
strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu – Dzień dobly państfu, na imię mam Kumecek, na nazwisko nie powiem, bo zapomniałam… Witam państwa na tlawie w ten jakże skocny wiosenny dzień… Ja siem zawodowo zajmuje skakaniem oras piłkom mordo-noznom oras frizbi! – A to…

idąc sobie lekko słoneczną stroną ulicy, nie zapominam – nigdy nie zapominam, skąd przyszłam. rzucam cień tak wielki, tak ciężki i lepki, że aż czasem zdaje mi się, jakbym brodziła w gęstej smole. wyskakuję wtedy wyżej, radośniej, rozpaczliwiej. żeby tylko nie czuć ciężaru kładącego się chłodnym wilgotnym jęzorem na moich…

Śpiewam Cię smutek Twój strach rozcieńczyć chcę w akcie rozpaczy poprosiłam wczoraj Syd, by dokonała na mnie magicznej manipulacji i wcisnęła w mojej głowie jakiś zaczarowany guzik, dzięki któremu mój mózg wpasuje się w ramy. niby absurd, ale Syd wierzy w moje magie, bo wierzy we mnie. niezmiennie. wbrew wszystkiemu.…

Kochana moja, pamiętaj! 1. Kartki (!). 2. Zaświadczenie z miejsca pracy. 3. Bilety na kolej. K. * * * Kochana moja, jaka ty jesteś kochana. O wszystkim musisz pamiętać, a Ja, co Ja? Tyle co kot napłakał. […] Nie złość się. Twój poetyczny liścik noszę na sercu. Załatwiłabym wszystko…

czyli wpierniczam o 23.40 ser żółty i gorgonzolę, popijając czerwonym winem. nie chcecie wiedzieć, co było wcześniej. a ja nie chcę pamiętać. zwłaszcza, że mam kulminację PMS’u i w wyobraźni rzucam nożami. ps. postanowiłam motywować się i przestraszać prawdziwie ohydnymi obrazkami: ta wizja jest tak obrzydliwa, że aż robi…

chyba Wam jeszcze nie pisałam, że… lubię zbierać wszelkie możliwe wersje i aranżacje moich ulubionych piosenek. gromadzę je sobie w osobnych folderach i słucham całymi seriami. ot, takie małe zboczenie. którym chyba zacznę się z Wami dzielić. jeszcze godzinę temu miałam ochotę popełnić seppuku. ale posłuchałam sobie jednej serii i…

najpierw przyśniło mi się, że syd mnie rzuciła. potem zaspałam. potem postanowiłam przetestować nową trasę autobusową do pracy. potem wsiadłam w zły autobus i się zgubiłam. okazało się także, że moja karta miejska już nie działa. oraz że mam za mało biletów jednorazowych na okoliczność nieplanowego zagubienia się w aglomeracji…

czyli: moje pracowe biureczko zadaje szyku pod nowym adresem. zmieniliśmy siedzibę: wnętrza są bardziej fotogeniczne. oczami wyobraźni już widzę moje laleczki dyndające na tym żyrandolu. już go kocham! i chcę mieć taki w domu! serio. a to moje nowe miejsce pracy. poprzednia agencja zostawiła po sobie…

mopsia inauguracja sezonu na Polu Mokotowskim. latte na podwójnym espresso, pięć Lolkowych frytek podkradzionych Syd, grillowana pierś kurczaka z surówkami. potem pracowa impreza i… jakieś czipsy, ananas, martini z tonikiem. nienawidzę świata. nienawidzę siebie. Przyłączysz się? Ciałopozytywnie o życiu, tyciu i chudnięciu
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek