nie idzie mi nic. nie mogę się skupic. nie umiem nie myslec. kumok choruje. tygodniami ciągnące się przeziębienia. skutek zbyt długiego podniebieniae miękkiego. u mopsów typowe. kłopoty z oddychaniem. krótki pyszczek i mikro nosek. niewydolnosc oddechowa prowadząca do arytmii serca. konieczna jest operacja. nie umiem o tym pisac. brakuje mi…
pierwszy noworoczny poranek w życiu Kumoka: – no i o co to wielkie halo? btw – ten pies nigdy nie przestanie nas zaskakiwac… naczytawszy się w internecie mrożących krew w zyłach historii o sylwestrowych petardach, huku wystrzałów i błysku fajerwerków, o psach dostających histerii i z obłędem w oczach wyskakujących…
najpierw miało byc pięknie i śnieżnie. tyle że na drugim końcu galaktyki. szykowałyśmy już sanki, ciepłe majtki i gry planszowe z grzanym winem. okazało się jednak, że nadmiar kilometrów i lodu na drogach przycmił nieco widmo obiecanego piękna. więc jednak nie tym razem. ale nic to. jeden telefon i już…
późną nocą – spracowane praniem i cerowaniem – dłonie młodej matki wprawnymi ruchami kroją podłą materię starego polaru i ortalionowej siatki na zakupy. kilka ściegów, zaszewek, karczków, zapinek i podwiązek… i voila! tak oto następnego ranka żwawe dziecię przeistacza się w osiedlowego demotywatora – Kapitana Biedronę i dalej hadziaaa! szczac…
– słuchaj, Kumok… jest taka sprawa… Fotki z gumowym klapkiem i skarpetą w zębach są po prostu niesmaczne… Musimy trzymac tu pewien poziom, wypracowac wspólnie jakiś pułap estetyczny, poniżej którego nie będziemy schodzic w szeroko rozumianym naszym wspólnym interesie. Przygotowałysnmy więc dla ciebie pewna propozycję stylistyczną… – ciooociaaa… ciooociaaa… a…
jako mopsia mama przeżywam permenentny wyrzut sumienia. nic nadzwyczajnego, skoro jakieś sześcset dwadzieścia siedem razy dziennie nasza mała podopieczna serwuje nam taki oto wyraz twarzy: zdjęcie pt. „oprócz frilansu trudnimy się także przewozem nieszczęśliwych zwierząt”. komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl
niedziela-niedziela-na ochocie karuzela. chcemy poleżec na trawie, ale nam nie wychodzi. za to kawa wchodzi. to syd. wyższa kultura, zaiste. niedzielna i odświętna. pomachaj mi paluszkiem, serduszkiem. to iga. je suche ciasteczko kruche. i kruszy. rozdrabnia je sobie ochoczo. obok przysiadam, pół jej zjadam. to zazie. siedzi. myśli. kombinuje. dłubie.…
jedziemy jeszcze bardziej na południe. odespac. na zielonej trawie. niektórzy śpią już w drodze. na tylnym siedzeniu czilautka. akrobacja tylko dla odważnych lub zdesperowanych. – Kuuuuumoook…. śpiiiiisz? – niesmiało muczy najlepsza kumpela naszego psa. – Kuuuumoook…. fstaaawaaaj…. baaafmyyy sieeem! Kumok wstawac ani myśli. co więcej – oddolnie manifestuje swoją dominację…

Kama & Kumok K&K: śpiew koloraturowy, stepowanie z laseczką, pływanie synchroniczne i haft krzyżykowy! Kumok w bonusie robi za buldożka francuskiego :>

dumnie wypinamy pierś i z nadzieją wypatrujemy Nowych Horyzontów… modny strój to podstawa. zwłaszcza w mieście Breslau. się lansujemy w ramionach Syda – wieża cisnień i wysokich napięc wiele nowych twarzy… szyk i styl spacery po festiwalowych trotuarach nowe znajomości z osobnikami o dziwnym kształcie – dziwny gośc… – pomyślał…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek