se idziemy, aż tu nagle… – wytrendowana vespa przed wytrendowaną kawiarnią! Blue-paparazzo dała nura w krzaki… (bardzo gwałtownego nura :>) … po czym usiłowała spiąć kabelki na krótko i niepostrzeżenie odjechać :> objects in mirror are closer than they appear se pokręcę kółeczkiem… mocno przegięta fotoamatorka (z naciskiem na amatorka)…
– pisofszit, cholera! wdepnąłem! – ja ci się tu ponawydurniam, jeden z drugim!!!
ogrzewanie przestrzeni światłem. na zewnątrz zimno i pada. miszczyni zwołuje resztę załogi. ciekawa i zdrowa gra planszowa. wypasamy owce. naczelny juhas tarchomina. guodek też chce. ja chcę jeszcze wina. po alkoholu miszczyni zamienia się w bestię! przemoc sąsiedzka. guodek zasłania mnie własnym ciałem. ale i on zostaje spacyfikowany! to koniec.…
chodzi za mną krok w krok. za Pjo też. za kim jeszcze?
jak tak dalej pójdzie, to dopiero-co-zrzucone-kilogramy nadrobię z nawiązką – znów zamówiłam hindusa do pracy. yh. niegrzecznie, niedobrze, bardzo brzydko. ale spodnie nadal mi spadają, więc jeszcze nie jest tak źle. koleżanki z pracy dziobią mnie paluchami w żebra i kości miednicy. przy okazji dyskusji o odchudzaniu wpadłyśmy na genialny…
proszę mnie dzisiaj nie dotykać i nie bujać łodzią, bo sie przewrócę. skończyliśmy po trzeciej porannej, gdy świergot ptaków mieszał się powoli z dnieniem. wypowiedziane, usłyszane, moje i cudze – słowa – krążą we mnie miarowo i napełniają siłą. ja sama napełniłam się nieco czerwonym winem i domowym ciastem. kiedy…
dwutygodniowy okres karencji minął – koniec łkania i dramatu, to wszystko na ten temat. nie warto. ani chwili dłużej. i chociaż emocjonalne flashbacki są pewnie nieuniknione, z nimi także sobie poradzę. bo tak. tak chcę. póki co – robię sobie dobrze. robię sobie miło. zamawiam do pracy butterchickena i go…
miszczyni: – kupiłam dzisiaj 'aimee i jaguar’! i teraz czytam zamiast się uczyć… ja: – pfff, pierwsza! ja kupiłam przedwczoraj! miszczyni: – o ty szmato! ja: – no, taka ze mnie zdzira miszczyni: – ja u gośki wyhaczyłam, ona tez miała przede mna. szmaciska jestescie i tyle! ja: – a jakże! miszczyni: – czytasz już? ja: – jeszcze nie…
o tym jak-(nie)pisać-mgr-latami mogłabym stworzyć całkiem pokaźny traktat, będący jakże wnikliwym studium frustracji, abstrakcji i perturbacji. sie wie. męczyłam się zawzięcie w tym niepisaniu bite dwa lata, chodząc po ścianach i odkładając całe życie na później, czyli na po-obronie. czas przeciekał mi przez palce, a ja w lekkim stuporze napawałam…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek