nieogarnięta jest. śpi. opowiada historie. spóźnia się. zagapia. odpływa. rysuje w myślach stwory. sądzi, że jest wyjątkowa, choć ma przeczucie, że to raczej nieprawda. ale co tam. pani podgrzewa mieszkanie piekarnikiem i szyje ręcznie drzwi do szafy. obawia się, że jest za gruba i pewnie ma cellulit. chciałaby ciasteczko. i…
mam już chyba wszystko, co mozna mieć najlepszego. i własnie to, co mam teraz warte jest każdej ceny, jaką przyszło mi zapłacić. teraz już to rozumiem. bo wszystko jest po coś.
debiut Olleyka: własnoręcznie zrobiony, upieczony i udekorowany sernik. słodkie i czułe serce z poziomek.

balowała dzisiaj :>

niniejszym stwierdzam, że życie uczuciowe jest uroczym i pazernym czasopochłaniaczem. ale niech tak trwa. niech się dzieje. chcę czasowstrzymywacz. żeby tak było już zawsze.
jeśli marudzę, ociągam się i generalnie nie mogę się poskładać, żeby wyjść z domu – należy mnie wrzucić do wanny w ubraniu i puścić rzęsisty strumień prysznicowy, a następnie umyć mi włosy, nie zdjąwszy nawet spodni. czy wiecie jak fajnie woda wypływa z nogawek? :D przy okazji dowiedziałam się, co…
jak co roku o tej porze, kiedy jesień jeszcze nie przyszła, ale wszystko powoli zaczyna ją zwiastować włącza mi się syndrom wiewiórki – myślę o orzeszkach, przytulnej dziupli i miękkim posłaniu z liści. i tak oto – po długich tygodniach letnich ekscesów miejsko-plenerowych – niniejszym zaczynam bawić się w dom.…

sobie jem. i zastanawiam się. co teraz. bo wytrąciło mnie z równowagi. i nie mogę jej złapać. nie ogarniam czasu i przestrzeni. nie mieszczę się. mijam się przelotnie z godzinami i miejscami. trochę idę, trochę latam, trochę potykam się o własne nogi. trochę gubię kroki i tracę rytm. zaskoczona, przestraszona,…
nic więcej nie mogę uczynić. moje miejsce przy tobie zajął ktoś inny. ja mogę tylko żyć na swoim kawałku czasoprzestrzeni. i zamierzam to robić najlepiej jak potrafię.
ja składam się z części niespójnych, przeczących sobie nawzajem jedna mówi: chce stąd wyjść. druga mówi: ja zostaję. wiem że to jest męczące nie tylko dla mnie, lecz dla tych, którzy ze mną przebywają mówią: nie mogę znieść tych twoich humorów i zmian – pewnie racje mają. bo we mnie…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek