
uwaga, wrażliwi! nie czytać! ostrzegałam. nie od dziś wiadomo, że lubię uchodzić za osobę mega skomplikowaną o zajebiście przebogatym życiu wewnętrznym. deal with it. no ale co za dużo, to i świnia nie zje. dlatego też, analizując dogłębnie kwestię mojej diety i odnowy moralno-biologicznej, zaczęłam się ostatnio zaczytywać w…

od trzech dni milczę na blogu w kwestii diety. ciekawe dlaczego…? może dlatego, że nienawidzę świata i równocześnie chce mi się płakać nad jego globalnymi problemami…? może dlatego, że od 3 dni przez 24h na dobę mam straszliwe ssanie w żołądku i zajebistą ochotę na cukier??!! może dlatego, że utrzymanie…

och, wiem, że histeryzowałam: „nie da się żyć bez czekolady, sera żółtego, tarty z owocami i bezy z kremem!” – ale po pierwsze: da się, a po drugie: ja zawsze trochę histeryzuję. na każdy temat. i jeszcze nie raz histeryzować będę. po 2 tygodniach diety dochodzę do wniosku, że wszystko jest…

nie podejrzewałabym o to samej siebie. nie sądziłam, że dam radę. a jednak ;) z okazji urodzin naszej Prażynki – przyszywanej sąsiadki ochocko-praskiej postanowiłam iść na całość i zrobić muffiny. waniliowe z bananami i gorzka czekoladą oraz czekoladowe z Nutellą i białą czekoladą. 3/4 kostki masła roztapiamy w rondelku. przesiewamy…

ciągle zapominam o regularności. oraz o robieniu zdjęć mojemu żarciu. nie nadaję się na mistrzynię food porn. oto przykładowe drugie śniadanko. tak naprawdę nie powinno tu być tych chlebków ryżowych, bo właśnie się dowiedziałam, że są zakazane oraz że ich dietetyczność i zdrowotność jest marketingowym bullszitem. podobnie jak pieczywa chrupkiego…

stało się. zaczęłam gotować! no bo ileż można żreć surową paprykę, surowe ogórki, rzodkiewkę i otręby z jogurtem?! żeby nie było, że jestem królewną, która nigdy nie gotowała. o nie! ja po prostu tego nie lubię i unikam jak tylko mogę. to mnie nudzi. zawsze coś…

o ile drażni mnie i doprowadza do rozpaczy nadmiar mego pulchnego ciała, o tyle z własnym biologicznym organizmem jestem nie dość, że pogodzona, to jeszcze – rzekłabym – gruntownie i dogłębnie zaznajomiona oraz gorąco zaprzyjaźniona. naprawdę go lubię. jest dobry. jest fajny. jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. dlatego wybaczam mu…

odchudzanie to nie tylko długotrwały proces, ale i stan umysłu. permanentny. inaczej niż z treningiem, kiedy jednego dnia dasz z siebie wszystko, a drugiego możesz trochę odpuścić. diety nie da się poluzować – przynajmniej w moim przypadku, bo wtedy następuje reakcja łańcuchowa i… poszły konie po betonie, a Zazie –…

pogodziwszy się z koniecznością wybulenia kilku stówek, udałam się dziś na badania – o poranku, na głodzie i z uogólnioną niechęcią. ale cóż począć. trzeba. nienawidzę pobierania krwi od czasu, gdy jako nastolatka na oddziale szpitalnym, zemdlałam na korytarzu po pobraniu, rozwaliwszy sobie o podłogę cały łuk brwiowy – runęłam…

odkąd zaczęłam być na diecie, a przez to bacznie zwracać uwagę na jedzenie, czyli istotny element towarzyszący moim kontaktom międzyludzkim w Posłańcu Uczuć, zauważyłam w sobie pewną zmianę. otóż: jestem emocjonalnie odłączona. nie tylko od jedzenia. od ludzi także. nienaturalnie wycofana z kontaktu. pilnuję się, powstrzymuję, przemawiam sobie w…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek