
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie.
Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
Powstał w czasach, kiedy internet był jeszcze miejscem pisania i czytania, a nie performansu i lansowania chwilowych trendów.
Nigdy nie gromadził tłumów, nie zdobywał nagród, nie był projektem tworzonym pod zasięgi i popularność.
Przetrwał mody, social media i algorytmy. Może dlatego, że nigdy nie był od nich zależny.
Istnieje nadal, bo wciąż mam coś do powiedzenia – nie zawsze mądrze, niekoniecznie głośno, rzadko kiedy efektownie.


wydrążony w zimnych trzewiach lodowca – Lodowy Pałac – miał mnie zachwycić i obezwładnić. no cóż. rozczarował kiczowatością. wolałabym chyba czyste, puste i pokrętne labirynty, którymi mogłabym spacerować, wsłuchując się w szklano-krystaliczną muzykę sfer. tymczasem utknęłam na chwilę w mrożonym disneylandzie. oh, so peculiar!

a kiedy w końcu przestało padać – gówno białe na przemian z gównem płynnym – to z euforii nie wiedzieliśmy, co począć: czy tarzać się w śniegu pod pensjonatem, czy go żreć, biec z nartami na stok, a może jechać w cholerę szukać wiosny… trochę to trwało, zanim się ogarnęliśmy…

jak nie deszcz, to śnieg. jedno lepsze od drugiego. nie wiadomo już, czy śmiać się, czy płakać. dzień przed naszym przyjazdem było załamanie pogody. poprzedni turnus strzaskał się na heban w alpejskim słońcu. my roztrzaskamy się o zawieje i zamiecie śnieżne. taras gruntownie wymyty deszczem zostanie…

o tym, jak świetnie szusuję na nartach, wprawiając w zachwyt pół stoku i cała kadrę instruktorską – możecie poczytać TUTAJ [klik!], a o tym jak 2 lata temu podbijaliśmy włoskie kurorty zimowe, zadając szyku lansem, elegancją i techniką – poczytacie tutaj: 1 | 2 | 3 …

wylatujemy pojutrze. ja uciekłam już dzisiaj. zablokowałam bloga. zawiesiłam konto i fanpage na facebooku. nie odpisuję na maile. nie odbieram telefonów. kiciuś leży wyciszony w drugim pokoju. przeczekam te dwa dni i znikam stąd. jedyne, co mnie trzyma to psy. trochę dramatyzuję, wiem. ale rozstanie z nimi nawet na kilka…

nie tylko siebie doprowadzam do łez. wszystkim bez reszty opadają ręce. wymykam im się ostatkiem sił, choć właściwie miałabym ochotę zostać pod tą ścianą w nadziei na rychłe rozstrzelanie. niech to się już skończy, proszę. myślałam, że dno osiągnęłam już dawno, tymczasem spadam coraz niżej i niżej jakby otwierały się…

WordPress w telefonie złagodził nieco moją awersję do pisania. Biały pusty ekran notebooka ostatnio kojarzył mi się już tylko z dokuczliwym przymusem napisania tekstu, najlepiej dobrego tekstu, bo do takich przwyczaiłam moich klientów. Teraz jest inaczej. Od słów oddziela mnie Mariański Rów i mur z żelazobetonu, w który wstydliwie drapię…
… sprawdzam, czy da się bloga pisać z telefonu. Otoczona lalczynymi pokoikami zastanawiam się, ilu rzeczy nie zrobilam dzisiaj… Ilu rzeczy nie zrobię jutro. Ile przepadnie. Ile zostanie z tyłu głowy, by ciążyć mi przez kolejne tygodnie…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek