
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie.
Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
Powstał w czasach, kiedy internet był jeszcze miejscem pisania i czytania, a nie performansu i lansowania chwilowych trendów.
Nigdy nie gromadził tłumów, nie zdobywał nagród, nie był projektem tworzonym pod zasięgi i popularność.
Przetrwał mody, social media i algorytmy. Może dlatego, że nigdy nie był od nich zależny.
Istnieje nadal, bo wciąż mam coś do powiedzenia – nie zawsze mądrze, niekoniecznie głośno, rzadko kiedy efektownie.

strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu dopiero teraz mogę napisać o tym na spokojnie. choć gdy patrzę na zdjęcia zrobione komórką “już po wszystkim”, to nadal chce mi się płakać. zwyczajna wizyta u zaufanego weta. jedna z wielu, do których – mając mopsy – zdążyłyśmy…

jest wiele rzeczy, których zazdroszczę Quentinowi. począwszy od nieźle rokującej kariery ministra świata i służbowych delegacji na teksańskie pikniki country, przez sześćset par butów i tuzin zegarków oraz widok na pałac kultury, po zenistyczne wręcz pogodzenia z chaosem wszechświata i wieczne samoodpuszczenie grzechu zaniedbania w porządkach domowych. oczywiście gdybym się…

jako bardzo początkujący alberto tomba postanowiłam nie dzielić się póki co ze społeczeństwem moim kunsztem narciarskim podczas uprawiania paralityczno-konwulsyjnego slalomu giganta u podnóża stoku przy udziale własnych odnóży (w liczbie 2+2) oraz obiektów peryferyjnych w postaci nart i kijków (2+2). podziękowałam panu Markowi za poświęcony mi czas oraz odmówiłam…

wiadomo nie od dziś, że ze sportem jestem za pan brat. skaczę o tyczce, gram w bierki, kręcę podwójne axle i tulupy oraz inne takie w zależności od nastroju. chcąc sprostać moim wybujałym sportowym ambicjom, syd zabierze mnie w lutym do włoch, żebym mogła sobie nieco poszusować na wysokościach. ale…

strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu 2011-01-01 i tak oto minął drugi sylwester w życiu Kumoka – jeszcze rok temu była małą mopsiczką, a teraz proszę – mopsica kalibru małego prosiaka. drugi mops – Miszur – nie ma czasu, gdyż zapewne szcza gdzieś po kątach albo…

2010-12-31 jako początkujący hipsterzy stolycy i okolycy długo nie mogłyśmy się zdecydować, jaką jedynie słuszną metodą świętować sylwestra. poszukiwałyśmy czegos naprawdę oryginalnego. takiego wiecie no… offowego, ekstraordynaryjnego, wytyczającego nowe trendy i otwierającego szerokie horyzonty, w pionie i w poziomie. wzdłuż i wszerz. no wiecie, żeby dupę urywało. padały różne propozycje.…

2010-12-31 dla ciebie – kilka chwil radochy w pijanym widzie. dla nich – cała noc paraliżującego lęku. bo każdy ma prawo do zabawy: nawet mali i brzydcy ;)
koniec roku skłania wszystkich młodych, ambitnych, dynamicznych i kreatywnych do podsumowań, zestawień, rankingów oraz misji i wizji wraz z ewaluacją poprzedzoną twardą spacją – w ruch idą rzecz jasna wszelkie korporacyjne osiągi, bankowe wyciągi, projekty, koncepty, prospekty, awanse, premie, benefity i uznania. aż do wyrzygania. skręca mnie z zazdrości, targa…
2010-12-29 – rzeczowo spytał Quentin w poranek pierwszego dnia świąt, paluchem wskazując drzewko. śnieg stopniał, a psy rzygały naprzemiennie, lecz tylko nocami. więcej nie pamiętam. zasadniczo święta upłynęły mi bardzo pracowicie, jako że starannie nadrabiałam wszystkie zaległości w spaniu, oglądaniu filmów i jedzeniu mandarynek. i jak zwykle się zmęczyłam. zaliczyłam…

strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu poranna mopsia rozgrzewka – jeszcze w łóżeczku – wygląda mniej więcej tak: potem mopsy rozkręcają się na dobre i przez godzinę w domu nie słychać nic prócz łomotu grubych szkitek o podłogę, albowiem trwa wielka gonitwa pardubicka ze skakaniem…

2010-12-21 nie neguję świąt. wcale a wcale. kocham światełka, mandarynki i pierniczki. zmysłowo. na temat przedświątecznych zakupów i supermarketowego szaleństwa znacie moje zdanie. w skrócie – pierdolę to. wolę żłopać czaj i gapić się na wirujące płatki śniegu za oknem. wolę spotykać ludzi. rozmawiać. słuchać. łazić. siedzieć. mieć czas. jeść…

dzyń, dzyń, dzyń… wśród nocnej ciszy… przybieżeli na tarchomin… choinka choinką, ale zamiast Jezuska z cukru mamy masoński ołtarzyk Zakonu Mopsów i ognie piekielne na usługach plebsu i pogaństwa i wszyscy razem: …. kolędować Małemu! ajla bajla… ililili laaaa… i wszystkie rączki w górę! i jeszcze raz! chwaaaaaałaaaa….…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek