerwoną i bardzo dziewczęcą. Bosą stopą bębnię w blat stołu i jem słonecznika. W sukience czerwonej nie dopięłam połowy guzików. Siedzę i czekam. Wróżę z pestek. Przyjdzie – nie przyjdzie – przyjdzie – nie…
2003-07-13 Ktoś z kogoś zakpił okrutnie :) Tylko kto z kogo? Czy organizatorzy przeglądu „Inaczej niż inni” zakpili z własnej target group, a może dystrybutor ze słodko nieświadomych organizatorów. Hmmm, mniejsza o to, w każdym razie – hit Wieczoru Kobiecego: film „Secret things” w reż. pana Brisseau to jakaś żenująca…
2003-07-11 autobusowa jazda przez Warszawę wieczorową porą. chcąc nie chcąc – doświadczam całej mizerii tego upiornego miasta. Osiedlowe chłopaki, wypomadowane i naperfumowane do nieprzytomności wiozą autobusami swe małoletnie panny o nienaturalnie ciemnej karnacji, gotowe na wszystko, bo to przecież lato, lato w mieście, trzeba używać życia, póki jest się młodą,…
2003-07-10 nazwała mnie „kulą czystej energii”. Piorun kulisty. Zazie z jasnego nieba…
2003-07-09 Jedzenie wiśni i plucie pestkami w przestrzeń pokoju. Pozbiera się potem. Kiedyś-tam.
2003-07-06 Jestem sama, jest mi smutno, jest mi źle, niech ktoś mnie przytuli. Wchodzę na GG i od razu zmieniam status na niewidoczny.
2003-07-05 pomazałam sobie twarz na zielono, dla urody (tak pisało na tubce). Zieleń ciemna, chlorofilowa, intensywna. Poszłam do kuchni zrobić herbatę. Tata, przechodząc: – co ci jest? – A nic, gniję sobie…
2003-07-03 który w całości miałam spędzić w pracy? Od rana pieczołowicie doklejałam sobie do twarzy uprzejmy uśmiech [używając do tego celu organicznej gutaperki] – rąbiąc przy tym zaciekle w budzik, szukając pod łóżkiem kapci i waląc w drzwi zajętej jak zwykle łazienki. Prócz uprzejmości, usiłowałam w sobie wzbudzić choćby homeopatyczną…
2003-07-02 Kupiłam sobie zabawkę. Regres tym bardziej pierwotny, ze jest to rodzaj grzechotki – metalowe serduszko z tajemniczo dźwięczącym dzwoneczkiem zamkniętym w środku. Szłam ulicą i dzwoniłam sobie do ucha, co by mi tak smutno nie było.
2003-06-30 AND REMEMBER… He doesn,t talk, doesn’t piss, doesn,t run, doesn’t jump, etc. He just looks straight into your eyes and thinks but only sometimes.
2003-06-15 czyli wracam do neurotycznego notowania. przez chwilę miałam lekką, leciutką obsesję konspiracyjną – jak blogować, by nie zostać namierzoną, zidentyfikowaną, zdemaskowaną. To ważne, gdy z bloga chce się zrobić małą, osobistą pralnię. Pralnię brudnych…uczuć, myśli, skojarzeń i występków niecnych. Autoterapia autosugestią anonimowości. Więc próbuję jeszcze raz, może tym razem…
2003-05-04 spotykam się jutro z K., idziemy na koncert muzyki chóralnej. bezpieczne miejsce – na koncercie się nie rozmawia, więc się przynajmniej nie pokłócimy….
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek