
moja nowa idolka. pijaczka, narkomanka, seksoholiczka. tnie się podczas koncertów, wrzeszczy i pluje na publiczność. własnego męża tłucze aż iskry idą. ale śpiewa TAAAK, że wybaczam jej wszystko. amy winehouse. oklaski. …

dzieje się i wydarza. dobre duchy czuwają. jeszcze chwila i wpłyniemy w tę jesień wielką drewnianą łodzią. i w końcu przestanie nami miotać. komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl

[The Stranglers, Golden brown] na pożegnanie lata. na powitanie jesieni. komentarze ze starego bloga zazie-dans-le metro.blog.pl

do domu wróciłam o 4 nad ranem, krokiem tanecznym, by nie powiedzieć chwiejnym. położywszy się do łóżka, zamknęłam oczy. a gdy je po chwili otworzyłam, była siódma rano. godzinę później siedziałam już w pracy. oeza, ale mi się. nie mogę za bardzo pochylać głowy nad klawiaturą, bo obraz zaczyna mi…

M: Eeee, w tej chwili u takiego jednego dużego faceta, albo największego, pod płotem jest ekipa z firmy „C”. I chcą wejść. K: A kto to jest w ogóle? M: Jak to kto to jest? K: Nie, ja zupełnie nie zrozumiałem tego grypsu M: Facet z Gdyni, największy, K: Ale…

dijurido devahn kihnam a cahtina fem Shi feh ehg falta dijurido devahn tih mahn krohni weik Heh hoogahn fahmfta ahanohnay keh a’kohz me nu nah Zah ih kroi beh dih hun dih na fehn Ahanohnay keh a’kohz…

powiało niżem. albo jakimś innym odmóżdżającym frontem atmosferycznym. w każdym razie – jeśli dwie osoby nie są w stanie wymyślić menu na obiad (do tego stopnia, że na hasło „ryba z warzywami” dopada je dylemat: ale konkretnie jakie warzywa? a w ogóle to jaka ryba?) znaczy to niechybnie, że tego…

ilu potrzeba lat, by stwierdzić, że tak naprawdę nie poznało się tego kogoś nawet w pięciu procentach? i jakiej odległości, żeby to w końcu dostrzec? i jakiej odwagi, żeby przyznać się…

powiało jesienią. a ja – jak co roku – ucieszyłam się jak głupia na tę jesień, choć wiem że pewnie znów będę miała chandrę, rzuty autorefleksji albo inną niedomogę mentalną. ale co tam wszak z urodzenia jestem schyłek-lata/złota-polska-jesień, więc mnie atawistycznie ciągnie w te klimaty. żółte liście, ludziki z kasztanów…

i znów napiszę o sierpniu 2005. bo tak sobie myślę, bo mam czas na to myślenie, bo dzisiaj akurat nie musiałam nic. więc myślałam o tym, co było. i co jest. czytam stare maile, oglądam zdjęcia. pamiętam to wszystko. motyle w brzuchu. ćmy pod sercem. angels & insects. latało, wirowało…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek