
jestem mentalną fetyszystką. uwielbiam się podniecać, jarać i ekscytować. jako królową chaosu i dekoncentracji, najbardziej kręcą mnie rzeczy totalnie mi obce, a więc: nauki ścisłe, inżynieria, medycyna, precyzja, skupienie, odpowiedzialność i nerwy ze stali. dlatego fascynują mnie ludzie wykonujący najtrudniejsze zawody świata – ci, którzy bez mrugnięcia okiem, dłubią ostrymi…

Pisałam ostatnio, że jestem niesamowicie spokojnym człowiekiem. Dopóki się nie zdenerwuję. Bo jeśli to nastąpi, to nie sposób mnie zatrzymać, więc logiczne, że lepiej uważać. Od wielu lat – a dokładniej dwunastu – niektórzy z czytelników bloga Zazie sporadycznie testowali moją wytrzymałość nerwową na okoliczność bluzgów w komentarzach, prostackich wyzwisk…

wszyscy mówią: kocham cię. no dobra, może nie do końca, że kocham, bo wszyscy mówią: pisz! a ja im mówię, że nie mogę i tłumaczę, że nie umiem. przecież piszesz bloga! – mówią, a ja im na to, że blog to nie jest pisanie. blog to są odpadki rzeczywistości, to jest…

ileż razy można sobie powtarzać, przekonywać się, wpychając palec w ziejącą ogniem ranę? otóż wiele, wiele razy. i z każdym kolejnym przyjmować to do wiadomości jeszcze głębiej, godząc się pokornie na istniejące status quo – coraz mocniej uświadamiając sobie, że nic oraz nigdy. dobra, w porządku. nie szkodzi, nic się nie stało.…

Pewien angielski piłkarz wypowiedział zdanie, które bardzo mi się podoba: “Strzelanie goli to moja praca”. Podoba mi się ono z wielu względów. Jest w nim radość z gry w piłkę i stwierdzenie, że futbol to praca jak każda inna, ale też radość z pracy. A pisanie to z kolei…

to była dziwna noc. planowałam się nie upić. ale się jednak upiłam. i to gruntownie. czystą wódką. chyba nawet tańczyłam. czy coś w tym stylu. tej nocy wydarzyło się coś jeszcze. musicie wiedzieć, że zasadniczo jestem niespotykanie spokojnym człowiekiem, kwiatem lotosu i niewzruszoną taflą jeziora, która przyjmie w swe odmęty absolutnie…

chcieliście poczytać o szczegółach mojej diety, więc proszę – napisałam Wam wszystko, co wiem. jesli ktoś zacznie mi teraz marudzić, że „Too long, didn’t read” – to nie ręczę za siebie. buziaczki! Ci, którzy śledzą na blogu Zazie moje wieloletnie zmagania z rzeczywistością, wiedzą, że jakiś czas temu something went…

kiedy 3 lata temu dostałyśmy z Syd kredyt hipoteczny na 30 lat i kupiłyśmy nasze wymarzone mieszkanie na Starej Ochocie – moją spontaniczną reakcją, której właściwie do dzisiaj nie potrafię sobie racjonalnie wytłumaczyć – było włączenie na full “sing hallelujah!’ dr albana [klik!] i uogólniony atak radości wraz poczuciem absolutnego…

zimno. ciepło. gorąco. i znowu zimno. all four seasons in one day. emotional landscapes. oraz the land between solar systems. moja skorupa nie wytrzymuje tego naporu żywiołów. taka jestem niby twarda, a tu proszę – pękam. kruszeję. eroduję. erotyzuję. teoretyzuję, rzecz jasna. nic się nie dzieje, spokojnie. zaciągam suwak pod…

kiedy myślę o tym, co mnie w życiu nakręca, pobudza, nastraja, rozgrzewa, wzrusza, otwiera, zamyka, zamraża, spina, rozluźnia, podnieca, studzi, doprowadza do euforii, ekstazy, łez i stuporu – myślę o muzyce. jestem totalnie dźwiękowo-zewnątrzsterowna, można mnie koncertowo zmanipulować przez uszy. jestem uzależniona od muzyki i nie potrafię bez niej żyć…

strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu tuż za włazem Sputnika z jednej strony rozciąga się fosforyzująca zielenią Galaktyka Liściastego Chlorofilu, z drugiej zaś – bezkresne połacie Błękitu Turnbulla ze skał heksacyjanożelazianu, pośród których dryfują sobie mopsy: pozapinane w kosmo-kapoki chroniące ich gumowate ciałka przed naporem elektromaterii i deszczem…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek