
aaaaaby zatrudnić…. znerwicowanego copywritera z zaburzeniami koncentracji uwagi i nawracającą depresją. sami przyznacie, że brzmi jak kiepski żart. a jednak. jestem kiepskim żartem. poza tym sytuacja jest dynamiczna, możliwości jest wiele. wiadomo już jednak na pewno, że powrotu na Tarchomin nie ma i nie będzie. i że jeśli nie uda…

przepraszam Was za milczenie, ale niestety po super lalkowym weekendzie – wraz z poniedziałkiem trochę się rozpadłam. na drobne i nijak nie pasujące do siebie kawałki. głupia ja, zamiast lecieć naprzód siłą rozpędu – zagapiłam się niechcący, zerknęłam we wsteczne lusterko, na wszystko, co zostawiam z tyłu za sobą i…

To trochę głupie, co napiszę, ale faktem jest, że jednym z moich najskrytszych i pilnie strzeżonych sekretów była i jest pewna – nieco wstydliwa – miłość. A dokładniej – miłość do kosmetyków. Da-bum-tssss! Afekt ów jest we mnie tyleż silny, co niestety nieodwzajemniony. Natura obdarzyła mnie dosyć dyskusyjną urodą…

„Jestem takim ważnym indorem, że nie mogę pozwolić, aby ktoś postępował zgodnie ze swoją naturą, jeżeli mi się to nie podoba. Jestem takim ważnym indorem, że jeśli ktokolwiek powiedział albo postąpił inaczej, niż się spodziewałem – ukarzę go swoją obrazą. O tak, niech dostrzeże, jak ważna jest moja obraza, niech…

sytuacja jest napięta jak plandeka na żuku, więc trzy razy dziennie łykamy z Syd śmierdzące ziołowe tabletki na uspokojenie, lecz nadal nas nieco telepie. będzie, co ma być. ale jedno jest pewne – przynajmniej na ten moment: nie zamknę bloga, nie rzucę lalek i nie zrezygnuję z pisania. bardzo bym…

warto czerpać z życia pełnymi garściami, wyciskać je jak cytrynę i wykorzystywać każdą chwilę do cna. dlatego fajnie i stylowo jest sobie stanąć na dziobie tonącego okrętu, twarzą do zachodzącego słońca, rozłożyć ręce w geście… nie wiem… orła białego, kate winslet – i poczuć się królową świata. a…

czasem myślę sobie, że nadaję się tylko do zbierania mopsiego gówna. no dobra, przeważnie myślę sobie, że nadaję się tylko do zbierania mopsiego gówna. czasem wydaje mi się, że jest inaczej, ale to wrażenie dosyć szybko mija. poczucie bycia totalnie nieważną i nic nie wartą towarzyszy mi permanentnie, co jednak…

ostro się ostatnio przejechałam w kwestii przyjaźni i kilku pokrewnych tematów międzyludzkich. nie wyrobiłam na cudzych wertepach i ostrych zakrętach, wpadłam w koleiny i wyjebało mnie do rowu na poboczu drogi. więc dziękuję, ja wysiadam, dalej pójdę już pieszo. może niekoniecznie boso, ale ważne, że powoli i bezpiecznie. to nie…

ponieważ w kuluarach bloga czai się trudny i niefajny dla mnie temat, którego wolałabym nie tykać, nawet na odległość oraz kijem, to może w ramach ogólnego wiosennego rozluźnienia napiszę coś bez znaczenia – o muzyce na przykład. i o tym, że jako mała dziewczynka miałam na ścianie – oprócz Beatlesów [czytaj TU…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek