
ciągle zapominam o regularności. oraz o robieniu zdjęć mojemu żarciu. nie nadaję się na mistrzynię food porn. oto przykładowe drugie śniadanko. tak naprawdę nie powinno tu być tych chlebków ryżowych, bo właśnie się dowiedziałam, że są zakazane oraz że ich dietetyczność i zdrowotność jest marketingowym bullszitem. podobnie jak pieczywa chrupkiego…

stało się. zaczęłam gotować! no bo ileż można żreć surową paprykę, surowe ogórki, rzodkiewkę i otręby z jogurtem?! żeby nie było, że jestem królewną, która nigdy nie gotowała. o nie! ja po prostu tego nie lubię i unikam jak tylko mogę. to mnie nudzi. zawsze coś…

o ile drażni mnie i doprowadza do rozpaczy nadmiar mego pulchnego ciała, o tyle z własnym biologicznym organizmem jestem nie dość, że pogodzona, to jeszcze – rzekłabym – gruntownie i dogłębnie zaznajomiona oraz gorąco zaprzyjaźniona. naprawdę go lubię. jest dobry. jest fajny. jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. dlatego wybaczam mu…

odchudzanie to nie tylko długotrwały proces, ale i stan umysłu. permanentny. inaczej niż z treningiem, kiedy jednego dnia dasz z siebie wszystko, a drugiego możesz trochę odpuścić. diety nie da się poluzować – przynajmniej w moim przypadku, bo wtedy następuje reakcja łańcuchowa i… poszły konie po betonie, a Zazie –…

pogodziwszy się z koniecznością wybulenia kilku stówek, udałam się dziś na badania – o poranku, na głodzie i z uogólnioną niechęcią. ale cóż począć. trzeba. nienawidzę pobierania krwi od czasu, gdy jako nastolatka na oddziale szpitalnym, zemdlałam na korytarzu po pobraniu, rozwaliwszy sobie o podłogę cały łuk brwiowy – runęłam…

odkąd zaczęłam być na diecie, a przez to bacznie zwracać uwagę na jedzenie, czyli istotny element towarzyszący moim kontaktom międzyludzkim w Posłańcu Uczuć, zauważyłam w sobie pewną zmianę. otóż: jestem emocjonalnie odłączona. nie tylko od jedzenia. od ludzi także. nienaturalnie wycofana z kontaktu. pilnuję się, powstrzymuję, przemawiam sobie w…

godzinowo-posiłkowy rozkład dnia wziął dzisiaj w łeb, a jakże. zdziwiłabym się, gdyby było inaczej. na usprawiedliwienie dodam, że na głodzie pojechałam się badać. oczywiście nie upewniłam się wcześniej, czy aby na pewno mój ubezpieczyciel pokryje koszty wszystkich analiz biochemicznych. otóż nie pokryje, co okazało się dopiero w rejestracji. trzysta siedemdziesiąt…

…robi się naprawdę gorąco – zwłaszcza gdy zaczynają się mieszać ich strefy wpływów, niczym fronty atmosferyczne, by po chwili zagrzmieć widowiskową burzą z piorunami. oto przyjechała! wrocławska księżniczka z piekła rodem – enfant terrible kudowskich wodopojów – Jej Błyskotliwość Krzysiaczek i już zarządza: pokaz foteczek z najmodniejszych wrocławskich imprez,…

nie poddaję się, walczę, nie odpuszczam. ale. ale. ale. to wszystko jest cholernie trudne. nie, nie podjadam. nie łamię zasad diety. Krzysiaczek żłopie przy mnie piwo, popijając Dr Pepperem i wpierdala czipsy, robię zakupy, przechadzając się między półkami zajebanymi słodyczami, konserwantami, tłuszczem i resztą popularnych pyszności i wiem, że 99%…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek