
pamiętacie jeszcze rarkę Orkę? [ klik! – 1, 2, 3 ] na razie Orki nie ma, tak jak nie ma mnie, ale znalazłam w czeluściach bloga kilka nieopublikowanych i nieopisanych foto-historii Orkowych. dawnych, wakacyjnych, kolorowych. trochę nie mam siły na dopisywanie słów pod zdjęciami, więc może sami opowiecie sobie tę historię……

Zostawię Was jeszcze przez chwilę sam na sam z lalkami, które niedawno odwiedziłam w podziemiach warszawskiego Teatru Lalka. Sama zaś siedzę odludnie w swojej zagraconej komórce, zaryglowana, w ostatniej izbie, na samym końcu ciemnego korytarza, z dala od wszystkiego. Siedzę i myślę, co dalej. Oraz gdzie. Ale to już przecież…

Wybaczcie nam, Drodzy Telewidzowie i Radiosłuchacze, tę chwilową przerwę w nadawaniu naszego koncertu życzeń, ale kierowniczka planu tak się zajarała nowymi możliwościami produkcyjnymi oraz nadnaturalnym poszerzeniem horyzontów swojego wynaturzonego kreacjonizmu, że zakupiła dodatkowo całą siatę taśmy dwustronnej i oddała się zawziętemu tapetowaniu i kładzeniu podłóg w zapyziałej rezydencji gnuśnego rodu…

w zakamarkach bloga trafiłam na nieopublikowaną zeszłoroczną notkę lalkową – trochę zakręconą, bo z bożonarodzeniowej karuzeli w Nottingham: Zoltar i Amy bawiły się wybornie, ja nieco mniej – próbując w jednej dłoni utrzymać dwie panny, w drugiej aparat, a przy okazji nie spieprzyć się z glansowanego konika ze złotą grzywą …

pewnego dnia, tak mniej więcej pod koniec listopada 2014, odezwała się do mnie moja koleżanka z lalkowego światka – Mirella von Chrupek, która znając moją dziką, nieufną i aspołeczną naturę idącą w parze z permanentnym nieodbieraniem telefonów, nieodpisywaniem na maile oraz smsy, uprzedziła fakty – mówiąc: „Stara, słuchaj, jest taka…

rok 2014 był dla mnie przedziwny pod względem lalkowym – począwszy od lutowej przeprowadzki lalkowej pracowni Zazie z domu do Sputnika, przez mozolne marcowo-kwietniowe rekonstruowanie dioram ogrodu i laboratorium, które zostały kompletnie zdemontowane do transportu; przez urządzanie stanowiska pracy w mikroskopijnej przestrzeni Sputnikowej pracowni; aż do wielkiego majowego kaa-boom! i szybkiej ewakuacji…

zawsze chciałam być szafiarką i fashionistką, ale niestety nigdy nie mam pomysłu, w co się ubrać i przeważnie wybieram dresy. albo coś czarnego. przy czym na modzie znam się co najmniej jak na rolniczej produkcji kiszonki z wysłodków, więc same rozumiecie… co innego moje lalki! przebierają się pięć razy dziennie, do każdego posiłku,…

przełamałam weekendowo-majówkową senność i od kilku dni znów melduję się w pracowni wczesnym rankiem. włączam głośną muzykę, podkręcam basy, otwieram pudełka z narzędziami i zabieram się do roboty: moimi ofiarami są dwie zielonowłose TBL’owe lalki Blythe, którym nadałam imiona: Vesna oraz Primavera. jako pierwsza na moim stole operacyjnym…

bestiarium laboratoryjne profesora Jaköba von Burkhardta rośnie w siłę: a ja z lubością dokładam, dokładam i dokładam… moim potrzebom i pragnieniom wychodzą naprzeciw periodyki dziecięce oto w najnowszym numerze Kaczora Donalda czeka nas Szkielet Demona, który świeci w ciemności. Szkielet Demona o naturalnym umaszczeniu wysokooktanowego szafiru to prawdziwy okaz zaawansowanej ewolucji…

dłubię sobie w domowym zaciszu te moje śmieszne lalki Blythe, rzeźbię, szlifuję, maluję i… odkładam, nie pokazuję, czaję się, wstydzę… żeby opanować coś do perfekcji potrzeba ponoć poświęcić temu przynajmniej 10.000 godzin. ile poświęciłam dotąd? wciąż za mało. o deficytach talentu nie wspomnę, bo mi przykro. dlatego kiedy Moncziczi zaproponowała…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek

