
Jest wiele pięknych rzeczy, którymi bez Ciebie nie potrafię się już cieszyć… Stojąc w słońcu i w wirujących płatkach śniegu, przypominam sobie, jak na mrozie sztywnialy Ci łapki i w ramach protestu rzucałaś się wkurwiona w zaspę śniegu, z której musiałam Cię wyjmować i sapiącą ze złości nieść do…

Wiem, że nie widać, ale naprawdę się staram. Wstawać, robić, mówić, pisać, pracować. Nie myśleć. Albo myśleć tylko wieczorami, kiedy mogę się bezpiecznie rozpaść. Ale też tylko na chwilę, żeby się nie pogrążyć i zaraz szybko wstać, robić, pracować, nie myśleć. Cieszyć się życiem. Bo przecież żyję, więc powinnam…

dawne czasy nieustającego bajlando… ile to lat temu, nie wiem, chyba z pięć. teraz jestem już stara, gruba i ciągle płaczę. czyli zupełnie odwrotnie niż nakazuje instagramowa netykieta. chuja tam. jak mnie kurwa wkurwiają te wszystkie cytaty, mądrości i wyrzygi.

Odejście Kumoka pociągnęło za sobą lawinę drobnych zdarzeń. lub ich braku. mijają dni, a ja mam coraz więcej lekcji do odrobienia, gorzkich pigułek do przełknięcia i drzwi do zamknięcia.

Wieczorami, po pracy, zaczyna się kryzys. Gram w gry, żeby mi nie rozjebało mózgu. Kolekcjonuję świąteczne ozdoby, kiełbasy, owoce. Łączę kropki, przelewam wodę, buduję rurociągi. Nigdy nie lubiłam grać w gry. Zawsze było mi szkoda czasu. Teraz gdy gram, boli tak samo, ale przynajmniej nie płaczę, bo bym nie widziała…

jest słoneczny listopadowy poranek. moja żałoba jest podobno zbyt głośna. moja miłość do Kumoka również była nie do zniesienia. widocznie taka właśnie jestem. kocham tak jak umiem, głupio i na opak. nie potrafię mądrze poradzić sobie ze stratą. mówią, że potrzeba całej wioski żeby wychować dziecko. ja potrzebuję całej…

Na pytanie, czy o siebie dbam tak samo dobrze, jak o Kumoka – odpowiadam: OCZYWIŚCIE! padłaś? powstań! + ogromne ilości kofeiny a tutaj już migrenka pokofeinowa. ale taka prawdziwa, z mdłościami i przyległościami. aktualnie działa mi tylko jedno oko. w suońcu. ale tylko w połowie. bo reszta przecież…

Kupiłam sobie kapcie na zimę, takie bambosze za kostkę, wyściełane misiem i powlekane domową stylówką starej kobiety ledwo powłóczącej nogami po skrzypiącej dębowej podłodze. I w rzeczywistości jest mi do niej bliżej niż dalej, bo raz, że jestem już niemłoda, a dwa: naprawdę ciężko szuram tymi płaskimi bochnami stóp, ale…

Mówiłam już, że kolekcjonuję martwe owady? Zwróćcie uwagę na te urocze dolne musze nóżki (musze-nuszki) To preparaty-eksponaty do laboratorium von Burkhardta. moje owadziki, owadziątka śpiące i zasuszone, czule zbierane ze słonecznych parapetów i zakamarków mieszkania…

Blog Zazie kończy w lipcu 19 lat, a ja od miesięcy tęsknię za pisaniem na nim. Co mnie powstrzymuje…? Może ta durna auto-presja bycia pozytywną i optymistyczną, mimo że w środku wszystko mnie boli, boi się i wyje. Chciałabym czasem o tym komuś powiedzieć… Inna sprawa, że nikt już dzisiaj…

Obiecałam sobie, że będę silniejsza i bardziej pozytywna, ale znów nie śpię kolejną noc, choć jestem strasznie zmęczona. Tabletki nasenne nie chcą już działać. Wiem, że internet ma być ładny, estetyczny, emanować dobrą energią i świetlistym przekazem. A ci, którzy cierpią, boją się i desperują, dla dobra ogółu powinni się…

nie wiem, czy to całe odcinanie bytów, wypędzanie demonów i karmienie głodnych duchów cokolwiek dało. czy cokolwiek dało to mnie. czy może jestem już tak wewnętrznie złamana, że chcąc nie chcąc mogę być już tylko pokarmem dla padlinożerców, domem dla robaków, schronieniem dla słów, naczyniem na ból i pudełkiem na…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek