A cinq heures cinquante-cinq awake with open eyes a drift upon the night and miles away from land czuję miętę. leżąc na nagrzanej słońcem podłodze. sufit o poranku grozi zawaleniem. spokojnie i gabinetowo. butelka pełna płynnego chlorofilu.
członkowie 'orkiestry ze stalowej’ ćwiczą gamę na kieliszkach czerwonego wina… pani dyrygent udziela ostatnich wskazówek pierwszy skrzypek zaciera już rączki sekcja smyczków rozgrzewa atmosferę kunsztowne instrumenty wypełniają się harmonijnym dźwiękiem perkusistka pracuje stopką harfistka w skupieniu czeka na swój moment solówka na trąbkę i nóż do serów antrakt w foyer…

ze światła poczęte moje miasto z deszczu wyżęte moje miasto z puzzli domów samochodów i wind mieszkańców mętów przekrętów psów sklepów dyskotek i kin szpitali cmentarzy i gliniarzy bazarów browarów i kiosków hipermarketów gadżetów pseudofacetów i superkobitek moje miasto przestrzeni rozbitek moje miasto na rogatkach niejasne w centrum wyjaśnione…

wyborne paluszki przybysza z marsa. marsjanie wylądowali! głodni! powoli orientują się w sytuacji… jeeeeeeeść…. [piszczą] cierpią z głodu. wciągają przez niby-rurkę słodką chmurkę z atmosfery aż w końcu dostają loooodyyyy!
nie od dziś wiadomo, że najlepsze imprezy odbywają się w kuchni. zwłaszcza w kuchni Bubofona. sie wie. każdy z nas ma do opowiedzenia swoją historię. Bubu wspomina czasy, kiedy razem z wujkiem Ryśkiem palili na podwórku nieobyczajne książki z biblioteczki seniora rodu. z kolei Krecik analizuje osobowość wujka Ryśka na…
było wino, tofifi oraz kiełbasa "jak za gierka". całkiem niezły zestaw. ciepła noc po burzy. tajemniczy ogród w M-3. papierosy od świeczek. dusze marynarzy saneczkują pod wodą. złe kobiety. bardzo.
głodomór przyszedł w odwiedziny. na dzień dobry zapytał Fen, co ma dobrego w lodówce… potem poszedł sobie popełzać na balkon… skąd uważnie śledził postępy w przygotowywaniu pożywienia… – tak, tak, grzanki też zjem! – o, taki mam pusty brzuszek! o taki! – łooo hooo hooooo…. zjeść grzanki, wypić wino i…

z jej sufitu zwisa kryształowy kieliszek czerwonego wina. nigella gotuje… i wcale nie gryzie :) znacząca przypadkowość kompozycji scena rodzajowa pt. 'dziewczyna i obraz’ kupiła płótno, pędzel, farby i se namalowała. gotcha! ;) struktura kryształu. foto-maupa z przeciwstawnym kciukiem. biorąc ostrożnie zakręt. pani na włościach. fotoamatorka pozbawiona lęku wysokości i…

znów mi jakieś złe do klatki wejszło i dusi mię od środka. tupie, szamocze się i przysiada mi na piersi. kaszlę niemal gruźliczo i robię eee-keee-kheee… oraz sapię jak rasowy mops. doprawdy, czarownie! zaaplikowałam sobie dwa coldrexy i za sprawą galopującego chlorowodoreku fenylefryny czuję się nieco odrealniona – zapytana przez…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek