
a teraz wisienka na tym depresyjnym i rozpływającym się torcie: ECIE-PECIE w pełnej tapecie i z głupią miną jestem w gazecie… czyli: „elegancka i pełna praktycznych porad” (jak styczniowy numer magazynu „Olivia”) radzę czytelniczkom: jak spłukać się doszczętnie, kolekcjonując lalki Blythe ;) [oraz: tak, wiem. wyglądam na tych zdjęciach jak…

oprócz tego dopadło i mnie. jestem chora, zasmarkana i lekko rozgorączkowana. jakkolwiek cieszę się pierwszym śniegiem, mam poważne wątpliwości co do jego trwałości. i jak zwykle Boże Narodzenie spędzimy w deszczu, szarówce i pełnoobjawowej depresji pogodowej. tymczasem cieszmy się, tarzajmy i nacierajmy śniegiem… whatever. byle do wiosny. a…

uwielbiam lalkowe spotkania, choć wstyd się przyznać – rzadko na nie docieram ;) jednak tym razem – w ramach prób przełamywania narastającego we mnie syndromu dziwaka i odludka – przyszłam. wpadłam spóźniona, z Orką pod pachą… o, no właśnie! spotkanie było nie tylko Blythe’owe – a ja przed przyjściem zastanawiałam…

znalazłszy w październiku złotą polską jesień w Warszawie, Orka postanowiła w listopadzie poszukać jej na zielonych wzgórzach Walii, samą siebie mianując ekspertką od tej kontrowersyjnej pory roku… klasnąwszy plastikowymi łapkami, pogoniła nas pewnego mglistego poranka na wycieczkę krajoznawczą… bo tak. i już! nie spać! zwiedzać! kręcąc się w kółko pomiędzy…

życie lalki Blythe – patrzącej na świat szeroko otwartymi oczami – pełne jest zaskakujących oczywistości, zachwycających drobnostek oraz fascynującej rutyny. świat sprzyja jej osobliwemu jestestwu o plastikowym kadłubku i dyniowatej główce. w końcu ktoś docenia tę jego lichą rzeczywistość i w codzienności znajduje nieprzebrane pokłady cudów i radości… Oh, so…

dzieje się dużo. jak znajdę chwilę, to napiszę o wszystkim po kolei. tymczasem w telegraficznym skrócie: Kumoczek choruje, Miszurek ma cieczkę, ja zaś miewam chwile zwątpienia, wkurwu i rezygnacji. klienci ociągają się z płaceniem kasy, więc jesteśmy pod kreską. szukam zleceń. mam do wrzucenia mnóstwo zdjęć z podróżno-lalkowych. poza tym…

nic tak nie cieszy jak powiększająca się rodzina lalek Blythe w Warszawie i w Polsce ;)) mam cichą nadzieję, że za chwilę nastąpi wielki blythe’owy boom i za kilka miesięcy będziemy mogły urządzić prawdziwy Blythecon Warsaw (wzorem innych miast i skupisk blythemaniaków na całym świecie) inne wielkogłowe także mile…

odpowiedź na pytanie: dlaczego z uporem maniaka fotografuję chmury? – znajdziecie TUTAJ ;) i tak oto kocham podniebne wycieczki i niebo malowniczo usrane barankami, zaokienne układanki przestrzenne pól i lasów oraz tysiąc światłocieni pór dnia i roku od startu aż do lądowania siedzę przyssana niczym glonojad do szyby i chłonę sobie tę…

koczowały pod drzwiami wyjściowymi od samego rana, aż je w końcu wypuściłam. pobiegły do Posłańca Uczuć turlać małe dyńki: Orka i Bianka – dwa ochockie urwisy! a w Posłańcu jak zwykle: ciepło, przytulnie i przepysznie co widać na załączonym obrazku ;) Orka odkręca zaworka, a…

dyńka co prawda zeszłoroczna – wtedy straszyła mopsy, ale zdjęcia Janinki nie doczekały się publikacji. w tym roku darowałam lalkom dyńkowe strachy i emocje, więc odgrzewam stare fotki. Janinka w piżamce zakradła się do dyni, która połknęła słońce sprawdza jej stan uzębienia… oraz migdałki. powiedz: Aaaaa!!! …
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek

