
no dobra, różowy orzeł wylądował i pewnie stopi się w majowym słońcu na słodko-mdłą magmę, tymczasem ja, mili państwo, dopiero mam zamiar się przelecieć. a raczej odbić od dna, na którym się znalazłam przez swoje liczne zaniechania ostatnich miesięcy. wychodzę z depresji bogatsza o jakże cenne przemyślenia natury egzystencjalnej i doszczętnie…

loreal, loreal, loreal. zmęczona powierzchownie polerowaną gładkością słodkiej masy reklamowej, generowanej obficie dla masowego odbiorcy z przodozgryzem, złą dykcją, ubytkami w edukacji i dysfunkcją rozumienia tekstu czytanego – nie waham się wyznać, że cierpię i zgrzytam, bo krąży mi w żyłach czysta polszczyzna. przemieszcza się we mnie z szelestem, chrobotem…

nikt nie posiadł monopolu na piękno, dobro i jedynie słuszną prawdę – zwłaszcza tę głoszoną w internecie. dlatego też należy się poważnie zastanowić, zanim się radośnie wciśnie enter lub opublikuj. tymczasem – patrzę i oczom nie wierzę. czytam i w głowie mi się nie mieści. jestem srodze i po wielokroć…

Był zezowaty, nie wiodło mu się, zmarniał. Znając przyczyny, wcale nie ubolewał. Od czasu kiedy na pożegnanie z niechęcią zatrzasnął odrzwia wysokiej uczelni, która w niczym nie zaspokoiła jego wewnętrznej udręki, pozbył się wszelkich rojeń o świetnej przyszłości i urągając życzliwym przepowiedniom najbliższych i znajomych, utknął w samym sobie, skrzętnie…

nie sądziłam, że mój wpis na temat sejmowej “debaty” o związkach partnerskich i ich degenerującego wpływu na heteroseksualną moralność polskiego społeczeństwa oraz katolicki zestaw wartości wyższych i najwyższych będzie cieszył się aż taką popularnością. dziękuję wszystkim za wzięcie udziału w dyskusji. głosy poparcia są krzepiące, głosy krytyki… mają prawo bytu.…

mam coraz mocniejsze, przepełnione żalem i rezygnacją, poczucie, że nie chcę już dłużej żyć w tym kraju. coraz częściej i coraz bardziej realnie myślę o emigracji. jestem obywatelem drugiej kategorii. nigdy nie byłam karana, nie złamałam przepisów, nie naruszyłam zasad. wypełniam swoje obywatelskie obowiązki, głosuję, angażuję się, zależy mi. miesiąc…

z grubsza udało mi się ogarnąć kwestię serwera. owszem, przenoszę cały majdan zazie na inną maszynę – bardzo wszystkim dziękuję za gotowość finansowego wsparcia – to cudownie mieć takich czytelników! :)) wiem jednak, że muszę poradzić sobie z tą sytuacją sama. nie wyobrażam sobie proszenia Was o pieniądze na…

jeśli kogoś ciekawi, czy cokolwiek zarabiam na blogu, to spieszę donieść, że nie. wręcz przeciwnie. ponoszę koszty, które ostatnimi czasy zaczęły przekraczać moje możliwości. darmowe hostingi nie są w stanie podołać ilości i ciężarowi zdjęć, które regularnie od zawsze wrzucam na tego bloga. dlatego od wielu lat płacę ok. 370 zł rocznie za…

nie wiem, czy wiecie, ale oprócz turlania mopsów, bawienia się lalkami i pisania bloga, robię coś jeszcze. a raczej przede wszystkim. otóż – pracuję. w pocie czoła, z kredytem hipotecznym na karku i fiskusem sięgającym do kieszeni. jestem copywriterką i niniejszym szukam zleceń. wymyślę i napiszę Wam, co tylko chcecie.…

ostatnio w mailach i komentarzach (zwłaszcza pod poprzednią notką) zaczęły się pojawiać natarczywe apele nieznanych mi osób o wsparcie dla tej czy innej – także mi nieznanej – osoby chorej na raka. apele pełne pretensji i oskarżeń. “no bo skoro nagłaśniałaś na blogu sprawę Chustki, a teraz Kseny, to pomóż…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek