
Powyginany w chińskie osiem, albo nawet dziewięć, dźwig za oknem wygląda jak dziecięca zabawka. Przypomina mi te łamigłówki z mojego ulubionego peerelowskiego czasopisma dla dzieci „Wesołe Minuty”. Połącz kropki. Od jedynki, drążącą linią do dwójki, potem do trójki i dalej – nieco krzywo, bo szukało się chwilę wzrokiem – do…

Szczytem braku taktu, elementarnej przyzwoitości i zwykłej ludzkiej empatii – gdy tuż obok trwa wojna – jest z mojej strony pełne zanurzenie się w depresję, która chowa mnie pod kołdrę, gapi się mną bezmyślnie przez okno albo siedzi moim ciałem nieruchomo przez kilka godzin. Zejście z maksymalnych dawek paroksetyny…

Przyjaciółka od jakiegoś czasu namawia mnie usilnie, choć przeważnie w krótkich żołnierskich słowach, bym się ogarnęła. I że już dosyć tego. Że czas wracać z tej otchłani rozpaczy do życia. I że ona wie, co mi pomoże. I że już czas. Leżę w łóżku, bez siły. Nie wyobrażam sobie…

Dziś jest Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Za mną ponad 8 tysięcy dni walki z nawracającą i dosyć lekooporną jej postacią. Tysiące tabletek-antydepresantów, setki godzin psychoterapii, warsztatów, coachingu, dziesiątki przeczytanych książek z cyklu „jak żyć”, mnóstwo cudownych kuracji i niekonwencjonalnych metod. Przez ponad 20 lat przerobiłam już chyba wszystko.…

Od śmierci Kumoka na samą myśl, że miałabym jechać z mopsem do weterynarza – dostawałam prawie ataku paniki. Dzisiaj rano musieliśmy jechać z Miszurkiem do dentysty, umówić się na zabieg. Myślałam, że nie dam rady. Szłam, rycząc. Przecież zawsze dreptały dwie. Moje. Najukochańsze. Kumok i Miszur. Miszurek i Kumuś.…

Po ostrej interwencji mojego psychiatry byłam zmuszona zejść z maksymalnych dawek paroksetyny i bupropionu. Rozumiem jego obawy o moje zdrowie, ale normalne dawki niestety nie trzymają mnie w pionie. Nie wiem, jak teraz pociągnę. – Nie wiem, jak teraz pociągnę… – mówię mu, a on przedłuża wizytę, żeby wytłumaczyć…

Są osoby, bliskie lub dalsze, które z troski o mnie pytają, dlaczego zamieniam mojego bloga i kanały social media w jakąś „księgę pamiątkową ku czci Kumoka” oraz że „czas wrócić do żywych, bo martwi poczekają”… I teraz nie wiem, jak mam im pokrótce wytłumaczyć to, że brak mopsiej powłoki…

Moja maleńka, piękna, dobra i mądra Dziewczynko… 💔 [sierpień 2010, miałyśmy wtedy przed sobą długie lata miłości. teraz mamy całą wieczność…] ❤️Kumok i jej sponiewierany Drobiowy Elvis (2010) ❤️ Zdałam sobie sprawę, że nie opuszczasz moich myśli ani na chwilę… Towarzyszysz mi zawsze, wszędzie, we wszystkim… …

każdego ranka otwieram oczy i myślę sobie, że: nie, kurwa, nie wstanę, nie dam rady dzisiaj żyć. nie umiem dzisiaj żyć. oraz nie chcę… ale wstaję. bo obiecałam sobie, obiecałam Kumokowi, że będę się trzymać, będę dawać radę. bo Kumok zawsze dawała radę, aż do samego końca. robię…

Nie chcę mi się już mieć marzeń, snuć planów, ani myśleć o przyszłości, bo w żadnej z możliwych jej wersji nie będzie już Ciebie. Leki nie działają. Nic nie działa. To dziecko każdego ranka budziło się szczęśliwe, roześmiane i spragnione życia, miłości, kontaktu, zabawy, tarmoszenia, żarcia, ciągłych…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek