
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie.
Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
Powstał w czasach, kiedy internet był jeszcze miejscem pisania i czytania, a nie performansu i lansowania chwilowych trendów.
Nigdy nie gromadził tłumów, nie zdobywał nagród, nie był projektem tworzonym pod zasięgi i popularność.
Przetrwał mody, social media i algorytmy. Może dlatego, że nigdy nie był od nich zależny.
Istnieje nadal, bo wciąż mam coś do powiedzenia – nie zawsze mądrze, niekoniecznie głośno, rzadko kiedy efektownie.

Cóż to była za pouczająca wiosna! Co za orzeźwiający kubeł zimnej wody na ten mój durny łeb rozgorączkowany płonnymi nadziejami! Jakiż cudowny wpierdol mentalny i łzawe pożegnanie z resztkami złudzeń, które nieopatrznie zapodziały się gdzieś pomiędzy wiarą, nadzieją, miłością a lajkami w serwisach społecznościowych. O, niezmierzona nauko płynąca z porażek!…

Oczywiście, że nie należy mi wierzyć, kiedy mówię lub piszę, że oto koniec bloga, już nigdy! oraz żegnajcie, milknę na wieki! Nie sądzicie chyba, że jestem aż tak głupia i krótkowzroczna, by odbierać sobie prawo głosu oraz jedyną bezpieczną dla mnie formę komunikacji ze światem, w której nie muszę wychodzić…

Blogowanie oznacza dzisiaj: dostarczanie czytelnikom wartościowych, interesujących i inspirujących treści, a więc – bycie użytecznym. Jak żel antybakteryjny, papier toaletowy czy używany przez wszystkie insta-influencerki podkład do twarzy Huda Beauty. Tymczasem nie jestem w stanie dowozić wam atrakcyjnego contentu na czas pandemii; nie zajmę was niczym ciekawym, nie wyskoczę na…

Sorry folks, ale nie mam dziś dla was koronawirusowych life-hacków, złotych myśli na czas zarazy ani stu pomysłów na to, jak kreatywnie i produktywnie spędzić domową kwarantannę rodzinną, wspólnie medytując, ćwicząc jogę, tkając makramy, odwiedzając wirtualne muzea, ucząc się języków obcych oraz programowania w pythonie, eksperymentując z nowymi smakami w…

Gdy się za bardzo się otworzę, zbyt szeroko rozkraczę i obficie wysypię, w mowie lub piśmie, na siłę przekraczając swoją strefę emocjonalnego komfortu, zacznę się komunikować głośno i wprost, może nawet gestykulując i wdając się w dyskusje, to potem tak się to właśnie kończy: trzask! błysk! zgrzyt! … i nagle…

Jednym z ważniejszych powodów, dla których chcę schudnąć, jest fakt, że mam całą (trzydrzwiową!) szafę zajebiście pięknych ciuchów po mojej Przyjaciółce, która genialnie zna się na modzie, ma świetne wyczucie stylu i nosi rozmiar, który był również moim rozmiarem, ale jakieś 20 kg temu. Także same rozumiecie. A poza tym…

Pierwszy raz zapragnęłam zwrócić na siebie uwagę jeszcze w liceum. Nie wiem, dlaczego. Może z nudów, albo po prostu poprzewracało mi się w dupie, bo za dobrze miałam w życiu i chyba za mało lano mnie pasem w dzieciństwie. To było zaraz po tym, jak przez wiele miesięcy chorowałam na…

Próbując poradzić sobie z zaburzeniami odżywiania i ogólnym życiowym rozpierdolem, rozpoczęłam w grudniu intensywną psychoterapię, którą jednak w styczniu musiałam jak niepyszna zakończyć ze względu na brak kasy. Moim priorytetem – jak wiadomo – są wydatki na zdrowie mopsów, więc z własnym muszę poradzić sobie sama. Sytuację komplikuje nieco fakt,…

Jeśli sądzicie, że rura w żołądku oraz rura w dupie były kulminacyjnymi punktami mojej desperacji odchudzaniowej, stanowiąc zarazem szczyty absurdu i wyżyny głupoty – to jesteście w błędzie i jeszcze nie wiecie, na co mnie stać. Musicie wiedzieć, że skłonna jestem (a raczej byłam) do najbardziej cyrkowych popisów woltyżersko-fakirskich połączonych…

Patrząc na blogowe fotki naszych mopsów, można by sądzić, że Kumok i Miszur, roztaczają wokół siebie słodką, senno-miękką atmosferę jesieniarsko-kocykową. I tak jest w rzeczywistości… [serious-slider id=”1150″] Biszkoptowe grubaski świetnie wychodzą na zdjęciach, idealnie komponują się z ideą hygge… … i cudownie uosabiają sielskie życie wypełnione pozytywnym myśleniem…

Kiedy zaczynałam pisać bloga Zazie – w 2002 roku – miałam 24 lata, idealną figurę, masę kompleksów i srogo pojebane życie. W internecie czułam się wolna, bezkarna i anonimowa. Pisałam, co chciałam, wzbudzałam zainteresowanie, wzniecałam afery, pakowałam się w najdziwniejsze relacje, z których potem salwowałam się ucieczką, kwieciście opisując, co…

Szósta rano, pobudka. Próbowałam o piątej, zwiedziona obietnicami “Fenomenu poranka”, ale się nie dało. Nie będę narzekać, bo i tak moim największym sukcesem ostatnich 3 tygodni jest to, że w ogóle śpię – i to noc w noc. Co prawda nie zawdzięczam tego melatoninie, Ketrelowi, Imovane czy ukochanemu przez wszystkich…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek