
obsesjo, depresjo, frustracjo, imaginacjo, tęsknoto, nienasycona żądzo – odpuść mi. opuść mnie, porzuć, zostaw. i nigdy nie wracaj. daj mi żyć. ty także, powyższa egzaltacjo, jodłująca na wysokim C, pełna wielkich słów, równie wielkich kwantyfikatorów ogólnych i pretensjonalnych metafor – wypierdalaj. chcę być spokojna. najbardziej na świecie brakuje mi…

Usposobienie człowieka, który przyszedł na świat w dniu 15 września, jest dość nietypowe. Ciężko jest z tego powodu przewidzieć jego możliwe reakcje, bo nigdy tak naprawdę nie wiadomo do końca, jaki w danym momencie ma nastrój, a żeby to jeszcze utrudnić, zmieniają mu się one jak przysłowiowa chorągiewka na wietrze.…

gdy jednego dnia coś piszesz i jest dosyć znośnie, a drugiego dnia czytasz to wszystko i idziesz się wyrzygać. bardzo mi przykro, ale jestem zmuszona umrzeć. wyjechać. nie zareagować. coraz częściej myślę, że skazywanie niewinnych ludzi na konieczność obcowania ze mną i moim chimerycznym usposobieniem jest po prostu nieodpowiedzialne. i…

idąc bez celu, nie pilnując drogi, sama nie pojmuję… – gówno. gówno. gówno. – dokańczam na głos i wściekle. pisząc jeden scenariusz, nagle wymyślam drugi, zupełnie inny, zupełnie nie na temat i zupełnie mój. więc natychmiast muszę go zapisać. natychmiast. aż policzki mi płoną. z nerwów wstaję od klawiatury i stwierdzam,…

wszyscy się rozwijają, a ja się zwijam. pakuję ten swój lichy mandżur do podniszczonych reklamówek i odchodzę w dal, ku zachodzącemu słońcu, kiwając się miarowo na boki jak stara baba z chińskiego targowiska. no po prostu serce pęka, przedwieczorne cienie osuwają się po ścianie, a inszy trup ściele się równie…

już to kiedyś pisałam, że w głębi siebie, w samym środku jestem małym brzydkim thomem yorke, z brunatnym spleśniałym serduszkiem, a to jest jedna z tych piosenek, których tekst mogłabym sobie wytatuować na plecach, najlepiej tępym gwoździem. I’m a creep, I’m a weirdo. What the hell am I doing here?…

nie spływa po mnie. ani jak po kaczce. ani jak po tafli kuloodpornego szkła. chłonę wszystko jak gąbka i nasiąkam pomyjami, które natychmiast zaczynają we mnie fermentować, mutować i gnić. puchnę od tego, cały ten syf nabrzmiewa mi pod skórą i zaczyna rosnąć w ustach. póki co – połykam go…

a jednak przeprosiłam się z metylofenidatem. nic tak skutecznie nie skraca moich myśli i nie szatkuje tych wewnętrznych dylematów klasycyzmu, tych poematów dygresyjnych na łatwe do przełknięcia fraszki, fiszki i świstki. tym bardziej, że teraz naprawdę muszę się streszczać, bo nikt nie ma tyle czasu i przestrzeni, żeby mnie z…

dziewczyna, paroksetyna i atomoksetyna to kombinacja zbyt piękna, by była prawdziwa. i zbyt niebezpieczna, by była możliwa. zostaje mi tylko paroksetyna z metylfenidatem. oraz siła pozytywnego myślenia. czarodziejska różdżka, która rozpieprzyłaby moje cukrowe chmurki, sprowadzając mnie w końcu na ziemię, pozostaje w sferze niespełnionych marzeń. mój psychiatra pozbawił mnie złudzeń:…

oto bardzo dobra piosenka i bardzo zły, kiczowaty i pretensjonalny teledysk w żenującej estetyce wczesnych lat 90. cały ten entourage prowincjonalnej artystki miejscowego domu kultury włazi mi pod paznokcie i straszy żałobą. przed wielu laty znajoma nazwała mnie – w kontekście mojego bloga – “ukraińską gwiazdą disco”. trochę się na…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek