skład i opinie AURIGA Flavo C serum z witaminą C
To było moje pierwsze serum z witaminą C i kompletnie nie wiedziałam, jak je prawidłowo stosować. Dlatego ta recenzja może nie być do końca miarodajna, bo opisuję w niej swoje potyczki z produktem, który – zastosowany poprawnie – mógłby przynieść całkiem zadowalające efekty, a tak to… meh :/



Swego czasu zapłaciłam za to serum jak za zboże i prawdę powiedziawszy – mina mi zrzedła, gdy zobaczyłam, jak mikroskopijna jest pojemność tej skądinąd uroczej buteleczki. 15ml to jest tyle, co kot napłakał. No ale skoro takie świetne, to zacisnęłam zęby. I na tym szczękościsku przeżyłam pierwsze bolesne rozczarowanie serum Auriga Flavo C. Nałożone na umytą twarz – oczywiście bez żadnego wcześniej toniku czy serum nawilżającego oraz bez późniejszego „zabezpieczenia” go poprzez nałożenie kremu, bo ówcześnie nie wiedziałam kompletnie nic o pielęgnacji warstwowej – serum potwornie wysuszyło moją skórę!

Po nałożeniu i chwilowym poczuciu, że „coś mokrego wniknęło w moją twarz” – skóra każdorazowo robiła się napięta, błyszcząca, ściągnięta i pokryta nieprzyjemną warstewką „czegoś”. Niestety oprócz tego nie zauważyłam żadnych dobroczynnych efektów stosowania tego produktu: żadnego rozjaśnienia przebarwień, rozświetlenia, zniwelowania zmarszczek czy „zastrzyku energii”. Tylko przesuszenie i nieprzyjemne wrażenia organoleptyczne. Może gdybym bardziej zadbała o wcześniejsze nawilżenie twarzy i stosowała to serum jako jeden z elementów bardziej złożonej pielęgnacji, to Auriga robiłaby swoją robotę. A tak to nawet nie miała szans. Moja wina, boję się w pierś.
Ale! Winą producenta jest bezapelacyjnie zastosowanie w produkcie toksycznego konserwantu Butylparaben, który jest złem wcielonym. Dlatego w sumie ciesze się, że zużyłam tylko jedną buteleczkę Auriga Flavo C, bo gdyby – nie daj bogini! – podpasowałoby mi bardziej, to być może przez lata wcierałabym w siebie płyn z kancerogennym Butylparabenem. A tak… pożegnałam się z Aurigą bez żalu. Na szczęście nie straciłam wiary w witaminę C.
Analiza składu INCI – według kolejności składników podanej przez producenta:
Propylene Glycol – Syntetyczny humektant, pochodna roby naftowej; promotor przenikania substancji aktywnych w głąb skóry, wzmacnia ich działanie; ma właściwości nawilżające i żelujące; może być konserwantem w kosmetyku, obniżając aktywność wody, będącej pożywką dla drobnoustrojów. Może podrażniać skórę, przyciągać toksyny ze środowiska oraz działać komedogennie (zatykać pory skóry). (więcej…)
Phenoxyethanol – Konserwant zabezpieczający produkt przed rozwojem mikroorganizmów, a także rozpuszczalnik innych konserwantów (np. parabenów) oraz substancji zapachowych. Budzi wiele kontrowersji: działa drażniąco i rzekomo przenika do krwioobiegu, w Europie dopuszczony w kosmetykach w stężeniu do 1%, całkowicie zakazany w kosmetykach na terenie Japonii. Ceniony i uznawany za bezpieczny na rynku farmaceutycznym (główny składnik Octeniseptu w stężeniu 2%) jako skuteczna substancja odkażająca: niszczy bakterie, grzyby, drożdżaki, pierwotniaki i wirusy. (więcej…)Methylparaben – Paraben pełniący funkcję konserwantu o działaniu bakteriobójczym; potencjalny alergen (uwaga osoby z AZS), nie zalecany w kosmetykach dla dzieci i kobiet w ciąży. Poza wymienionymi wyjątkami – substancja gruntownie przebadana i bezpieczna. To jeden z najłagodnieszych i najbezpieczniejszych parabenów. (więcej…)
Ethylparaben – Konserwant, nie tak toksyczny jak Buthylparaben, ale równie alergizujący. Dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu. (więcej…)
Propylparaben – Konserwant, hamuje rozwój mikroorganizmów w kosmetyku; zapobiega zmianie zapachu, koloru i konsystencji. Dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu. (więcej…)
Butylparaben – Bardzo szkodliwy konserwant! Silnie alergizujący, może wywołać ciężkie, kontaktowe zapalenie skóry. Substancja potencjalnie toksyczna i kancerogenna. Zakazany w kosmetykach dla dzieci i kobiet w ciąży. (więcej…)
Recenzje kosmetyków, informacje ich o składzie i działaniu:




Dodaj komentarz