
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie.
Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
Powstał w czasach, kiedy internet był jeszcze miejscem pisania i czytania, a nie performansu i lansowania chwilowych trendów.
Nigdy nie gromadził tłumów, nie zdobywał nagród, nie był projektem tworzonym pod zasięgi i popularność.
Przetrwał mody, social media i algorytmy. Może dlatego, że nigdy nie był od nich zależny.
Istnieje nadal, bo wciąż mam coś do powiedzenia – nie zawsze mądrze, niekoniecznie głośno, rzadko kiedy efektownie.

grudniowe poranki spędzam w Posłańcu Uczuć… kolejnymi kubkami mocnej kawy wybudzam się z zimowego snu i przy okazji obwieszam się pół-sennie i nieprzytomnie wszystkimi posłańcowymi ozdobami choinkowymi :) zza baru bije energetyczne ciepło i obłędny zapach słodkiej tarty jaskółki latają nisko. mam nadzieję,…

cała Stara Ochota kocha swojego Posłańca Uczuć, ale czy reszta Warszawy cokolwiek o nas wie? :) jest pysznie, zdrowo, energetycznie i radośnie! modnie to raczej nie bardzo, bo na Ochocie wśród sąsiadów chodzi się w dresach lub gaciach od piżamy ;P delikatesy wśród tłumów, tłumy wśród delikatesów prześliczne Posłanki…

no jestem, wróciłam, wylądowałam. i wpadłam w sam środek chaosu. owszem, byłam, odwiedziłam, wyspałam się, napchałam po kokardę fish&chips, cheese&chips, chips&curry, połaziłam po sklepach, pojeździłam na karuzeli, upolowałam piękne uszy kotka wysadzane diamentami oraz kolejną tiarę z cyrkoniami – za funta! mam power! nadal jestem w nastroju euforycznym, choć zerkam…

rzeczywistość wessała mnie bez reszty, mam energię, mam sny, wszystko wodzi mnie na pokuszenie oraz za nos, wprost na manowce. ale jest dobrze. nawet bardzo. paroksetynę zmniejszyłam do 20 mg. niestety nie chudnę, zatrzymałam się. zabałaganiłam dietę. nie szkodzi, przecież i tak każdego dnia zaczynam samą siebie od początku. …

Większa Niż mysikrólik Radość mysikrólika. (John Wills) zasada jest prosta: ciało nie jest w stanie pomieścić w świecie więcej niż 100% samego siebie. żadne nadwyżki nie wchodzą w grę. zwłaszcza gdy ktoś jest gruby i niejako poprzez wymuszenie bezprawnie wykorzystuje wszelkie przyznane mu limity, bonusy i ekstrasy ciało-przestrzenne. jeśli taki…

poranek miałam z tych raczej emocjonujących. strzelba, która wisiała na ścianie i miała huknąć dopiero w drugim akcie – strzeliła mi w twarz już przy podnoszeniu kurtyny. co za peszek! nerwóweczka. spektakl odwołany. obgryzanie paznokietków. brzydkie wyrazy. kawa rozlana na dywan i częściowo na Miszura. dzień jak co dzień. nie…

oczywiście, że nadal się odchudzam, dbam, pilnuję i takie tam – nie jem słodyczy, pszenicy i tysiąca innych rzeczy, ale faktem jest, że ostatnimi tygodniami tyle się działo (także w mojej głowie), iż jakoś tak przestałam się dietą podniecać i zaczęłam traktować ją naturalnie, mimochodem oraz najzwyczajniej na świecie. bożesz, kurwasz,…

po homeopatycznej dawce zopiklonu i sześciu godzinach umownego snu wstałam do życia bardziej niż mniej. a to już znaczący postęp i maleńki sukces. podwójne espresso w Posłańcu Uczuć i mroźne powietrze przesycone słońcem. rzeczywistość – jak dotąd – zadowala mnie w pełni. jakkolwiek wewnętrznie nic się nie zmieniło – nadal…

po kolejnej nieprzespanej nocy podkurwiłam się już nie na żarty – no bo co to ma być, do jasnej cholery?! czy ja wyglądam jakbym miała czas i siłę na takie zabawy?! gonitwo myśli, spierdalaj. z tej całej rozpaczy włamałam się do Sydowego opakowania krówek i zapodałam sobie mega wielkiego cukrowego…

aktualnie nie mam nic do napisania, bo się miotam. wściekle. kiedy wewnętrzne ciśnienie wzrasta do poziomu alarmowego – przestaję spać. a jeśli nawet zasnę, to krzyczę. jest mi gorąco. skronie pulsują pod opuszkami palców, zwierzę próbuje się wydostać. tylko spokojnie. bez emocji. sytuacja jest do opanowania. aplikuję sobie rozpaczliwe dawki…

a teraz konkretnie, po żołniersku i bez pensjonarskich metafor pełzających po “zamkniętych na głucho pokojach” – mówię, co następuje: blog Zazie zostaje. nie po to przez 11 lat nakurwiałam noteczki, obrazeczky i fidrygałki, żeby teraz zejść z pola bitwy i kurcgalopem uciekać przez krzaki oraz knieje, bo się panience fejsbuczek…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek