czas trwania detoxu:
+ minimum 10 dni (max 40 dni)
składniki detoxu:
+ syrop klonowo-palmowy klasy C
+ świeżo wyciśnięty sok z cytryny
+ pieprz cayenne + ew. imbir
+ woda niegazowana niskozmineralizowana
produkty zakazane w czasie detoxu:
— warzywa i owoce
— mięso i ryby
— nabiał i tłuszcze
— kasze i zboża
— soki warzywne i owocowe
— kawa i czarna herbata
— alkohol i papierosy,
— leki i suplementy diety
produkty dozwolone w czasie detoxu:
+ mieszanka detoksykująca
+ woda mineralna
+ herbaty ziołowe,
+ herbata zielona i czerwona pu erh
zabiegi wspomagające [dla chętnych]:
+ lewatywy z czarnej kawy lub wody z cytryną
+ woda z solą morską lub siarczanem magnezu
odpowiednia higiena:
+ częste prysznice
— odstawienie antyperspirantów i balsamów do ciała
efekty detoxu:
* oczyszczenie organizmu z toksyn
* utrata zbędnych kilogramów
* ujędrnienie skóry oraz redukcja cellulitu
* poprawa przemiany materii
* zwiększona odporność na choroby i infekcje
* redukcja alergii i problemów skórnych
* poprawa stanu włosów i paznokci
* zdrowszy sen, więcej energii i siły
* rozluźnienie, spokój i jaśniejszy umysł
CO JEST NAM POTRZEBNE DO KURACJI OCZYSZCZAJĄCEJ
MASTER CLEANSE:
SYROP KLONOWY + SOK Z CYTRYNY + PIEPRZ CAYENNE + WODA = MASTER CLEANSE
SYROP KLONOWY
Podstawą kuracji jest czysty 100% syrop klonowy – bogaty w potas, wapń, magnez, mangan, fosfor, sód, żelazo,
cynk, miedź, krzem, kwas foliowy oraz witaminy B1, B2, B5, B6, niacyne i biotynę.
Syrop klonowy nie zawiera tłuszczu jest znacznie mniej kaloryczny niż miód (tworzony z nektaru i białego cukru) –
dlatego nie można go zastępować żadnym miodem ani innym słodkim syropem na bazie naturalnych składników.
Najcenniejszym i najbardziej wartościowym jest syrop klonowy klasy B lub C – im ciemniejszy, tym lepszy.
Niestety najpopularniejszym syropem klonowym w polskich sklepach jest ten klasy A (rozmaitych firm i marek).
Owszem, jest świetny do deserów i pancake’ów, ale do kuracji oczyszczającej raczej się nie nadaje –
ma za mało mikro- i makrolelementów.
Szukając produktów do mojej kuracji – znalazłam dwa syropy klonowe klasy C:
– niemieckiej firmy Naturata – tutaj
– szwajcarskiej firmy Puris – tutaj – będący mieszanką 100% kanadyjskiego syropu klonowego klasy C z syropami palmowymi południowo-wschodniej Azji. Jeśli ktos chce poczytać przestylizowane poetyckie frazy na temat tego cudownego syropu, to zapraszam tutaj. Mnie bardziej przekonują biochemiczne konkrety.
PS. jeśli znajdziecie gdzieś w sieci lub w sklepie naprawdę fajny syrop klonowy klasy B/C, to podzielcie się namiarami w komentarzach.
Jak zaznaczałam w jednym z poprzednich postów – nie płacą mi za reklamę tego lub innego produktu ;)
Wracając do meritum: syrop klonowo-palmowy dostarcza naszemu organizmowi dziennej dawki kalorii (!!!),
witamin oraz składników odżywczych.
100 gram czystego syropu zawiera 264 kcal.
Do przyrządzenia jednej szklanki lemoniady (250 ml) potrzebujemy 2 łyżek stołowych syropu
(a więc ok. 30 gram), co daje 80 kcal na szklankę.
Dziennie należy wypić minimum 6-8 szklanek lemoniady = 480-640 kcal. Minimum!
Dlatego – jak wcześniej zaznaczałam – kuracji Master Cleanse bazującej na syropie klonowym
nie można nazywać głodówką ;)
CYTRYNY
Najlepiej organiczne, kupowane w dobrym sklepie ze zdrową żywnością.
Dlaczego? Im mniej chemii, tym lepiej dla naszego organizmu.
Przez najbliższe dni będziemy chłonąć sok z cytryny całymi litrami, więc musi być wysokiej jakości ;)
Cytryna zawiera: olejki lotne, limonen (aż do 70%), alfa-terpinene, alfa-pinene, beta-pinene, citral, kumaryny,
bioflawonoidy, witaminy A, B1, B2, B3 oraz duże dawki witaminy C. No to teraz wyliczanka:
Kwas askorbinowy (witamina C) jest rozpuszczalnym w wodzie, naturalnym przeciwutleniaczem,
który neutralizuje wolne rodniki we krwi oraz podnosi odporność organizmu.
Dieta bogata w witaminę C (naturalna, a nie tę w tabletkach!) zmniejsza ryzyko chorób serca, udaru mózgu i nowotworów.
Zawarte w soku z cytryny flawonoidy – hesperetyna i naringenina – obniżają cholesterol, mają również właściwości przeciwutleniajace,
przeciwnowotworowe i przeciwzapalne. Bioflawonoidy wzmacniają ścianki naczyń krwionośnych, szczególnie żył oraz naczyń włosowatych,
jak również pomagają w walce z żylakami i skłonnościami do “łatwych siniaków”.
A co najciekawsze – mimo że cytryna jest kwaśna w smaku, działa na nasz organizm zasadowo,
dlatego zalecana jest na wszystkie objawy nadkwasoty oraz schorzenia reumatyczne.
Sok z cytryny działa antybakteryjne, świetnie oczyszcza organizm z toksyn oraz ma działanie odchudzające,
wspomagając pracę wątroby i trzustki.
Niestety wszelkie dobroczynne właściwości soku z cytryny mogą zostać zniszczone poprzez działanie światła i wysokiej temperatury!
Dlatego każdorazowo – na każdą szklankę lemoniady -powinniśmy wyciskać świeżą cytrynę. Nie przygotowujmy lemoniady „na zapas”!
Każdą z przygotowanych porcji powinniśmy wypić w ciągu 5-10 minut, kiedy wszystkie cudowności i wonne olejki cytryny „działają”.
Wbrew temu, co mówią różne źródła – lemoniady nie podgrzewamy ani nie robimy jej z ciepłej/gorącej wody. Gdyż cytryna i to wszystko, co już napisałam.
Jasne, że o wiele wygodniej jest naszykować sobie rano 2-litrową butelkę mieszanki i wyruszyć z nią do pracy lub na podbój świata,
ale nie ma tak łatwo, sorry ;)
WODA
Niby nic bardziej oczywistego, a jednak.
Na starcie odpada przegotowana woda z kranu (chyba, że w waszych rurach płynie
oligoceńska). Niestety chlor z miejskiej wody to trucizna, a przecież chcemy się oczyszczać,
a nie dodatkowo podtruwać. Co do filtrów przelewowych, to nie będę się wypowiadać, bo uważam, że dzbanki i filtry to siedlisko bakterii ;P Pozostaje więc dobra butelkowana – niskozmineralizowana i niegazowana.
Zadaniem wody w kuracji Master Cleanse jest wymywanie z tkanek toksyn
i transportowanie ich do organów wydalających: jelit, nerek i pęcherza, płuc i skóry.
Pamiętajmy jednak, żeby nie przesadzać z ilością wody w kuracji oczyszczającej,
bo nie dość, że wypłuczemy z organizmu cenne mikroelementy,
to jeszcze możemy doprowadzić do przewodnienia i zaburzenia równowagi wodno-elektrolitowej w organizmie, co może zakończyć się bardzo niefajnie – zaburzenia rytmu serca, omdlenia, drgawki, obrzęk mózgu i takie tam. Nie róbcie tego w domu.
Reasumując: dzienna dawka „lemoniady” to 1,5-2 litry.
Do tego możemy dodać max 1-2 litry innych płynów (np.herbatki ziołowe – żadnej kawy!).
PIEPRZ CAYENNE
Czyli: chilli aka cayenne = ‘pieprz, który nie jest pieprzem’. Zanim zaczniemy z obłędem w oczach biegać między sklepowymi półkami, nie mogąc dociec, czym różni się jedna saszetka przypraw od drugiej – warto przeczytać to, co poniżej ;) Ostra czerwona przyprawa, której mamy używać w czasie detoksu Master Cleanse – choć poetycko nazywana ‘pieprzem cayenne’ i pieprzem kajeńskim’‘ (lub jeszcze bardziej absurdalnie ‘pieprzem tureckim lub ‘pieprzem gwinejskim’’) – z pieprzem wspólnego ma niewiele, a dokładnie nic. Przyprawa otrzymywana jest z wysuszonych owoców papryki chilli. Jej tradycyjna nazwa ‘cayenne’ pochodzi od nazwy stolicy francuskiej kolonii karnej u północno-wschodnich wybrzeży Ameryki Południowej – Gujany Francuskiej, gdzie pikantna papryczka była uprawiana. Z kolei – szeroko rozpowszechniona – nazwa “chilli” odnosi się to bardzo wielu gatunków ostrej papryczki uprawianej w różnych zakątkach świata. Mniejsza jednak o nomenklaturę.
Najważniejszy dla nas jest główny składnik przyprawy, a mianowicie kapsaicyna – alkaloid gwarantujący papryczce ostry smak i mnóstwo innych dobrodziejstw. Oprócz kapsaicyny pieprz cayenne zawiera także witaminy C i E oraz karotenoidy. Ogólnie w medycynie naturalnej powszechnie stosuje się w leczeniu słabego krążenia krwi, problemów z trawieniem oraz przewlekłych dolegliwości bólowych.
W dziedzinie odchudzania pieprz cayenne od wieków gra pierwsze skrzypce ;) Przede wszystkim ma działanie termogeniczne – podnosi temperaturę naszego ciała i przyspiesza proces spalania zapasów tłuszczu, poprawia krążenie i usprawnia metabolizm. To właśnie dlatego pieprz cayenne jest nieodzownym elementem kuracji Master Cleanse – i niestety z przerażeniem czytam na forach dyskusyjnych, jak panny piszą, że “piję bez pieprzu, bo bleee, nie lubie, wole samo słodkie”. No sorry, ale albo mieszanka ma działać albo smakować ;/
Dla tych, którzy do pieprzu cayenne podchodzą jak do (mięsnego) jeża – mam jeszcze jeden argument: dowiedziono, że osoby stosujące w czasie odchudzania pieprz cayenne rzadziej odczuwały głód oraz straciły apetyt na tłuste, słone i słodkie potrawy. To przyczyniało się do szybszej utraty wagi. Więc może jednak? ;)
podsumowując:
2 łyżki SYROPU KLONOWEGO
2 łyżki świeżego SOKU Z CYTRYNY
szczypta PIEPRZU CAYENNE
SZKLANKA (250 ml) WODY
=> podczas kuracji Master Cleanse dziennie wypijamy minimum 6-8 szklanek lemoniady
=> w czasie detoksu lemoniadowego odstawiamy wszystkie inne pokarmy i napoje
(wyjątkiem jest czysta woda mineralna i ziołowe herbaty – ŻADNYCH UŻYWEK!!!)
I teraz ciekawostka ;)
Wiemy już, że źródłem kalorii w programie Master Cleanse jest syrop klonowy.
Możemy więc precyzyjnie regulować ‘podaż’ kalorii w zależności od naszych indywidualnych zapotrzebowań.
Dzięki temu kuracje oczyszczająca mogą podjąć nawet te osoby, które wcale nie chcą zrzucić zbędnych kilogramów,
a wręcz przeciwnie – w ramach oczyszczania chcą dojść do swojej ‘wagi idealnej’. Proporcje są proste:
Chcesz dużo schudnąć w czasie kuracji? Zmniejsz spożycie syropu do 1 łyżki na szklankę wody, licząc się jednak z tym,
że będziesz słabsza i bardziej głodna w czasie detoksu, a to niestety zwiększa ryzyko przerwania kuracji i wilczego rzucenia się na żarcie.
Natomiast w celu utrzymania dotychczasowej wagi lub przybrania na wadze, można pić nawet 3 łyżki syropu na szklankę.
CZAS TRWANIA KURACJI OCZYSZCZAJĄCEJ:
Długość detoksu Master Cleanse zależy nie tylko od naszej silnej woli i możliwości naszego organizmu,
ale także od efektów, które chcemy osiągnąć w czasie diety lemoniadowej.
Minimum 10 dni.
CO JESZCZE WARTO WIEDZIEĆ PRZED ROZPOCZĘCIEM MASTER CLEANSE:
1. PRZEMYŚL TO JESZCZE RAZ
Mimo, że Master Cleanse nie jest głodówką – wymaga jednak okresowego wyrzeczenia się wszystkiego,
co do tej pory stanowiło “podstawę naszej egzystencji”. Nie przesadzam.
Jeśli kochasz jeść, gotować, smakować i biesiadować w gronie znajomych –
to czas kuracji oczyszczającej absolutnie wyłączy Cię z obiegu towarzyskiego.
Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Wręcz przeciwnie – będzie zajebiście trudno.
Bo Master Cleanse to nie jest dieta, w której najpierw możesz oszukiwać, zjadając skrycie ciastko,
żeby potem godzinę “spalać je” na rowerze i wyjść “na zero”. E-e, tutaj to nie działa.
Ideą detoksu jest absolutne oczyszczenie organizmu ze wszystkiego, co w nim zalega –
nie tylko na poziomie “komórkowym”, ale także dosłownie: musimy pozbyć się z naszych jelit
resztek pokarmowych z wielkanocy 2009, które znalazłszy sobie cichy zaułek rezydują tam w najlepsze
i korzystając z codziennego zamieszania gastronomicznego w naszym przewodzie pokarmowym
(kawka, batonik, papierosek, dwie porcje sajgonek, porcja antydepresantów, czekolada i znów papierosek) ani myślą się wynosić.
Od czasu do czasu odbiją się nam tylko niesmaczna czkawką w postaci wysypki na plecach czy opuchniętych oczu,
na które nie działa już żadna z super maseczek z sephory. Prawda jest taka, że nosimy w sobie wielki kompostownik,
który w końcu trzeba posprzątać – od początku do końca, bez przerw na jedno małe ciasteczko.
Dlatego warto się zastanowić, kiedy możemy sobie pozwolić na totalny urlop od konsumpcji –
dla jednych będą to wakacje, dla innych zwykły tydzień w pracy. Ja się już przekonałam:
nie zaczynaj Master Cleanse, kiedy czeka Cie wyjazd, urlop, atrakcje towarzyskie, egzaminy czy święta rodzinne.
W takie dni o wiele trudniej nam zapanować nad sobą – istnieje większe ryzyko,
że zarzucimy kurację w diabły i nawpierniczamy się babcinych pierogów.
Ja wolę “zwykły tydzień w pracy”, kiedy mamy na tyle dużo zajęć i obowiązków, by nie myśleć za dużo o jedzeniu ;)
2. PRZYGOTUJ SIĘ
Jeśli sądzisz, że następnego dnia po wielkanocnym obżarstwie beztrosko rozpoczniesz Master Cleanse –
to niniejszym pozbawiam Cię złudzeń ;) Jeśli zafundujesz swojemu organizmowi stres w postaci niespodziewanego embarga na żywność,
to on nie pozostanie Ci dłużny i zamiast kuracji oczyszczającej będzie wizyta u lekarza na okoliczność – akuku! – omdleń.
Więc bez szaleństw. Kup na spokojnie wszystkie składniki na lemoniadę, ustal datę rozpoczęcia detoksu i zawczasu –
kilka dni przed godziną zero – przejdź na lekkostrawną dietę opartą głównie na warzywach.
Ogranicz używki. Jeśli jesteś uzależniona od kofeiny – zastosuj ekspresową kurację witaminą B5 w dawce 400mg i bądź dzielna ;>
3. CZAS START! – OD TEJ PORY NIE OSZUKUJ
No i cóż, słowo się rzekło – lemoniada w szklance! Pij i detoksykuj się!
Pijesz minimum 6-8 szklanek dziennie lub zawsze wtedy, gdy poczujesz głód.
Nie przeciągaj w czasie uczucia głodu – zaspokajaj go lemoniadą! Jeśli czujesz się osłabiona lub wiecznie głodna,
oznacza to, że najpewniej pijesz zbyt mało lemoniady z odżywczym syropem.
Jak napisałam wcześniej – nie róbmy sobie lemoniady na zapas (wymieszanej z wodą w plastikowej butelce),
bo im dalej w czas, tym sok z cytryny traci swoje cenne właściwości.
Jeśli nie mamy możliwości (w szkole, w pracy) przygotowywania sobie za każdym razem świeżej szklanki lemoniady –
z dwojga złego lepiej zrobić sobie “koncentrat” z równych porcji syropu klonowego i soku z cytryny, zamykając go w butelce/naczyniu bez dostępu światła.
Potem wystarczy, że odmierzymy sobie 4 łyżki koncentratu na szklanke wody i dodamy szczyptę cayenne.
Oprócz picia lemoniady, wody i herbatek ziołowych (przeczyszczających, zielonych i pu erh) – nie jemy i nie pijemy absolutnie nic!
Nic. N-I-C. NIC. Łatwo zapamiętać, prawda? ;)
Nieodzownym, choć często pomijanym, elementem kuracji Master Cleanse jest rozsądne(!) stosowanie środków przeczyszczających,
aby przyspieszyć proces wydalania toksyn z organizmu (elegancko rzecz ujmując). Wiele osób stosuje herbatki przeczyszczające z senesem lub Xennę,
ale ja ich nie polecam. Wolę tradycyjne metody – czyli tzw. gorzką sól (sól angielska, sól z Epsom) – czyli po prostu siarczan magnezu,
do kupienia w każdej aptece w wygodnych saszetkach. Łyżka stołowa gorzkiej soli na szklankę wody – zatykamy nos, wypijamy i…
Cierpliwości. Zadziała. Baaardzo zadziała ;)
Odważnym proponuję także zastosowanie lewatyw z kawy lub wody z cytryną celem oczyszczenia jelit ze złogów i
– eufemistycznie mówiąc – resztek strawionego pokarmu ;) [o lewatywie – dla chętnych – w kolejnej notce!]
4. WYTRWAJ
Skoro wytrwałaś 1 dzień, to czemu miałabyś nie wytrwać kolejnego?
A jeśli już wytrzymasz 3 dni, to czemu miałabyś niweczyć kurację jednym głupim ciastkiem? ;)
Jasne, że będą pojawiały się kryzysy. Ale czy większym kryzysem nie jest przypadkiem
Twoja wielomiesięczna rozpacz na okoliczność nadprogramowych kilogramów? ;)
To pytanie z gatunku tych retorycznych – nie musisz odpowiadać ;)
5. WYJDŹ Z TEGO Z TWARZĄ
Nie licz na to, że po minimum 10-dniowym detoksie zasiądziesz do stołu i skonsumujesz kaczkę po pekińsku.
Spektakularne skutki takiego obiadu mogą Cię przerosnąć w trybie szybszym niż ekspresowy ;> Nie polecam.
Z Master Cleanse musimy wychodzić z głową – stopniowo przyzwyczajając organizm do “normalnej” żywności.
Oczywiście najlepiej dla nas i naszego organizmu byłoby w tym momencie przestawić się na nieco inne zasady odżywiania –
odmienne od tych, dzięki którym nabawiłyśmy się kilogramów, wałeczków i innych cudowności cielesnych. To tak na marginesie.
Wychodzenie z kuracji Master Cleanse musimy rozłożyć na kilka dni – tym więcej, im dłużej trwał nasz detoks.
Zaczynamy od wprowadzania do diety kolejnych płynnych (!) elementów.
Najlepiej sprawdza się tutaj bezmięsny i beztłuszczowy wywar z jarzyn oraz soki warzywne i owocowe.
Po kilku dniach ostrożnie wprowadzamy ryż, chude mięso drobiowe (wyłącznie gotowane) i surowe warzywa,
a potem z czasem wszystko to, czym zamierzamy się żywić na co dzień ;)
kto się przyłącza?
ps. jeśli znacie – waszym zdaniem – fajniejsze i skuteczniejsze kuracje oczyszczające
dajcie znać w komentarzach :)
Przyłączysz się? Ciałopozytywnie o życiu, tyciu i chudnięciu






Dodaj komentarz