budzę się o godzinie 17.00 i chce mi się płakać. czuję się jak alicja, która zaplątała się gdzieś w czasoprzestrzeni i przez przypadek trafiła do kolejnego odcinka przygód trans-formersów.
ma oznaczać 12-godzinny dzień pracy i zwalanie się do domu o 21.00 li tylko w celu wyspania się przed kolejnym dniem w korporacji, to ja to – że tak powiem – pierdolę. mnie to nie bawi. mnie to mierzi. mnie to zniesmacza. dziękuję. wysiadam. dalej pojedziecie sobie beze mnie. adios!…
czasem zastanawiam się, po co ludzie czytają blogi w zasadzie obcych sobie ludzi? żeby ich poznać? z czystej, ludzkiej ciekawości? od niechcenia i z nudów? po co? chyba wciąż za mało wiem o tym wszystkim. albo czegoś nie potrafię zrozumieć. naiwnie, jak dziecko ciekawa jestem innych. lubię rozmawiać z ludźmi…
pełen jasnego powietrza i fosforyzujących plam słonecznych na drewnianej podłodze. herbata w białej filiżance, która wcale nie podoba się i., a mi wręcz przeciwnie. szuram sobie boso po moich mikro-włościach na końcu świata, chociaż lepiej zabrzmiałoby – w zamyśleniu przemierzam zalane słońcem pokoje i przestronne amfilady. tja. przesadziłam moją 20-letnią…
dziś po raz pierwszy od czasu jego tragicznej śmierci w maju zeszłego roku śniłam o p., z którym spędziłam 4 lata mojego nastoletniego wtedy jeszcze życia. pierwsza miłość przez małe m. pierwsze wszystko. bolesne i może niepotrzebne. ta miłość bolała mnie wtedy tak samo, jak teraz świadomość jego śmierci, w…
jak to miło wczesnym rankiem wyjść z domu i nie zderzyć się czołowo z zimnym, zacinającym deszczem albo stalowoszarą ścianą zmrożonego powietrza. toteż brykam sobie radośnie po śródmiejskich trotuarach, pozbywszy się w końcu ciężkich buciorów i watowanej kurtki do kostek, w której bardziej przypominałam napompowanego ludzika michelin niż współczesną ikonę…

idiotka poszła do sklepu odzieżowego znanej i powszechnie noszonej marki z zamiarem nabycia spódnicy. wypatrzyła na wieszaku odpowiedni model, rozmiar i kolor, a następnie udała się do przymierzalni, którą po 5 minutach opuściła lekko podkurwiona, by świńskim truchtem podążyć w stronę wieszaków i wymienić ubiór na stosowniejszy. no żesz kurwa,…

tegoroczna edycja grypy żołądkowej i ogólne zaflukanie nosowo-gardłowe sprawiły, że jakoś straciłam apetyt. no zaiste niebywałe! ale jakże krzepiące w skutkach – chociażem nieco słaba i bladawa, to lżejszą się sobie nieco wydaję i taką jakby smuklejszą tu i ówdzie (a zwłaszcza ówdzie). niezły początek – myślę sobie, a w…

znowu się rozstaję z moimi łzami jak balon, co zrzuca kolejny ciężki worek, unoszę się w stronę sufitu, z góry patrzę na moje ciało. nie powiem, nie powiem, niezłe, lecz blade. blade i mizerne. mizerne i blade. tyle się ostatnio wydarzyło. wypadały z niego wczoraj urywane dźwięki, potem bardzo smutne…

ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek