już dawno przestałam Cie prosić o wyjmowanie z plecaka czapki i rekawiczek, własciwie to nie wiem co mnie jeszcze trzyma na nogach, w normalnej sytuacji powinnam sie juz dawno była rozłozyc na jakies zapalenie płuc, albo coś równie gustownego. to swietnie, ze tak szybko nauczyłas sie jesc raz dziennie (własciciel…
a przynajmniej większą część tego dnia. To zbrodnia, że kiedy czujemy lęk chcemy kogos mocno trzymać za rekę? Kogoś, kogo tak samo boimy sie, jak wszystkich „innych”. Znów zaczęłam bać się ludzi. Ludzi, których nie powinnam się bać, którzy tak naprawdę nic mi nie zrobią, bo zrobić nie mogą, a…
karpie pływają w wannach. czy zabiłeś/aś juz swojego? 2003-12-22
Padało i wiało. Wyszłam po nią na pętlę autobusową (tak, mieszkam na końcu swiata ;P) Nie poznałam jej! Nowa kurtka narciarska i takie tam…, zmieniła się :) Z parasolką wyginajaca sie ekwilibrystycznie na wietrze i rozbryzgujaca wokoł strugi zimnego deszczu wybrałysmy sie do pobliskiej „Żabki” po… wino :) i ciasteczka…
zabralam na swoje utrapienie, starego kompa – przeszlo 10-letniego poczciwego dziadziusia z windoza 95 i iloscia pamieci odwrotnie proporcjonalna do swojego stazu w branzy (mam tu na mysli staz kompa-dziadziusia w branzy informatycznej, co by nie bylo jakowychs watpliwosci). Zaopiekowałam sie dziadziusiem, nawet wyczysciłam go sprayem specjalnym (a czyscilam, uzywajac…
Wczoraj nawiedził mnie pan z wielką drewnianą szpulką białego kabla i okablował mi lokal (i nawet szpulkę zostawił, która natychmiast stała sie ulubionym stołeczkiem Zaz :). Pan głównie wiercił i kablował, zaś dwa dobre duszki klikały myszką i (niczym alfabetem Morse’a) starały sie nawiązać łaczność z matrixem (za co im…
bo jakze tu nie kochać młodej i uroczej sasiadeczki, która przez pół nocy pije wino i prowadzi egzystencjalne rozmowy (z gatunku tych „od zmierzchu do świtu”), a głos jej oscyluje w rejestrach raczej wysokich i tych kurewsko przenikliwych, a i śmiech perlisty (by nie powiedzieć – histeryczny) ma moc kruszenia…
miłością czystą, wierną i bezinteresowną. Za co? a na przykład za to, że zastawiłam swoimi gratami pół korytarza, bo mi się w mieszkaniu nie miesciły. Państwo wytzrymali dzielnie 24 h, ale po ich upływie zaczęli bardzo dyskretnie dawać mi do zrozumienia, że nie są miłośnikami awangardowej sztuki nowoczesnej, a instalacje…
ale dla normalnych. takie-tam, podstemplowanie książeczki zdrowia. pani dohtur nawet mnie nie dotknęła stetoskopem , mniejsza o to. Piękno tkwi w szczegółach. Owa pani dohtur ma umowę z naszą instytucją – przyjmuje pacjentów (czyli pracowników) i bez żadnych palpacyjnych brewerii wystawia nam zaswiadczenia. Pani dohtur jest OK, ale pani pięlęgniara –…
nie wiem, co będzie dalej. mam własne mieszkanie, mam się z czego utrzymać, jestem zdrowa i silna, świat stoi otworem… na swoje nieszczęście należę do ludzi, którzy nie widzą sensu życia bez TEJ DRUGIEJ OSOBY. idzie zima, chyba wybiorę się do lekarza i skruszona przeproszę za ostatnią awanturę i stanowczą…
„Przenikliwy obraz rzeczywistości pokazany poprzez problemy dwóch ludzi z nietypowym bagażem. Z morza wychodzi dwóch mężczyzn niosących szafę i pełni energii oraz entuzjazmu ruszają do miasta…” * * * zachęceni tym historycznym debiutem fabularnym i omamieni wizją przyszłego sukcesu w branży filmowej jakiś tydzień temu nakręciliśmy podobną etiudę. Nie, nie…
w kafejce internetowej. jestem na chwilę, jestem głodna, jestem zmarznięta i chyba nieszczęśliwa, ale co tam. zaraz wrócę do domu i będę mogła się wyryczeć w poduszkę (bez odpowiadania na głupie pytania „ojej, a co sie stało?”), bo dzisiejszy dzień nalezał do naprawdę chujowych i kurewsko bolesnych, choc to pewnie…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek