
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie.
Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
Powstał w czasach, kiedy internet był jeszcze miejscem pisania i czytania, a nie performansu i lansowania chwilowych trendów.
Nigdy nie gromadził tłumów, nie zdobywał nagród, nie był projektem tworzonym pod zasięgi i popularność.
Przetrwał mody, social media i algorytmy. Może dlatego, że nigdy nie był od nich zależny.
Istnieje nadal, bo wciąż mam coś do powiedzenia – nie zawsze mądrze, niekoniecznie głośno, rzadko kiedy efektownie.

jestem na chorobowym i od rana uprawiam khe khe khe, niemal wyczynowo. siedzę w domu, w powyciągancych bojówkach, burym polarku, bo wiadomo – zimno, a przede mną piętrzy się zupełnie niemetaforyczna kupa. kupa roboty. za każdym razem, gdy mam ochotę jej dotknąć, zbiera mi się na wymioty. nie myslę o…

znów będę monotematyczna, ale w końcu to mój kawałek internetu, więc mogę go zaśmiecać swoimi problemami. pisałam już, że ostatnio słabuję? chyba wielokrotnie, ale nic to – powtórzę. słabuję, niedomagam, podupadam, doskwiera mi. potykam się o własne ciało na każdym kroku i zakręcie. podczas ostatniego spotkania z A., kiedy szłyśmy…

gościu, siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie * * * coraz więcej przebywam z ludźmi i coraz więcej się od nich uczę. rośnie moje drzewo wiadomości dobrego i złego. wczoraj na przykład nauczyłam się, że pewne rzeczy/zdarzenia/ wszystkie te metaforyczne „kupy” trzeba po prostu ominąć i iść dalej, spokojnie,…

po raz kolejny organizm odmówił mi posłuszeństwa. i zrobił to właśnie wtedy, gdy najbardziej go potrzebowałam. a on po prostu wziął i się zdezintegrował, porozpadał na niepasujące do siebie kawałki. i tak sobie trwa w najlepsze. ponieważ nie mam pojęcia, co tak naprawdę mu dolega (oprócz tych badań z maja,…

jest mi tak słabo, że ledwo dowlokłam się do domu, gdzie zaliczyłam potężne rzyganie. teraz mam 38 stopni gorączki i wszystko mnie boli. to się chyba nazywa psychosomatyczne podejście do tematu. albo jakoś tak. a poza tym – czuję żal i wściekłość. oraz bezradność.

nawet w najpiękniejszych okolicznościach przyrody, podziwiając płynące po niebie obłoki i świergot ptaszyn w gałęziach drzew możemy przypadkowo wdepnąć w pokaźną kupę. i choc nikt z nas jej nie zrobił, po chwili ślady gówna noszą na butach wszyscy. bez wyjątku. nawet, kiedy sama kupa zniknie już w odmętach biotopu, atmosfera…

to wybitne dzieło kinematografii azjatyckiej po raz pierwszy ujrzałam na małej imprezie w jednym z warszawskich miejsc.film został wykorzystany jako wizualizacja do muzyki serwowanej przez DJ’a. DJ dwoił się i troił, miksował i skreczował, kucał i wymachiwał kończynami, a tłum ludzi na parkiecie stał i w osłupieniu, z rozdziawionymi ustami…



to brudna, żmudna i niewdzięczna robota, ale mozolnie wykonuję ją każdego dnia. biorę w palce ten magmowaty, międzyludzki humus, ten cały syf codzienności i szukam w nim tego, co bez obaw mogę włożyć do ust i nakarmić się trochę, albo zbudować coś więcej i na dłużej, na serio, na poważnie,…

pewne procesy zachodzą we mnie niezauważalnie, ale są na tyle trwałe, by można mówić o zmianie. teraz trwa jeszcze etap przejściowy. więc daję ci szansę, możesz ten proces zatrzymać albo nawet spróbować go odwrócić. jeśli przegapisz ów moment, dalej wszystko potoczy się lawinowo i nieodwracalnie. więc nie zdziw się, jeśli…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek