co jest, do cholery? przecież to jeszcze nie czas na pms. może to kwestia cisnienia, może to niekorzystny biomet albo burza, która czai się tuż za horyzontem. mniejsza o to. wychodzę do toalety, żeby nie płakać przy biurku. nie, nic mi nie jest. nic się nie stało. wszystko gra. ja…
dziś jest mi zimno, sennie i szaro. siedzę skulona przy biurku, z kolanami pod brodą. kiwam się lekko. nie wiem, czy jest mi smutno, czy może to z głodu albo niewyspania. jest mi niewyraźnie. oczywiście nadal jestem piękną nieśmiertelną królewną syrenką ninja, która jednym kopnięciem rozwala rząd chińskich waz z…
pod wisienką. na mokrej trawie. tuż przy ogniu. miszczyni po harcersku rozpaliła ognisko z mokrego drewna. dużo wina. dużo kiełbasy. dużo słów i śmiechu. dużo fajnej energii. wino w kubku Roz i piwo pszeniczne Bianushki Miszczyni kusi mnie pieczoną kiełbasą nie tylko mnie… ale to ja wyrównuję zębami idealnie wypieczoną…
krystyna, jadwiga, lucyna i grażyna na podwieczorku u bożeny. – kochana, musisz dać mi przepis na tę pipcę, gdyż mój marian od tego bigosu hanki dostał strasznego wzdęcia… krystyna pokazuje koleżankom jak mydlane bańki układaja się we wzór haftu richelieu jadwiga, mistrzyni haftu krzyżykowego, nie może wyjść…
niby fajne miejsce, ale atmosfera raczej przypominała TO. odgrzewane kotlety, zimne frytki i skwaśniała surówka. po obejrzeniu kuriozalnego występu tańczących Gorgów, postanowiłysmy jednak zmienić lokal… the light of yoga – virabhadrasana I the light of yoga – trikonasana – zaprawdę powiadam wam: "laska maga ma na czubku gałkę"! – alleluja…
wielka chmura nad moim końcem świata. złowroga gęsta cisza. przed burzą. ściana wody. jak mleczna mgła.
kilka dni temu mój drewniany regał balkonowy – wypełniony po brzegi skrzynkami z kwieciem i kilogramami ziemi – zebrał się w sobie i postanowił chyba wyznać mi miłość, rzucając się w me ramiona i powalając mnie prawie na podłogę. nie tego się spodziewałam, doprawdy. ale generalnie luz. z kwiatami we…
– kieeedyyy raaanneee wstaaaają zoooorzeeeee…. [czyli: jak działa przesterowany głośnik pielgrzymkowy] – więc to jest tak: siedzisz i siorbiesz… – i nagle chwytasz koleżankę żelaznym ramieniem! – no. i tak to się własnie robi. – przepraszam was, moje drogie… znów się wzruszyłam… [smark smark] – powtórzę ci to ostatni raz:…

zupełnie niechcący przebrałam się za niebo. niby nie lubię, ale dzisiaj mam fazę błękitną, jasną i powietrzną. przemknęłam niepostrzeżenie przez rozgrzane ulice, chłodząc nagie plecy mokrymi włosami. w końcu schroniłam się za biurkiem, tuż pod nawiewem klimatyzacji. marzną mi teraz stopy. jestem głodna i dlatego z masochistyczną wręcz pasją wizualizuję…

rano poszłam na rozmowę o życiu. a potem na lody z Lucy. powiedziała mi, że mam radość w oczach i zapytała, co się stało. a ja jej na to, że może coś pyli i alergię mam. lipa jakaś albo coś. no bo przecież według wszelkich norm i definicji nadal powinnam…
energetyczni bębniarze na placu zamkowym. wszystko wokół dudni i wibruje. zasłuchanej Fen aż drgają filcowe kolczyki chwila ciszy i znów… bum! bum! bum! bum! malutcy podskakują na kolanach rodziców. pozdrowienia z odległej krainy – gdziekolwiek bądź :> grający z talerza błogosławiona Zoś na chwilę przed wniebowstąpieniem Fen przejawia wysoce indyferentny…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek