sprytnie zwiedziona obietnicą zobaczenia huty – pognałam ci ja na drugi koniec końca świata. oczywiście huty nie ujrzałam. nawet komina złamanego, ani ani. pokazano mi natomiast nieprzebrane bogactwo towarów zbytkowych. zabytkowych też. z wrażenia aż uklękłam. taką ekspozycję to ja ostatnio widziałam w 1984 w sklepie z gwoździami nieopodal bazaru…
okazuje się, że przyjaciele po prostu są. sami z siebie. nie tam, gdzie szukałam ich przez ostatnie dwa lata, ale tutaj. obok mnie. od zawsze. stali tuż za moimi plecami, patrząc z przerażeniem jak zarzucam linę na jakieś urwiste, pełne spadających kamieni zbocze i uparcie próbuję się na nie wspinać.…
kupiłam bambusowe dzwonki powietrzne na balkon. blue mówi, że nie minie tydzień, a oszaleję od tego dźwięku. być może. ale póki co – tak chcę. to znaczy dzwonki, nie – że oszaleć. a poza tym – świat jest strasznie mały. życiowe ścieżki krzyżują się z internetowymi linkami. lubię, kiedy cudze…
momentami boli tak, że aż trudno mi oddychać. nie będę ukrywać, że jest inaczej. każdego dnia mozolnie wyłażę na powierzchnię i usiłuję utrzymać się tam choć godzinę dłużej niż poprzednio. to super, że tak świetnie sobie radzę, prawda?
na etażerce – angeliki z majoliki Madame Isztfanko z Hrabinią zamęt moralny czynią pokojówka z Titanica potajemnie odurza się perfumami „Pani Walewska” bogobojne białogłowy w bojaźni
kiedy wyszłam przed blok, słońce polizało mnie po ryju swoim gorącym jęzorem. metafora taka. dom bez okien wygląda nieco szczerbato. zaaa-ziiieee duu-peeek!!! „w zagrodzie możemy się natknąć na doskonale zachowane prasłowiańskie machiny oblężnicze…” pudełko na uwięzione księżniczki. ognisty rumak, zaczarowanna dorożka i magiczny welocyped. w lochach mieści się laboratorium…
Madame Incognito :* wytęż wzrok, a zobaczysz, gdzie popełniłaś błąd… aktyw osiedlowy domaga się. ucieka mi, bżydal. podobne zdjęcie jednej z tych latarni zrobiłam dokłądnie 2 lata temu. bardzo probowałam być szczęśliwa. wtedy nie wiedziałam tego, co wiem teraz. papryczka chili poprosiła, bym wzięła ją do domu. odmówiłam. nie zawieram…
To, co mnie rani, wymazuję ze swoich map. Miejsca, w których się potknęłam, upadłam, w których mnie uderzono, dotknięto do żywego, gdzie zabolało, przestały na nich istnieć. W ten sposób wymazałam kilka dużych miast i jedną prowincję. Może kiedyś zdarzy się, że wymażę cały kraj. Mapy przyjmują to ze zrozumieniem;…
chlorofilowa ekspansja wielokierunkowa. kompozycja kompostowa. panie na prawo, panowie na lewo. ktokolwiek widział resztę. pies rasy jakiś-chyba-kurde-pinczer. na dodatek bez jednego oka. przedpotopowy liść. przysmak tyranozaura. cienka pajęczyna czasu. diabełek. jezioro zakwita tysiącem małych pipsztykuff. laska maga ma na czubku gałkę. cyrograf podpisany żrącą cieczą. drabina do nieba. polizać zimny…
jest maj. na moim balkonie kwitną maki. moje ukochane kwiaty. gdy je zerwać, od razu opadają im płatki. więc patrz, ale nie dotykaj. ” Ben venga Maggio e il gonfalon selvaggio! Ben venga primavera Che vuol ch’uom s’inamori E voi, donzelle, a schiera, con li vostri amadori, Che di rose…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek