
ta notka miała być o muzyce i w sumie będzie, ale najpierw muszę wam napisać, że jak byłam mała – miałam może z 5 czy 6 lat – w moim pokoju nad łóżkiem Tata zawiesił cyrkowy plakat Rafała Olbińskiego z 1981 roku: z małpami byłam za pan brat, bo moim…

– rzekł outsider i dyskretnie oddalił się z miejsca zdarzenia. Ni mniej ni więcej, tylko po raz kolejny przekonałam się, że w niektórych kwestiach jestem niestety niereformowalna i niewyuczalna, w innych nie potrafię się dostosować, a jeszcze w innych po prostu sobie nie radzę, nie ogarniam i nie panuję nad…

jak zwykle, tradycyjnie już, mój pamiętniczek nie startuje w konkursie na blogusia roku, mimo że rozważałam tę opcję w ramach zrobienia czegoś na przekór sobie. niestety moja podświadomość czuwa – przegapiłam deadline zgłoszeniowy. kurtyna. a poza tym wszystko jakoś tak przyspieszyło… może dlatego, że mamy z Sydem tak zwany “pożar…

pools of sorrow, waves of joy are drifting through my opened mind, possessing and caressing me… mimo całego mojego rozpieprzenia, rozbiegania i rozedrgania – w pewnych kwestiach jestem niestety szczególarą. i to taką cholerną, do bólu. dlatego jeśli wydaje ci się, że czegoś nie łapię, nie widzę, nie słyszę, nie…

po kilku dniach rozmaitych zawirowań i zwątpień – ponownie wracam na prostą. coś tam sobie uświadomiłam, coś zrozumiałam, na głos wypowiedziałam, coś poprzestawiałam w tym moim zakutym łbie i może zadziała. może. teraz albo niebawem. oby. dawniej mówiłam – spokojnie, ja poczekam. teraz mówię – nie mam czasu. i czekam…

biegnie wzdłuż, zakręca i wraca, przecinając mi drogę, odcinając możliwość ucieczki. potykam się o nią i padam jak długa, czekając, czym może tym razem mnie uniesiesz. nie unosisz. fakt, to nie jest takie proste iść dwiema ścieżkami jednocześnie i równie mocno cieszyć się każdym z mijanych krajobrazów. coś zawsze musi…

zawieszam się co chwilę, przykładam głowę do czegokolwiek i zamykam oczy, wcale nie pragnąc snu. po prostu odpływam. daleko, gdzie indziej, inaczej. byle nie tutaj. chociaż tutaj jest wcale pięknie i zaiste najlepiej. ja to doceniam. kocham. trwam. wierzę. ale wciąż jest we mnie ta wielka ucieczka, parada…

nic dzisiaj nie powiem i nic nie napiszę. oprócz tych paru zdań poniżej, w których dam wyraz temu, jak bardzo jest mi przykro i jak wielką czuję złość, gdy ktoś, kto powinien znać mnie najlepiej, nie wie o mnie praktycznie nic i wciąż wydaje mu się, że jestem bezwolnym, zdanym…

moi ludzie zrobili mi oto ślicznego nowiuteńkiego blogusia – takiego, jakiego się teraz powinno mieć w nowoczesnej blogosferze; takiego, jakiego mają blogerki modowe, dizajnowe i parentingowe. idea jest taka, żeby był ład i porządek z równiutkim kodzikiem hateemel – bez Zazowego upaćkania, kiczu, gadżecików, widżecików, wodotrysków i breloczków. bardzo mi się on podoba, aczkolwiek czuje się…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek