w drodze do pracy czytam w tramwaju gazetę [jakiemuś kolesiowi przez ramię], nagle widzę tytuł: „Wenezuelska ropa dla Chińczyków” i – nie wiedzieć czemu – odżywają mi w pamięci te wszystkie międzykontynentalne bajki z dzieciństwa – te o sindbadzie żeglarzu, o ali babie i czterdziestu rozbójnikach, nawet o koziołku matołku…
[wszak nikt nie wyprostuje ich za mnie] dziś oficjalnie powiedziałam [komu trzeba], że korporacja to nie moja bajka. media – owszem, ale z zdecydowanie bliżej eteru niż wielkich interesów. pozbyłam się służbowej komórki, której smycz ostatnimi czasy coraz bardziej zaciskała mi się na szyi. byle wytrzymać do lipca, a wrócę…
naładowana zmysłową energią – nie mogłam spać, nie umiałam znaleźć sobie miejsca w łóżku, ani poza nim. może przez to hinduskie żarcie, a może przez wiosnę – budzą się we mnie dzikie zwierzęta.
wciąż tak złorzeczę i klnę, aż mi się te słowa wszystkie do cna zdewaluują, a wtedy już będę tylko milczeć. swoją drogą, to straszne, że przy byle okazji na usta cisną mi się najgorsze przekleństwa. czyżbym była aż tak wulgarna? a może po prostu nie mam juz siły szukać synonimów…
nie dość, że niedziela, to jeszcze wiosna i jasność zaokienna, która nie pozwala mi usiedzieć w miejscu. wyjść by się chciało i pohasać, ale przecież drugi etat się kłania i stosy białych kartek do zapisania treścią, która jeszcze nie powstała, a rodzi się dosyć opornie. nie potrafię tak szybko przestawić…
a jeśli chcesz wiedzieć, czemu tak trwam i trwam, i wcale nie mam zamiaru ruszać się z miejsca, by gonić za czymś nowym i wspaniałym, otwórz proszę baumana i przeczytaj. [„płynna nowoczesność” str. 248]
kompromisy nie są już możliwe. zabawa się skończyła. zostało nam tylko życie, które jest cholernie serio. i nie ma już czasu, by je przepierdalać, trwoniąc czas i energię na generowanie iluzji, która nie zaspokaja żadnego z naszych głodów.
dzizys, kurwa, przezabawne. o 3 nad ranem, jadąc taksówką z jednego końca miasta na drugi, słyszę w radiu piosenkę osieckiej i płaczę bezgłośnie w kołnierz kurtki. Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach, kropelka żalu, której winna jesteś ty, nieprawda, że tak miało być, że warto w byle pustkę iść, to…
no normalnie nie mogę no! to już lekka przesada, żeby przez pół nocy śnić o bohaterach serialu „Moda na sukces”, którego nie oglądam. zrozumiano? n i e o g l ą d a m !!! co – jak widać – nie przeszkadza mi gościć ich w marzeniach moich sennych.…
Napięcie związane z pracą zżera mnie od środka. Czuję się jak zombie. Chcę ucieć, ale nie mogę się ruszyć. Wczoraj, gdy uprzedziłam szefową, że na wieczór chcę wyłączyć służbowy telefon, była niemile zaskoczona. Nie mam juz własnego zycia. A jak mam, to jakies resztki, pobojowisko…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek