
po dwóch tygodniach w szpitalu – ciężkiej operacji, przetaczaniu krwi i szprycowaniu morfiną – K. wrócił do domu. czyli do nas, na chwilę, bo przecież zaraz wylatuje do prawosławnego monastyru w Gruzji. od dawna nie komentuję jego wyborów, nie dyskutuję z decyzjami. po prostu jestem. trwam. i dyskretnie przemycam życiodajne…

jest zimno. to dobrze. to bardzo, bardzo dobrze. pozapinałam się równiutko i szczelnie. teraz jeszcze skafander – jednym ruchem zaciągam suwak – od stóp do głowy. i mogę tak iść. nic mnie nie ruszy. nic mnie nie dotknie. nic do mnie nie dotrze. it’s sometimes just…

płynnie zmieniam stany skupienia – od wrzenia i rozproszenia do spięcia, zamknięcia i zlodowacenia. pisałam coś ostatnio o pracy zawodowej. no i proszę. nie minęła doba, a ja właśnie zbieram swoje porozwalane zabawki, wkładam je do pudełeczek i odsuwam nieco na bok, robiąc sobie miejsce. rzeczywistość upomina się o mnie…

oprócz tego, że za dużo jem – bo na jedzenie, tak jak na wszystko inne apetyt mam nieposkromiony – zdecydowanie za dużo rozmyślam, doprowadzając się tym samym na szczyty absurdu, nonsensu i głupoty. nie wiem, jak to napisać, by nie zabrzmiało jeszcze bardziej kretynicznie niż w rzeczywistości, ale – tak,…

moja praca polega na tym, że wymyślam, układam i piszę. im szybciej myślę, tym więcej piszę. im więcej piszę, tym więcej zarabiam. rachunek jest prosty – jak dwa plus dwa lub zero plus zero. problem z byciem copywriterem jest taki, że copywriter powinien choć w 20% być przekonany o swojej…

jasne, że nie warto “poprzestawać na małym”, ale na litość boską! – od czegoś trzeba zacząć… zazwyczaj od zera, od niczego, od stanu ruiny i opłakania. i pomału, kawałek po kawałku, chwila po chwili – wspinać się coraz wyżej i wyżej, choćby to był jeden pieprzony centymetr dziennie, dwadzieścia jeden…

do matematyki mam stosunek raczej oziębły, ale jeśli wierzyć obliczeniom Arnalla to właśnie dziś przypada najbardziej depresyjny dzień roku. a ponieważ ostatnio depresji unikam jak ognia, odpędzając od siebie wszelkie podejrzenia jakobym sama miała się w nią zapaść i nurzać do utraty tchu – bardzo mi dzisiaj pasuje ten cholerny…

nie piszę, bo mam o czym. milczę znacząco i zaciskam zęby, pięści, oczy. gdybym jednak chciała – tak w największym skrócie – to sytuacja ma się następująco: K. przebywa w szpitalu – jest po rozległej operacji jamy brzusznej, odbiałczony z powodu dużej utraty krwi, o czym dowiedziałam się dopiero po…

CHALLENGE: KRÓL IMPREZY & MISTRZ OGŁADY TOWARZYSKIEJ LEVEL: MASTER iść na imprezę do Sąsiadów w stanie głębokiego PMS’u, siedzieć dwie godziny z gnuśną miną, a następnie wpierdolić dzieciom Gospodarzy wszystkie czekoladki adwentowe… no cóż, zupełnie jak w “Sensacjach XX wieku” – to był zwykły…

aktualnie moje nastawienie do diety i odchudzania jest bardzo nieentuzjastyczne. w ogóle do rzeczywistości mam stosunek mocno sceptyczny. podobno PMS to mit i ściema. więc nie wiem, może po prostu mam amebę. albo reumatoidalne zapalenie czasoprzestrzeni. 6.00 I POSIŁEK: – BRAK !!! :((( 8.00 II…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek