
cześć, jestem zaz. mam 28 lat i jestem uzależniona od imbiru oraz jabłek granny smith. to tyle. większość rzeczy przemilczam, bo pisać o nich nie ma po co. niektórzy mówią: „Ty nie musisz mieć zdania”. ja mówię: „być może. albo po prostu nie w każdej sytuacji muszę się z niego…

jedni na kolanach w kościele, inni horyzontalnie na kanapie, a ja na dupie w pracy. kryzys mam, bo nie chce mi się przeokrutnie. głowa mi opada na klawiaturę i nawet kawa nie daje rady. tym bardziej moja nadwątlona siła woli. mam ogólny niedowład. a poza tym – dotarłam do pracy…

Duszne niebo leżało ludziom na karku – wichrowato spiętrzone, bezforemnie ciężkie i ogromne jak pierzyna. Ludzie gramolili się spod niego na rękach i nogach, jak chrabąszcze w tej ciepłej wilgoci, obwąchujące czułymi różkami słodką glinę. Świat leżał głuchy, rozwijał się i rósł gdzieś w górze, gdzieś z tyłu i w…

uuu, hot hot hot. karminowe mam usta i oddech przyspieszony. dłonie mi pachną tartym imbirem, a żołądek płonie żywym ogniem dzisiejszy dżindżercziken wyszedł nam naprawdę hardkorowo ostry, ale i tak nie mogę przestać jeść, choć mi już oczy mgłą zachodzą i tchu braknie. nic to. lubię dużo i ekstremalnie. janie,…

list znaleziony na dnie wanny. list znaleziony w piecu. komentarze ze…

iga uwielbia zajmować się fauną i florą krewnych i znajomych, którzy wyjechali na urlop. w tym roku wzięła na przechowanie urocze i bujne pelargonie. tyle że coś poszło nie tak. w efekcie roślinność troszku podupadła na zdrowiu i wyglądzie: …

jeśli chodzi o urlop w sezonie 2007 – to by było na tyle. finito. ale tylko formalnie, bo mentalnie nadal jestem w nastroju co najmniej wczasowym. co z tego, że czeka na mnie stuosiemdziesięciostronicowe tłumaczenie + jeden zaległy tekst do napisania oraz codzienne dyżury w redakcji. no co? mówiła, że…

w drodze na każdy szczyt, nawet ten najmniejszy, musisz pokonać wiele przeszkód. na przykład wiejsko-miejską potańcówę: umcyt, umcyt, oooorłyyyy sooookooooły na keybordzie albo festiwal ludów wszelakich: ojej, zaraz mi nóżka odpadnie! ej, swietłanaaaa! odpadła ci, jakbogakocham !!!! nadieżda sprzedaje folklor na metry i kilogramy. a nad wszystkim czuwa…

zabierz mnie pe ka pe droga pod górę. drobne kamienie uciekają spod stóp. ile masz lat? jak moje żyły na dłoni. pokój z widokiem. i niebo się rozpękło. tańcząc w ciemnościach. chłopcy z ferajny. wybieram bramkę numer trzy. wejść…

idziemy przez podwórko kamienicy, w której mieszka i. kątem oka dostrzegam w oknie na parterze jakąś zaondulowana głowę, która chowając się za donicą dziwnej rośliny, bacznie nas obserwuje. ja: – co to za aktyw sąsiedzki czai się za tą rośliną? i: [z poważną miną] – to pani zenona zza zamiokulkasa komentarze ze…

nie mogłam spać tej nocy. piłam czarną herbatę, w której odbijał się księżyc. to przez niego nie mogę spać. jestem niespokojna. moje wewnętrzne zwierze mówi: rrooarr! otworzyłam okno na oścież i patrzyłam jak się ten burak buja nad czarnymi dachami. wzięłam aparat. zdejmę cię, buraku – myślę, lecz trzęsę się…

mam kilka dni urlopu. inni bruszą, a ja sobie poczywam w najlepsze odludkuję już trzeci dzień na moim końcu świata, jestem aspołeczna i dobrze mi z tym. odpoczywam od bodźców, kontaktów, słów, gestów, uśmiechów i biegania po ulicach. całymi dniami słucham red hot chili peppers i tańczę, odbijając się od…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek