
jestem na diecie. oraz w szoku. chudnę. wszystko przez Czmudę, bo ona też. a ponieważ chwalić dnia przed zachodem słońca tym razem nie będę, skóry na niedźwiedziu dzielić jeszcze nie zamierzam, ani tym bardziej mówić ‘hop!’ w trakcie rozbiegu – więc wszelkie szczegóły i inne rewelacje zostawię dla siebie. na…

jest mi dobrze. jest mi tak dobrze, że aż sama się sobie dziwię. oraz trochę światu, że mi na to pozwala. codziennie wstaję o szóstej, w radosnym pośpiechu, nie dosuszam włosów, biegnę przez park, przysiadam w porannym słońcu na Ławeczce Entuzjazmu im. Sputnik Studio i trwam sobie przez kilka chwil,…

odbudowałam dioramę ogrodu, słuchając możliwie najsmutniejszych piosenek świata. teraz czeka mnie budowa laboratorium cybernetycznego Jakoba von Burkhardta. poza tym – niczym baron Munchausen – próbuję samą siebie wyciągnąć za włosy z bagna. a raczej z kanału, w którym ugrzęzłam jakiś czas temu, spuszczając się w dół rzeki razem z falą…

początek marca to czas słuchania smutnych piosenek i lekkiego niedowierzania, że oto w jednym kawałku udało nam się przetrwać zimę. teraz już z górki, byle do wiosny, truchtem, przez brudne ulice i organiczne resztki minionego sezonu. biegnę, przystając co chwilę. czekam, nasłuchuję. z małego skrawka ziemi gdzieś pomiędzy turcją, armenią,…

chodzę jakaś taka przestraszona, nastroszona i wypatroszona – jakbym nie potrafiła odnaleźć się w sytuacji: że oto można i trzeba żyć gdzieś tak pośrodku, między udręką a ekstazą, nie zbliżając się zanadto do żadnej z nich, nie ocierając się ani o górne ani o dolne rejestry, balansować pokornie niczym cyrkowa…

dzisiaj jestem w nastroju nieprzysiadalnym. boli mnie brzuch, głowa i ego. wstałam rano i pognałam do pracowni, gdzie – jeszcze lekko nieprzytomna – nadziałam się twarzą na suche gałęzie stojące w zgrabnym snopku przy drzwiach. jednak niezrażona, kontynuowałam mój poranny – tworzony własnie naprędce – rytuał. nowa świecka tradycja. uznawszy,…

oto nadszedł dzień, w którym lwia część moich gabinetów osobliwości, mojej wielopokoleniowej zoologii fantastycznej i tekturowo-gipsowej architektury, moich fantasmagorycznych wykwitów plastikowej flory i fauny, moich artefaktów życia, symulakrów rzeczywistości i reszty przyległości opuszcza mury naszego staroochockiego mieszkania… i rusza w drogę, przez park, po wielkich wiosennie rozmoczonych liściach. mówiąc wprost:…

w tym roku przede wszystkim miało być blisko. oraz tanio. ale takie rzeczy to tylko w Lidlu, jak się okazuje… Terchova w słowackich Tatrach zaprezentowała nam się na pierwszy rzut oka całkiem zacnie – omiatałam okolicę wzrokiem na tyle dyskretnie, by nie zauważać szarozielonych połaci krajobrazu o konsystencji rozmoczonego gówna,…

właściwie dlaczego miałabym o tym nie napisać? tak po prostu. o tym, jak działa mózg depresyjnej osoby z nerwicą natręctw, o tym co dzieje się w mojej głowie. jak krążą myśli. i dlaczego w kółko. o tym, że kiedy ciężar rzeczywistości staje się zbyt duży, dopada mnie stres, niepokój i…

w szpitalu przy Banacha trwa właśnie operacja mojej Mamy. K. wylatuje jutro do prawosławnego monastyru w Gruzji, być może na zawsze, nie wiem, przecież to już nie moje życie. nic nie mówię, bo po co. chcę żeby ten dzień już się skończył, mam ochotę rzygać z nerwów, smutku i wewnętrznego…

miesiąc po napisaniu tej notki otrzymałam maila od firmy whitedotseo.com o treści: Witam Pracuję w firmie, która jest właścicielem strony keton-malinowy.pl Proszę o niezwłoczne usunięcie naszych autorskich elementów graficznych z Pani strony https://dev.zazie.com.pl/2014/02/odchudzanie-cuda-wianki-i-keton-malinowy-co-uderza-do-glowy/ Nie posiada Pani praw autorskich do wykorzystania tych materiałów, a to co Pani aktualnie robi jest łamaniem…

chodzę grzecznie do pracy, pełna nadziei łykam spalacze tłuszczu, a moje bawełniane spodnie dresowe mają tę cudowną właściwość, że niepostrzeżenie i dyskretnie ulegają miłemu procesowi rozciągania, co sprawia, że z dnia na dzień czuję się coraz chudsza i jędrniejsza. niezły trik, sami przyznacie. oprócz tego jestem w strasznym niedoczasie, bo…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek