
Przyłazi rano Takie Coś do łóżka, wpiernicza się na człowieka i… … wszystko wokół człowieka musi pachnieć mopsikiem. sam człowiek też. Dalej poranek wygląda mniej więcej tak: Niektórzy są jeszcze nieprzytomni, bo przez pół nocy demolowali mieszkanie: Miszur na autopilocie pochłania swoje śniadanko… i nagle okazuje…

Niestety nie będzie to malownicza i rzewna historyjka – w stylu “Przerwanej lekcji muzyki” – o tym, jakaż to ja jestem skomplikowana, wyjątkowa i ekscentryczna. Przepraszam, nie jestem już nastolatką, nie kupuję takich bredni. Nie będę też ich sprzedawać. Zadowalam się stwierdzeniem, że mój mózg funkcjonuje źle. Po prostu źle.…

Uczę się ciebie, człowieku. Powoli się uczę, powoli… leczę się z ciebie, człowieku. powoli się leczę, powoli… mijają miesiące. właśnie powoli mija mi kwiecień. patrząc wstecz na bloga, widzę, że lata temu pisałam notki/wrzucałam fotki – gdzie byłam, co robiłam, z kim się spotkałam, co widziałam. i pewnie to jest…

kto ma uszy, niechaj słucha. oto bowiem trwa festiwal. oto gra na wielu bębenkach. „Posiąść tłum – oto jego namiętność i powołanie. Wielka rozkosz dla prawdziwego flâneur’a i rozmiłowanego obserwatora: zamieszkać w mnogości, falowaniu, ruchu, w tym, co umyka, co jest nieskończone. […] Człowiek zakochany w życiu wchodzi w tłum…

mam w sobie wieczny chaos i permanentny rozpierdol. czy to dziwne, że łaknę spokoju? od lat, dzień w dzień, szukam go w sobie, wokół siebie, wszędzie. na nowo uczę się poczucia własnej wartości, poczucia sensu. rozpaczliwie próbuję odzyskać choć cząstkę tej siły do życia, którą miałam kiedyś. zapierdalam więc na terapię, biorę…

powiem tak: czuję się emocjonalnie rozjechana czołgiem. emocjonalnie rozjechana czołgiem tak się nie robi. tak się po prostu nie robi. mimo własnych problemów i ograniczeń staram się dawać z siebie wszystko. i naprawdę wiele zniosę oraz jeszcze więcej wytrzymam, ale nawet ja mam swoje granice, po przekroczeniu których moja zielona ośla łączka…

a my wychodzimy na sąsiedzki dach wypić kawę i pogapić się w słońce chciałabym zdjąć buty i boso chodzić po nagrzanej słońcem papie i nie spierdolić się jak kotka z gorącego blaszanego dachu jest wiosna. nie da się ukryć. wiosna miała przyjść i mnie uleczyć. tak o…

mimo nastroju rodem z horrorów klasy C, D i E oraz głęboko zakorzenionej niechęci do rzeczywistości postanowiłam jednak się ogarnąć, dać sobie kopa w dupę oraz z liścia w facjatę. bo to się zwykle tak niepozornie zaczyna: nie pójdę, nie zrobię, nie podniosę słuchawki telefonu, nie odpiszę. i znów zacznę dziczeć. prawda…

śni mi się rzęsisty deszcz perseidów, które chwytam garściami i pakuję sobie do kieszeni, patrząc jak – trzymane zbyt długo w dłoniach – żółkną i matowieją, a dotknięte językiem w smaku przypominają podłą księżycówkę i bimber najgorszego sortu. śni mi się, że to wszystko sen, który już kiedyś mi się…

„Madryg Podświtalski Młodszy obudził się około jedenastej w południe, przetarł zmęczone oczy, napił się wody z kranu (mleko w spółdzielni było nie opłacone), zasiadł przy stole i na kartce wyrwanej z zeszłorocznego kalendarza napisał następujące słowa: Zaczynam nowe życie. Przyjrzał się rozchwianym i niepewnym literkom, westchnął i zdecydowanym ruchem przekreślił…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek